Dołączył: 11 Maj 2011 Posty: 1630 Skąd: Wielkie Księstwo Poznańskie
Wysłany: 2014-04-09, 05:43 Tango el plantador
Zaszumiał rzepak kwitnący za płotem,
pocałowałem, lecz chciałem wziąć więcej.
Cicho szepnęłaś – Zdzichu, wszystko potem,
kiedy ksiądz zwiąże stułą nasze ręce.
Grali wciąż tango chłopacy z kapeli,
wieś tańcowała na letniej zabawie.
A malowany księżyc w górze bielił,
kiedy mnie Amor trafił. Albo prawie.
Bo ty pachniałaś, jak hektar lawendy.
Ja się wzmocniłem zbożowym pół litrem.
Poszliśmy dróżką – tędy i owędy,
żeby poskromić w sobie chuci brzydkie.
I wtedy - przecież żaden wstyd,
poczułem argentyński rytm.
Wiedząc, że nie powtórzę znów,
wypowiedziałem parę słów:
zintegrujmy areały,
połączmy pola naszych ciał.
Obsiejemy świat nasz mały;
miłość trza brać, gdy los ją dał.
Na wiosnę znowu zakwitną ziemniaki,
inne uprawy ucieszą barwami
na naszych morgach, więc nie byle jakich,
chociaż ulewa zmoczy je czasami.
Dam ci naręcze delikatnych kwiatków
dobrej odmiany krajowych kartofli.
Zbierzemy bulwy, żeby na ostatku,
przepijać zyski i czekać do wiosny.
Gdy przyjdzie jesień, siądziemy pod miedzą
patrząc, jak w ogniu palą się łęciny.
My przytuleni - niech sąsiedzi wiedzą,
że pocałunków nigdy nie skończymy.
Upalna noc, lecz w sercach szkwał,
w remizie tanga czar wciąż trwał,
grała kapela z „oespe”,
razem śpiewały dusze dwie:
zintegrujmy areały,
połączmy pola naszych ciał.
Ogrodzimy świat nasz mały;
miłość trza brać, gdy los ją dał.
_________________ "Dwóch dobrych ludzi nigdy nie będzie wrogami,
dwóch głupich nigdy nie będzie przyjaciółmi".
(przysłowie kirgiskie)
Par.: "Jęczmienne łany" i Mieczysław Święcicki z Piwnicy pod Baranami:
Jęczmienne łany
Było to nocą w porze żniw,
gdy śliczny jest łan pszenny -
w księżyca jasny blask wśród niw,
wybrałem się do Annie.
Niepostrzeżenie mijał czas,
aż się zgodziła wdzięcznie,
gdy poprosiłem tylko raz:
Odprowadź mnie przez jęczmień!
Błękitne niebo, ucichł wiatr
i księżyc opromieniał,
a jam ją zgodną, chętną kładł
wśród łanów, wśród jęczmienia.
Wiedziałem, miłość łączy nas
z pierwszego już wejrzenia
więc całowałem raz po raz
wśród łanów, wśród jęczmienia.
Pszenicy łan i łan jęczmienia
prześlicznie się zieleni;
noc szczęsna, nie do zapomnienia
wśród łanów z moją Annie.
Zamknąłem ją w uścisku splot,
jej serce biło w drżeniach.
Szczęsne to miejsce było, ot,
wśród łanów, wśród jęczmienia.
Lecz na ten księżyc i gwiazd moc,
co noc tę opromieniał -
i ona wciąż tę pomni noc
wśród łanów, wśród jęczmienia.
Chyba w jęczmieniu bardziej miękko niż w kostropatym kartoflisku
_________________ befana, która jak niezapominajkowa wróżka lubi spełniać marzenia
Dołączył: 11 Maj 2011 Posty: 1630 Skąd: Wielkie Księstwo Poznańskie
Wysłany: 2014-04-11, 17:15
Baefano di Campi
Nie ma nic gorszego od jęczmienia. Ma ostre wąsy,
które drażnią skórę i zostawiają swędzące i piekące
ślady zadrapań na skórze. Baraszkowanie w jęczmieniu
pozostawiam zdeklarowanym masochistom
Marku
Dzięki
_________________ "Dwóch dobrych ludzi nigdy nie będzie wrogami,
dwóch głupich nigdy nie będzie przyjaciółmi".
(przysłowie kirgiskie)
Dołączył: 11 Maj 2011 Posty: 1630 Skąd: Wielkie Księstwo Poznańskie
Wysłany: 2014-04-11, 20:19
Dlaczego w poezji miłosnej zakochani
tarzają się w jęczmieniu, w pszenicy,
ewentualnie w życie?
To w rzepaku, nie łaska?
Pogarda dla lucerny?
A przecież zachęcająca intymnością
gęstwina kukurydzy aż się prosi, żeby ją ulirycznić
_________________ "Dwóch dobrych ludzi nigdy nie będzie wrogami,
dwóch głupich nigdy nie będzie przyjaciółmi".
(przysłowie kirgiskie)
Kukurydza uliryczniona w piosence o niej [kukurydzy] śpiewanej w latach pięćdziesiętych ubiegłego wieku przez Nataszę Zylską
Ziółka oraz trawy mamy w "Piosence o zgubionym sercu" [nieprzemijającym przeboju Hanki Ordonówny]:
Święty Antoni, Święty Antoni,
Serce zgubiłam pod miedzą.
Oj, co to będzie, święty Antoni,
Gdy się sąsiedzi dowiedzą. Łoooooj
Noce takie są upalne
I słowiki spać nie dają,
A przez okno do mej izby
Jakieś strachy zaglądają.
Gwiazdy gdzieś się zapodziały
I utonął księżyc w stawie,
Więc wybiegłam z dusznej chaty,
Po wilgotnej biegłam trawie.
Wtedy się nieszczęście stało,
Och, tej nocy, tej czerwcowej ,
Serce gdzieś się zapodziało
Koło miedzy Michałowej.
Święty Antoni, Święty Antoni,
Strach mnie od rana opada,
W uszach mi dzwoni, palą mnie skronie,
Już cała wieś o tym gada. Łoooooj
Przecież to nie moja wina,
Tak mi serce kołatało,
Ta ciemnością wystraszone,
Że aż z piersi wybiec chciało.
No i jakże się tu dziwić,
Ze zbłądziłam, aż zbłądziłam
I pod miedzą Michałową
Biedne serce me zgubiłam.
Straciliśmy je oboje
Wśród rumianków i wśród mięty,
Lecz ty tego nie zrozumiesz,
Bo to sprawy nie dla świętych
I jeszcze sama niegdyś coś na ten temat dopisałam, a i nawet wydrukowałam:
Cudowny dzień niczym ciężka wina
w leśnym uroczysku
upada na runo ziemska miłość
Stąd też wcześniejsze moje zapytanie o kapotę amanta
_________________ befana, która jak niezapominajkowa wróżka lubi spełniać marzenia
Teraz przeczytałam, że owo "Tango" to także "piosenka turystyczna". I świynto racyjo Z braku wyrka dobre i krzoki Ziemniaczane Może także być jęczmień, owies czy nawet masujące dolną część ciała, ściernisko
Kapotę stanowczo należy oszczędzać Glebą się zapaskudzi, podrze na przypadkowych cierniach, zakurzy
_________________ befana, która jak niezapominajkowa wróżka lubi spełniać marzenia