cieszę się. cieszę się, że wciąż macie satyskację z tego, co robicie. Tyle już czasu ciągniecie piękną inicjatywę, potrafiąc skupić przy sobie wielu wspaniałych ludzi. Chwała Wam za to!
a pięknego spotkania, Gratuluję!
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy Lili, która zaprosiła nas w swoje gościnne progi. Wyruszyliśmy w tą podróż pełni obaw, bo pomimo, ze tyle lat jesteśmy z poetami, to nigdy nie mieliśmy prawdziwego kontaktu z anonimową publicznością, która zechciałaby posłuchać nas, naszych wierszy i porozmawiać z nami. Dzięki Maciejowi Szczawińskiemu byliśmy zaproszeni na dziesięć audycji w Radio Katowice. Jedna audycja "poszła" nawet na żywo. Były to także wspaniałe doświadczenia, ale nic nie zastąpi kontaktu z zaproszoną na nasz wieczorek publicznością. Innymi są też nasze wewnętrzne spotkania przy ognisku w Łośnie, piękne ale inne. Lilaczek działała profesjonalnie i nawet konspekt spotkania napisałem. Plan był i materiałów do niego sporo, ale i tak czasami rozmowa wykraczała poza ramy. Przypadek sprawił, ze następnego dnia zostaliśmy poproszeni o ponad półgodzinne czytanie wierszy w klimatycznym lokalu "U Pieśniarzy" we Wrocławiu. Było także miło i ponad dwadzieścia osób na widowni, ale ten wieczorek u Lili pozostanie w naszej pamięci jako ten pierwszy. Dziękujemy Lila za tą możliwość, a wszystkim, którzy załączyli miłe słowa w temacie przesyłamy uśmiech.
Bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy Lili, która zaprosiła nas w swoje gościnne progi. Wyruszyliśmy w tą podróż pełni obaw, bo pomimo, ze tyle lat jesteśmy z poetami, to nigdy nie mieliśmy prawdziwego kontaktu z anonimową publicznością, która zechciałaby posłuchać nas, naszych wierszy i porozmawiać z nami. Dzięki Maciejowi Szczawińskiemu byliśmy zaproszeni na dziesięć audycji w Radio Katowice. Jedna audycja "poszła" nawet na żywo. Były to także wspaniałe doświadczenia, ale nic nie zastąpi kontaktu z zaproszoną na nasz wieczorek publicznością. Innymi są też nasze wewnętrzne spotkania przy ognisku w Łośnie, piękne ale inne. Lilaczek działała profesjonalnie i nawet konspekt spotkania napisałem. Plan był i materiałów do niego sporo, ale i tak czasami rozmowa wykraczała poza ramy. Przypadek sprawił, ze następnego dnia zostaliśmy poproszeni o ponad półgodzinne czytanie wierszy w klimatycznym lokalu "U Pieśniarzy" we Wrocławiu. Było także miło i ponad dwadzieścia osób na widowni, ale ten wieczorek u Lili pozostanie w naszej pamięci jako ten pierwszy. Dziękujemy Lila za tą możliwość, a wszystkim, którzy załączyli miłe słowa w temacie przesyłamy uśmiech.
Bardzo, bardzo dziękujemy
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza