Sen dziś miałem koszmarny, sen bez ładu i składu;
zimny oblał mnie pot po policzkach,
bo mi przyszło koczować w lesie wśród koniokradów;
przewodziła nam Anna Księżniczka.
Bór przepastny wokoło, niebezpieczeństw od groma,
pod stopami igliwie się ściele;
wszyscy chronią księżniczkę, by nie spadła nam z konia
i śpiewają jej ło le le le le!
Grupa silna i zgrana, a księżniczka u steru;
przez zamknięte widziałem ją oczy;
czuwa dzielnie nad stadem klaczy oraz ogierów;
czasem trafił się wałach roboczy.
Spałem długo nim rano nie dostałem w nos przytyczka,
bo księżniczkę wyśniłem w koronie.
Czy jest taka gdzieś banda i czy jest gdzieś księżniczka
taka, z którą by można kraść konie?
Gorzów Wlkp. 23.07.2008 r.