POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Bajki » Ojciec Mizgoła...
Ojciec Mizgoła...
Autor Wiadomość
Owsianko 
owsianko


Wiek: 78
Dołączył: 01 Lip 2009
Posty: 227
Wysłany: 2009-07-06, 06:47   Ojciec Mizgoła...

...zasłużony pogiętek z rodu szlacheckiego, miał na stanie syna. Pierworodny, z racji pokaźnego wzrostu nazwany Niziołkem, cieszył się jego wszechstronnymi względami. Mizgoła chodził mu pod szkołę dla odwrotnych prymusów, a w niedzielę pozwalał spać do pierwszej w nocy.

Aż pewnej dżdżystej i niesfornej zimy, poczuł wielką niemrawość w przerdzewiałych gnatach i za kudły chwyAcił go mus; foremne przeczucie, że zbliża mu się wielka pora zabrać za zdychanie, syna więc do drwalni zawołał i w te słowa rzecze:
- moje ty cacuszko niedocacane, trzeba ci wiedzieć, że jestem wiekowy i długo nie pobawię na tym łez padole, jednakowoż zanim trafi mnie szlag, chciałbym ujrzeć wnuka. Wychowałem cię na dobre pacholę, nigdy mnie nie zawiodłeś, więc jako Tata też powinieneś ujść w tłoku. Idź za głosem serca i nie waż mi się na oczy pokazywać bez ukochanej, a ja postaram się dodychać do twojego powrotu, gdy zaś wrócisz w pół żywy z mitręgi, w nagrodę dostaniesz po matusi elektryczną gitarę, po mnie zaś - żyźniejszą połowę spłachetka.

Syn podjął ojca pod skrzeczące kolanko i gdy się miało ku stęchłemu dniowi, wziął nogi za pas, suchy prowiant, worek na oblubienicę i wypętał się z domu podśpiewując duchem.
Szedł, szedł i szedł, i przystawał coraz częściej, bo był okrutnie utrudzon i zmordowan wielce, a im dłużej nikogo nie widział, tym bardziej chciało mu się czegoś gorącego, i taka ci nim targała tęsknica, tak mu się ckniło do domu i porządnego żarcia, że nie dostrzegł, jak zrobiło się ciemno, straszno i pohukująco.

Jak okiem rzucić, skroś wichury i fujawicy, nic nie szalało. Pokładł się tedy pod dębem i zaczęło mu się zbierać na żal. Lecz zanim zdążył rozżalić się na dobre, zmorzył go sen.
Spał, spał i spał, a nad rankiem z rowu wstał, i było mu jak ręką odjął: w przeczystym powietrzu ni jednej maszkary, słonko przygrzewa po Bożemu, a las szumi po ludzku, więc zaczął trusiać pychotne jedzonko, co to Matuś w ojcowym pindelku dali mu z płaczem na kaprawą drogę.

Czegóż tam nie znalazł: salcesony śwarne i pachnące majdanem, ser dziureczny, odstały i mocno spleśniały, chlebuś z omastami (na domowej skwarce), a do picia - jogurt.
Gdy się pożywił, popatrzył najedzonym okiem i zaraz jął się rozglądać za nieźle młodym pudłem.

Ale gościńcem nic nie kroczyło, nie pełzało i nie kryło się za chaszczami. Lecz co to, ach co to, czyżby, ach czyżby dziewczyna? Z radości przymknął jedwabiste oczęta i nagle zobaczył, że między tym, co widzi, a tym, czego nie dostrzega, skrada się wielgachny potwór. Traktem międliło się coś rozlazłego, a jak wyszło zza krzaków, okazało się to coś nieurodziwą staruszką. Baba zapiszczała w te słowa:
- o mój złoty chłopcze, uratuj mnie biedną i nieszczęsną. Czarownik niecnota w złą złośnicę mnie zaklął i szpetnym wierszem przynudzać każe! Ratuj mnie, a chyżo, a ja ci się jakoś wywdzięczę do smaku.-

Po słowach tych zrobiło się Niziołkowi niesporo i zbędnie, bo gdy starucha nie chce być staruchą, mówi do rymu, lecz nie do ładu i składu, sprawa jest nie bardzo. Pomyślał wiec naprędce:
czemu nie mam ratować, jak nie innej do roboty i czy to ja wypadłem komu spod ogona? Są gorsi, co ratują i jakoś im się wiedzie. Wiedźma nie wygląda na autentyk, licho wie, tak sobie kwęka, czy prawdą leci, ale słyszałem od tatuliny, że jak się pocałuje ropuchę w największą gulajkę, to ona w rumianą laskę się zmienia, tak też z tej mańki staruchę zażyję, a do domu jak wrócę, na gitarze będę sobie grał, oj dana

- I pocałował babę.

Zamęt się uczynił i cała dróżka wirując i unosząc się to do góry, to opadając niżej, niż było jej pisane, pokryła się pyłem, a przed nim stał kawaler jak malowanie, lecz już nie płakał w żadnym rozsądnym kierunku, tylko śmiechem się zaniósł i powiedział tak: -
Witaj moje ty niedocacane cacanie, to ja, twój ociec, Mizgoła. W twoim oku widzę zdziwienie. Powiem ci, jak doszło do zamiany wiedźmy na mnie. Czując się płocho, zawarłem szkaradny pakt z Kusym. On mi wróci młode lata, jeżeli ty, bez podpowiadania, z własnej woli pocałujesz najgorszą paskudę, jaką przed tobą postawi. Jeżeli byś tego nie uczynił, byłoby ze mną krucho i wkrótce bym szczezł. Szukanie żony, to pretekst. Nie martw się tym. We wsi, za lasem, jest mój stary kumpel i on ma córkę, która by mi się nadała na twoją. Obrotna, gospodarna i do amorów gotowa. Dzisiaj nie, ale jutro pójdziemy. A pole dostaniesz.
_________________
https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/felietony/jastrzab-lata?fbclid=IwAR3sw4fWEmhro2I53CHzl8BSIAdKLdXLpz9_Q82y7ekDErbqhByP-GwjL5k
 
 
wyrejestrowana 
kresowa pani

Dołączyła: 06 Mar 2014
Posty: 2672
Skąd: Lwów
Wysłany: 2015-01-22, 05:27   

Bajka rzeczywiście z morałem :rotfl: :padam: :rotfl: I superowo śwarna :rotfl: :padam: :rotfl:
_________________
befana, która jak niezapominajkowa wróżka lubi spełniać marzenia :)
 
 
Witold Kiejrys 
witek


Wiek: 82
Dołączył: 13 Gru 2010
Posty: 4054
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: 2020-04-06, 09:04   

:)
Jesteś nie do podrobienia. Poranek z Tobą, to zapowiedź dobrego dnia.
Heniu, czy Twoje drugie imię, to lekarstwo?

Pozdrawiam, witekk :D
_________________
człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk

Konfucjusz
 
 
sigyrnivosigyrn

Dołączył: Wczoraj 21:23
Posty: 1
Wysłany: Wczoraj 21:24   

Myślę, że najlepszą rozrywką, a zarazem sposobem na oderwanie się od rzeczywistości, jest kasyno online https://chickenroadofficial.pl/pl-pl/. Szczerze mówiąc, to świetna odskocznia od moich problemów. Czasami to jedyna ucieczka, jaką mam, bo niestety zawsze miałem problemy i zawsze będę je miał. Wszyscy wiemy, jak to jest, gdy się nudzisz i nie masz nic do roboty, ale ta strona złagodzi tę nudę, a nawet pozwoli Ci zarobić trochę pieniędzy. Będziesz zadowolony, a ja będę szczęśliwy, widząc Cię tam.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Bajki » Ojciec Mizgoła...


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo