Cóż, tak na siłę to z obrazów przemawia do mnie jedynie malarstwo flamandzkie. Ta ich pocztówkowa jakość, przełamanie kanonów, ukazywanie ludzi starych, w okularach, pogarbionych, również ogromna symbolika, której znajomość umożliwia odczytanie ukrytych znaczeń — jest fascynująca. Trzeba wiedzieć, co oznacza ilość psów , co oznacza kłos zboża, czy kielich w rękach starca...ciekawe.
Oczywiście gdzieś w każdym zakamarku innych epok i okresów odnajduję coś, co przyciągnie uwagę i to nie koniecznie są dzieła, czasami przyciąga sam twórca, np. Rothko przedstawiciel color field painting z holokaustycznym zabarwieniem myśli czy Caravaggio z jego charakterem Jekyll i hyde — na marginesie — jego „goliat” jest naprawdę dobry. Podoba mi sie też obraz Davida "Śmierć Marata", niewinnie przedstawiony, wręcz dziecięco, kobieco, rzeźnik rewolucji.
Co by jednak nie powiedzieć malarstwo w zasadzie kompletnie mnie nie interesuje...
Wprawki malarstwa. Akwarele, które pokazują uczenie się techniki.
Sympatyczne, ale... długa droga (nas) czeka do mistrzostwa.
A może to jedynie o tę drogę chodzi i samą naukę?
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E