Słona strużka delikatnie spływała ku skroniom. Zroszone potem czoło, niedostępne dla zajętych rąk . Pchała przed sobą wózek, jednocześnie za rękę przytroczyła Jaśka, któremu w głowie tylko samochody.
Bała się, że kiedyś nie upilnuje, nie zdąży.
Małgosia, mimo że starsza od Jaśka, nie przebierała tak zwinnie nogami. Oczy utkwione gdzieś przed siebie, widziały zapewne inne obrazy, niż brat i matka. Nie sprawia kłopotów – wie pani, ona jak ten aniołek grzeczna, jak ją posadzę, to tak siedzi.
Małgosia ożywiała się tylko na dźwięk odwijanej z szeleszczącego papierka
słodyczy. Nie czekoladki, a zwykłego karmelka, który usiłowała zmiażdżyć
resztkami zjedzonych próchnicą zębów. Rozpychała się w wózku, który był na co dzień pojazdem wielofunkcyjnym; dla transportu osobowego i ciężarowego.
Co dzień, wczesnym świtaniem, matka robiła rundę honorową między osiedlowymi śmietnikami , ładując na wózek skarby niebywałej wartości, przetrwaniem znaczące dzień. Każdego ranka powtarzała ten sam rytuał: śmietniki, punkt skupu, śniadanie dla maluchów i wakacyjne atrakcje na placu zabaw, który nazwę zachowywał jeszcze dlatego, że tkwiła na nim chybotliwa huśtawka i sterta piasku udająca piaskownicę. Wypalona słońcem trawa nie przeszkadzała Jaśkowi, czynić kurzem ozdobionych wiraży. Malec warczał przeraźliwie jak bolid Kubicy.
Małgosia kiwała głową –zachwytem nad wyczynami brata, czy zaprzeczeniem atrakcyjności jednostajnego odpoczywania nie wiedzieć od czego.
- Tak, pani, mówili, że może w P. coś zaradzą na to Gosine nie domaganie, ale to daleko. Ona ciężka, nie dam rady sama, autobusem. Ma mnie, krzywdy nie dam jej zrobić- mówiąc te słowa, nachyliła się na dziewczynką, jak lwica broniąca dostępu do młodych.
*
Wielkopowierzchniowy nie wytrzymał presji konkurencji, oferuje rabat 30 % i wyprzedaż wszystkich dóbr.
Zostawiła dzieci przed kasą, aby swobodniej przetoczyć umęczone ciało między przestrzeniami cudu posiadania. Zdecydowanym ruchem w koszyku zagnieździło się mleko, chleb i musztarda. Szkoda – wie pani- że nie ma zwykłej, tylko ta jakaś francuska. Jasiek lubi chleb z musztardą. Dzisiaj nie było tańszych pomidorów, to będzie miał z musztardą, Małgosia to, wie pani, tylko kaszkę na mleku, dlatego tak dobrze wygląda.
Zawróciła na obrzmiałych nogach do stoiska z lizakami.
Z każdym przemierzyła kilka metrów do czytnika, aby sprawdzić czy dzisiejszy zarobek pozwoli a luksus zakupu słodyczy. Po kilkukrotnej pielgrzymce sprawdzającej jej zdolności płatnicze, zdecydowała. Dwa najmniejsze lizaki !
Jaś, przestępując z nogi na nogę, nie odstępował siostry, bo przecież jak Mamy nie ma, to właśnie on jest głową rodziny; nie bardzo wie co to znaczy, ale jak Mama tak mówi, to wie co mówi.
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
Dołączył: 06 Cze 2008 Posty: 301 Skąd: Kingston, Ontario KANADA
Wysłany: 2008-07-30, 23:59 Między socjalizmem i socjałem
Bardzo wnikliwy i skondensowany opis okresu przejściowego miedzy komunistycznym socjalizmem i kapitalistycznym socjałem.
Nic, tylko życzyć jak najmniej takich tematów.
Tydzień temu wstawiłam to opowiadanko i już myślałam,że nikt na tym "oka nie zawiesi" ). Dziękuje Michałe....ale te tematy ciągle są, bezradność ludzka, bieda...i dzieci ........których los podobno wszystkim leży na sercu
Serdecznie.....Ir
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
Dołączył: 06 Cze 2008 Posty: 301 Skąd: Kingston, Ontario KANADA
Wysłany: 2008-07-31, 15:05 Oj, leży.
Leży i przytłacza.
Problem w tym, że komuniści coś tam dzielili, bo nie swoje. W kapitaliźmie dzieli się tę niepotrzebną już nadwyżkę. A polski kapitalizm jest ciągle na dorobku (na dorobkiewiczowaniu?) więc zanim sie nie nachapie, nie ma czym dzielić.
No i mamy współczesne: "W piwnicznej izbie" i "Jaś nie doczekał".
Leszku, tak się dzieje, niestety, że rzeczywistość nas, obserwatorów, przytłacza, a co mają powiedzieć ci przytłoczeni? Oni najczęściej są skrajnie bezradni
Serdecznie....Ir
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
Leszku, tak się dzieje, niestety, że rzeczywistość nas, obserwatorów, przytłacza, a co mają powiedzieć ci przytłoczeni? Oni najczęściej są skrajnie bezradni
Serdecznie....Ir
Masz rację, że ich przytłacza ale jednocześnie przytłacza nas system, który tym ludziom nie pomaga a od nas tego oczekuje.
Mamy być "społeczeństwem obywatelskim", jak to się teraz nazywa....
Ja już nie myśle o pomocy materialnej dla takich ludzi, ale o szeroko rozumianym poradnictwie, pomocy w załawianiu różnych życiowych spraw....bo z głodu to nikt nie ginie, ludzie sa bardzo zaradni, motywowani głodem...a reszta spraw? jak Bóg dał zajączki to da i łączki..i może ten w niebiosach pomoże taką umowną Małgosię skierować na leczenie, czy terapię. Pracowałam z takimi dziećmi. Więcej tu zaniedbania niż choroby....rodzice nie wiedzą gdzie szukać pomocy...to myśmy ich szukali........
Serdecznie...Ir
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
Tak Lidio...aż do bólu Miło,że wpadłaś do mnie w niedzielne popołudnie
Serdecznie...Ir
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
Nie martw się, nie Ty jedna przy takich tekstach nie wiesz co napisać....możesz sobie wyobrazić jak mi się ten tekst ciężko pisało....z kamiennym sercem tego nie da się przeżyć, a "rozmięknąć" doszczętnie też nie można
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
Ireno, tekst bardzo prawdziwy.
Gratuluję zwięzłości języka i umiejętności przekazania nastroju. To, o czym piszesz jest bardzo smutne. Zawsze i wszędzie byli, są i będą ludzie biedni, chorzy, potrzebujący. A my, inni? Możemy: patrzeć, pisać, myśleć, czasem, gdy mamy okazję, pomóc...
słonecznie E PS na pm wysyłam Ci "korektę" tekstu, przecinki, myślniki, jakieś dwie sugestie co do słów. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz?
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Elżbieto, dzięki serdeczne, za dobre słowo i korektę
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni