POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Rozmowy z mamą przy szorowaniu pleców
Rozmowy z mamą przy szorowaniu pleców
Autor Wiadomość
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2130
Wysłany: 2015-12-08, 16:35   Rozmowy z mamą przy szorowaniu pleców

(-)* Zostałem natychmiast zagnany do wanny i przez dłuższy czas porządnie szorowany, aż do zaczerwienienia skóry. Mama, jak zwykle, w czasie mycia nie omieszkała swojego wypowiedzieć:

[...]– Czy wy się tam nie myliście? Woda brudna, jakbyś z kopalni wyszedł! A co to za plaster masz na kolanie?

[...]– A, to? Nic wielkiego. Wpadłem na drut kolczasty w lesie, już prawie zaleczone.

[...]– Że też zawsze coś ciebie spotyka! Pokaż no… na szczęście nie jest źle.

[...]– Mamuś…

[...]– Tak, teraz mamuś. Zawsze coś. Miałeś chyba dwa latka, jak zęby wszystkie wybiłeś, gdy spadłeś z drewnianego konika.

.....– Zęby?! Ale ja nie pamiętam.

.....– Jak możesz pamiętać? Płakałeś wniebogłosy. Włożyłam ci te mleczaki z powrotem, zawiązałam buzię chustką i do dentysty. Chciał je wyjąć, mówił, że nie wrosną, że trzeba czekać na stałe zęby. A czym byś gryzł? Nie dałam i dobrze. Ha! Wrosły i miałeś.

.....– Ale w Gdańsku już nie płakałem. To pamiętam.

.....– Co w Gdańsku?

.....– No, jak się bawiliśmy w wojnę u cioci Jani na Szerokiej. Co wpadłem do tej dziury po domu i nogę rozwaliłem.

.....– Nie płakałeś, bo zemdlałeś.

.....– Ale nie od razu zemdlałem! Dopiero jak mnie Andrzej przytachał do łazienki i nogę pod wodę włożył.

.....– Też pomysł, zamiast nas zawołać, to po cichu jeszcze weszliście. Wiesz, ile krwi straciłeś?! Cała wanna była we krwi.

.....– Bo się bał, że dostanie wciry, że mnie nie przypilnował.

.....– Swoje i tak dostał! Starszy brat, a taką ranę tylko zimną wodą chciał zatamować! Dobrze, że Tereska się przestraszyła i mnie zawołała, gdy zemdlałeś.

.....– Ale wpierw nie chciała dać sukienki ze swojej lalki, jak Andrzej z dołu wołał, aby dała. Bo chciał mi zawiązać.

.....– Przecież nie widziała, że się zraniłeś. Jak zobaczyła, to dała. Dziewczynki są zawsze bardziej odpowiedzialne. Co byście bez nas poczęli? Tylko bawicie się w wojnę. A potem ciągle was bandażujemy.

.....– Nie ciągle! Jak mieszkaliśmy jeszcze w Bydgoszczy, przy Sosnowej, to biliśmy się z tymi za szkołą i nic mi się nie stało…

.....– O czym mówisz? Nic nie wiem...

.....Po co ja o tym wspomniałem? Próbowałem przemilczeć, mydląc sobie intensywnie głowę, ale mama nie popuściła:

.....– Spytałam się. Kiedy to było?

.....– Ee tam, takie tam… To było dawno.

.....– Nie wymiguj się. Mów, jak zacząłeś.

.....– Mamo, przecież mówię, że to było dawno, jeszcze w Bydgoszczy.

.....– Więc tym bardziej to już żadna tajemnica. No więc?

.....Właściwie mama miała rację. Nie była to żadna tajemnica, gdyż zbyt wielu chłopaków w tym uczestniczyło. I poszło o nie byle co, tylko kto jest Polakiem, a kto…:

.....– To było wtedy, jak „Krzyżaków” wyświetlali, jak poszedłem już do szkoły. Andrzeja na film już wpuścili i opowiedział mi wszystko. No i potem nasze bloki umówiły się z tymi za szkołą, że zrobimy bitwę pod Grunwaldem.

.....– To ilu was było?!

.....– Mnóstwo, mamo! Dwieście, trzysta, a może i więcej! Ale to było! Wszyscy przygotowali miecze, tarcze i hełmy. No i jak się umówiliśmy, to ledwie się zmieściliśmy na tym placu z boku szkoły. No tam, co to plac był niczyj, ani nasz, ani ich. Aleśmy się z nimi bili! Tylko nikt nie chciał być Krzyżakami, to się kłóciliśmy. No więc my na nich krzyczeliśmy, że to oni są Krzyżakami, a my Polakami. A oni to samo na nas…

.....– Zaraz, zaraz, to Andrzej wziął ciebie ze sobą?! Jak mógł, przecież nie miałeś nawet siedmiu lat!

.....Oto cała mama! Nie rozumie takich prostych rzeczy. Co ma do tego wiek? Tata bez pytania by zrozumiał! Kiedy przeprowadziliśmy się do Grudziądza i na „dzień dobry” dostałem bokserską fangę w nos na podwórku, gdyż nie znałem słówka ”jo”1), to nie mówił, że ukończone osiem lat jest jeszcze zbyt małym wiekiem na bójki! A skąd miałem to słowo znać? W Bydgoszczy tak się nie mówiło; zresztą tam zamiast boksu na podwórku królowały zapasy. A w nich byłem bardzo dobry, starszych kładłem! Tego od fangi od razu położyłem na ziemi. Tylko że nie dotrzymał słowa. Jak go przewróciłem, to się poddał. I taki świnia, kiedy go puściłem, to mi znowu przyłożył! To mnie nauczyło przynajmniej ostrożności, że nie zawsze można wierzyć od razu w to, co drugi obiecuje. Dostał za swoje, dobrze go za drugim razem przycisnąłem. Odechciało mu się łamać dane słowo!

.....Wiek, nie wiek, pewne rzeczy chłopak musi robić i już! Tylko jak to mamie wytłumaczyć?

.....– Oj, mamo, prawie już miałem! Jak by mnie nie wziął, to sam bym poszedł. Miał mnie na oku. Zresztą chłopacy się umówili, że my młodsi między sobą się bijemy, a starsi ze sobą. No i jak tak stanęliśmy, to zaczęliśmy krzyczeć, że to oni mają być Krzyżakami, a oni tak na nas. Nikt nie chciał ustąpić. Mieliśmy być Krzyżakami?! To się wreszcie rzuciliśmy, krzycząc, że na Krzyżaków, a oni to samo. Aleśmy się bili! Ale lekko, mamo, tak na niby, przecież miecze były drewniane i tarcze mieliśmy.

.....To ostatnie dopowiedziałem, widząc, jak mama zmienia się na twarzy. Dodałem dla uspokojenia:

.....– I prawie nic nikomu się nie stało.

.....Że też mnie podkusiło! A tata zawsze powtarzał, że mowa jest srebrem, ale milczenie złotem! Mama aż przerwała szorowanie moich pleców:

.....– Prawie?! Przecież mogliście się pozabijać! Drewnianym mieczem też można krzywdę zrobić!

.....– Ee tam, tylko kilka siniaków było. Ale jaka zabawa!

.....– Zaraz, czy to było wtedy, kiedy pełno milicji ganiało po całym osiedlu?

.....– Chyba tak, mamo. Bo jak walczyliśmy, to szybko przyjechała. Może przez ten hałas, albo ktoś z dorosłych wezwał. Więc wszyscy rzucili się w nogi, a milicja nas goniła. Ja z Andrzejem i jeszcze kilku chłopaków od nas wbiegliśmy do naszego domu. Schowaliśmy się na klatce na trzecim piętrze i myśleliśmy, że pobiegną dalej, ale usłyszeliśmy że wbiegają. To przez ten właz u góry weszliśmy na strych i wdrapaliśmy się do góry na te belki od dachu. Tam się na nich położyliśmy, a milicja też weszła na strych, ale nie patrzyli do góry. Przeszukali strych i któryś krzyknął, że pewnie drugą klatką uciekliśmy i tam też zeszli. No to jeszcze poleżeliśmy i już. Ale zabawa była!

.....– Zabawa? Mogliście sobie krzywdę zrobić, i jeszcze bym chodziła po was na milicję!

.....– Ale przecież nas nie złapali…

.....– Ale mogli! Zawsze coś musieliście wywinąć! I Andrzej, starszy, a jeszcze ciebie wciągał.

.....– Wcale nie, mamo. Sam chciałem.

.....– Ale on starszy i miał ciebie pilnować, a nie wciągać do bijatyk.

.....– Mamo! To nie była bijatyka, tylko biliśmy się jak pod Grunwaldem! A Andrzej mnie pilnuje, jak wtedy co mnie odkopał.

.....– O Jezu! O czym znowu mówisz?!

.....Znowu się zagalopowałem! A Andrzej mi mówił, żeby ani mru mru mamie…

.....– Mamo, to było bardzo dawno, też jeszcze w Bydgoszczy. Już jestem wykąpany i głodny. Zjadłbym coś.

.....– Zaraz zjesz. Co to było?!

.....– A tam, kiedyś na podwórku zamek z piasku budowaliśmy i wykopaliśmy taki mały rów. No i mnie w nim trochę zasypało, ale zaraz Andrzej z chłopakami mnie odkopali.

.....– Czego ja jeszcze nie wiem?! Jak nie bójka z innymi, to milicja was gania. Teraz jeszcze to! Albo z tym psem, kiedy mi się wyrwałeś…

.....Mamę wyraźnie wzięło na wspominki.

.....– Bo mama mnie słabo trzymała. Przecież lubię psy, to do niego podbiegłem.

.....– Musiałeś chwytać tego wilczura za szyję?

.....– Bo chciałem go ukochać… ale mnie tylko przewrócił. Psy wyczuwają, kto je lubi. Przecież nie ugryzł mnie.

.....– Ale stanął łapami na tobie. Boże, aż mi serce wtedy prawie stanęło!

.....– Ale pies tylko stanął i nie ugryzł. Zresztą ta pani zaraz go odciągnęła.

.....Czy mama nie skończy? Każdy coś przecież przeżył, nie byłem wyjątkiem wśród chłopaków. Lepiej nie będę się już odzywał, bo jeszcze znowu coś wygadam...

.....– Albo jak na Dworcowej w Domu Towarowym wyrwałeś mi się w tłumie. Przecież nie miałeś wtedy chyba pięciu lat. Taki kawał drogi od domu, biegałam po wszystkich szpitalach i milicji…

.....– Mamusiu, przecież pamiętałem, że jechaliśmy tam tramwajem. Nie mogłem ciebie odnaleźć, to wróciłem jak tory prowadziły. A przy lasku to już wiedziałem gdzie dom.

.....– Jak ja się wtedy zdenerwowałam!

.....– … i za to, że nic mi się nie stało, to jeszcze mama na mnie nakrzyczała, jak wróciła – skrzywiłem się na dawne wspomnienie. – Gdybym się odnalazł dopiero na drugi dzień, to by mama mnie wyściskała… – Skorzystałem z okazji, aby mamie dogadać. Czy nie możemy już skończyć tych wspominek?!

.....– Miałam z tobą skaranie boskie, jak byłeś malutki, oj miałam. Na chwilę nie można było ciebie spuścić z oczu. – I tak, nie przestając mówić, mama doszorowała wreszcie moje plecy, aż skóra piekła. Skończyła i, wychodząc z łazienki, dorzuciła:

.....– No dobrze, opłukaj się i ubieraj. I zaraz do obiadu siadaj. Musisz opowiedzieć, jak na koloniach było.

.....– Mamusiu, już przecież mówiłem, że...

....– Mówiłeś, ale opowiesz dokładniej. Wytrzyj się, a ja już stawiam obiad. Jeszcze pogadamy.

.....O czym mama jeszcze chce rozmawiać?! Ileż można wspominać zamierzchłe czasy? Że też kobiety nigdy nie mają dosyć. Jak już je weźmie na wspominki, to mogą tak godzinami ciągnąć. Zagadają biednego człowieka na śmierć. A tam, pewnie tak tylko mama powiedziała... (-)


1) "jo" - germanizm, na Pomorzu oznacza: "tak"


*część większej całości
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2130
Wysłany: 2015-12-11, 12:38   

pan_ruina... do poczytania :) (opowiadanie jest częścią większej całości).
 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19070
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-12-11, 17:31   

Ojojoj ale się działo. ;)
Dobrze się czyta. wartko prowadzisz dialog. Jedyna co mi przeszkadza to zapis. Należałoby go poprawić aby usunąć podwójne "entery" pomiędzy linijkami wypowiedzi, a także wstawić akapity ( http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=20957 ). Poniższa część powinna chyba być pisana razem?:

– Chyba tak, mamo. Bo jak walczyliśmy, to szybko przyjechała. Może przez ten hałas, albo ktoś z dorosłych wezwał. Więc wszyscy rzucili się w nogi, a milicja nas goniła. Ja z Andrzejem i jeszcze kilku chłopaków od nas wbiegliśmy do naszego domu. Schowaliśmy się na klatce na trzecim piętrze i myśleliśmy, że pobiegną dalej, ale

usłyszeliśmy że wbiegają. To przez ten właz u góry weszliśmy na strych i wdrapaliśmy się do góry na te belki od dachu. Tam się na nich położyliśmy, a milicja też weszła na strych, ale nie patrzyli do góry. Przeszukali strych i któryś krzyknął, że pewnie drugą klatką uciekliśmy i tam też zeszli. No to jeszcze poleżeliśmy i już. Ale zabawa była!
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2130
Wysłany: 2015-12-11, 18:55   

Leszek Wlazło, Zapis w oryginale jest prawidłowy - z pojedynczymi akapitami i spacjami. Nie ma też wskazanej przerwy. Widocznie technika wklejania nawaliła. Widzę, że jest opcja "edytuj" oraz wskazany sposób wstawiania akapitów.
Też nie lubię nieporządnego zapisu. Spróbuję poprawić.

Dzięki za pomoc i przeczytanie :)
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2130
Wysłany: 2015-12-11, 19:32   

Leszek Wlazło, Skorzystałem ze wskazanej metody wstawiania akapitów. Zadziałało, dziękuję za wskazówki.
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2015-12-11, 20:31   

Po tak długiej rozmowie przy szorowaniu można podejrzewać, że po jakimś czasie chłopak pleców nie czuł. :)

Dialog bardzo ładnie przedstawiony. Może trochę 'zbyt okrągły', chodzi mi o długość i poprawność zdań. Ale można zawsze wytłumaczyć czytelnikowi, że takie rozmowy są możliwe.
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2130
Wysłany: 2015-12-11, 21:38   

Elżbieta Chłopak aż za bardzo czuł plecy ;) Nie miał wielu lat, ale stety/niestety (właściwe wybrać) od małego (wiek! nic innego) miał zawsze "gadanego". Za dużo czytał, więc i były tego opłakane skutki w postaci okrągłych zdań.
Co nie znaczy, że nie potrafił inaczej, jeżeli zaszła potrzeba ;)

Pzdr.
 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19070
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-12-11, 22:02   

Hardy napisał/a:
Leszek Wlazło, Skorzystałem ze wskazanej metody wstawiania akapitów. Zadziałało, dziękuję za wskazówki.

Od razu lepiej choć można było pójść jeszcze dalej, tzn książkowo i pozbyć się przerw między wypowiedziami. Akapity zastępują takie przerwy. :)
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2130
Wysłany: 2015-12-12, 08:11   

Leszek Wlazło napisał/a:
Hardy napisał/a:
Leszek Wlazło, Skorzystałem ze wskazanej metody wstawiania akapitów. Zadziałało, dziękuję za wskazówki.

Od razu lepiej choć można było pójść jeszcze dalej, tzn książkowo i pozbyć się przerw między wypowiedziami. Akapity zastępują takie przerwy. :)


Masz! I dogódź tu wybrednemu ;) Nawet w dziurze znajdzie dziurę :)

Poważnie - w książkach nie ma przerw, są tylko akapity; to prawda. Jednak w opowiadaniach zamieszczanych w innej formie, jak np. tu w internecie, przejrzyściej jest z "enter", z odstępami. Lepiej się czyta.

Oczywiście to tylko moje zdanie, ale według niego piszę.

Pzdr. :)
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-29, 00:11   

Hardy napisał/a:
Włożyłam ci te mleczaki z powrotem, zawiązałam buzię chustką i do dentysty. Chciał je wyjąć, mówił, że nie wrosną, że trzeba czekać na stałe zęby. A czym byś gryzł? Nie dałam i dobrze. Ha! Wrosły i miałeś.
To prawdziwe zdarzenie?
Mieliśmy kilka lat temu przypadek, że 10-letniej dziewczynce w wyniku urazu wypadła w całości stała jedynka. Mimo, że wprowadzona do zębodołu dopiero na drugi dzień (w innym gabinecie stwierdzono, że nic nie da się już zrobić (!) i w dodatku nikt nie poinformował mamy Hani, że zęba dziecko powinno trzymać w jamie ustnej, ewentualnie należy zanurzyć go w mleku), przyjęła się. Co prawda trzeba ją było (jak to bywa w większości przypadków) przeleczyć kanałowo, gdy dotworzył się już wierzchołek, ale ząb funkcjonuje do dziś :) :) :)
Nie słyszałam natomiast o takich przypadkach, jeśli chodzi o zęby mleczne...
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-29, 00:17   

Hardy napisał/a:
– No dobrze, opłukaj się i ubieraj. I zaraz do obiadu siadaj. Musisz opowiedzieć, jak na koloniach było.
Czy "opłukaj się" to prawidłowa forma? Co prawda spotykam się z nią często w mowie potocznej, ale wydaje mi się, że poprawna brzmi: "opłucz się".


Świetny fragment prozy! Nie myślałeś, żeby napisać poradnik dla kobiet - "Jak postępować z mężczyznami" :hyhy: :D
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2130
Wysłany: 2016-08-29, 13:55   

wojna światów napisał/a:
Hardy napisał/a:
Włożyłam ci te mleczaki z powrotem, zawiązałam buzię chustką i do dentysty. Chciał je wyjąć, mówił, że nie wrosną, że trzeba czekać na stałe zęby. A czym byś gryzł? Nie dałam i dobrze. Ha! Wrosły i miałeś.
To prawdziwe zdarzenie?
Mieliśmy kilka lat temu przypadek, że 10-letniej dziewczynce w wyniku urazu wypadła w całości stała jedynka. Mimo, że wprowadzona do zębodołu dopiero na drugi dzień (w innym gabinecie stwierdzono, że nic nie da się już zrobić (!) i w dodatku nikt nie poinformował mamy Hani, że zęba dziecko powinno trzymać w jamie ustnej, ewentualnie należy zanurzyć go w mleku), przyjęła się. Co prawda trzeba ją było (jak to bywa w większości przypadków) przeleczyć kanałowo, gdy dotworzył się już wierzchołek, ale ząb funkcjonuje do dziś :) :) :)
Nie słyszałam natomiast o takich przypadkach, jeśli chodzi o zęby mleczne...


Tak, to prawdziwe zdarzenie. Słyszałem osobiście z ust rodzicielki. Niestety, nie mogę potwierdzić, że je pamiętam, chociaż (znowu "zgodnie ze słowami rodzicielki") podobno byłem... hmm... bardzo aktywnym uczestnikiem zaistniałej sytuacji. Dlaczego pamięć mnie zawodzi? Chyba nie muszę tłumaczyć... :oczami:

PS. Natomiast zaskoczyłaś mnie informacją, że i stałe zęby można w ten sposób uratować, jeżeli wypadnie w całości :)
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2130
Wysłany: 2016-08-29, 14:23   

wojna światów napisał/a:
Hardy napisał/a:
– No dobrze, opłukaj się i ubieraj. I zaraz do obiadu siadaj. Musisz opowiedzieć, jak na koloniach było.
Czy "opłukaj się" to prawidłowa forma? Co prawda spotykam się z nią często w mowie potocznej, ale wydaje mi się, że poprawna brzmi: "opłucz się".


Świetny fragment prozy! Nie myślałeś, żeby napisać poradnik dla kobiet - "Jak postępować z mężczyznami" :hyhy: :D


Prawidłowo jest: "opłukał", płukać", ale czas przyszły w trybie rozkazującym to: "opłucz się".
Tak więc masz rację. Dotyczy to jednak tylko narracji, a nie dialogów czy wypowiedzi. W nich nie obowiązuje poprawność (oczywiście oprócz poprawności ortograficznej), tylko tak, jak ludzie mówią. Mogę więc np. zapisać wypowiedź: "opłukaj się, poszłem, byśta widzieli, nie włanczaj światła, jo" :)

Ten fragment prozy (przyjemnie mi, że się spodobał) jest częścią już wydanej przez wyd. Psychoskok książki, o której wspominałem: "Młodości szczęśliwa". Ukazała się kilka miesięcy później, w maju br.

Poradnik "Jak postępować z mężczyznami"? :przestraszony: Miałbym zdradzić największe tajemnice rodu męskiego?!
Na razie mam dosyć materiału do kolejnych pozycji z beletrystyki wspomnieniowej :D Chociaż... może kiedyś napiszę poradnik "Jak utrzymać wygląd, zdrowie i siły witalne" na podstawie własnych doświadczeń. Wiem, wiem, takich pozycji jest pełno :D Piszą je jednak celebryci, a ja dla zwykłych ludzi ;) Może i skuszę się więc na poradnik dla kobiet... w każdym razie dziękuję za podpowiedź. "Zakonotowałem" w pamięci :rotfl:
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-29, 19:02   

Hardy napisał/a:
Natomiast zaskoczyłaś mnie informacją, że i stałe zęby można w ten sposób uratować, jeżeli wypadnie w całości
To teraz ja Cię zaskoczę, Zdzisławie: byłam zdziwiona, że podobnie postępuje się z mleczakami. W swoim ponad siedmioletnim doświadczeniu nie spotkałam się ani z takim przypadkiem, ani ze stwierdzeniem któregokolwiek z lekarzy (a tylko w tej chwili pracuje ich siedmiu), by wykonał podobny zabieg. Nie omieszkałam natomiast skonsultować Twojego przypadku z trójką z nich :D , w tym z Szefową, która ma największe doświadczenie i najdłuższy staż zawodowy. Gapa - nie zarejestrowałam, że w chwili wypadku (a jest to jak byk napisane w tekście!) miałeś jakieś dwa latka, toteż nasze dzisiejsze "sympozjum" :P szło dwutorowo:
1) jeśli miałeś dwa, trzy latak, sytuacja była możliwa - takie mleczaki, wprowadzone odpowiednio szybko, mają dużą szansę "się przyjąć"
2) jeśli w chwili wypadku miałeś pięć, sześć lat - wówczas musiały to być zęby stałe (mleczaki w tym wieku mają już w znacznym stopniu lub niemal zupełnie zresorbowane korzenie, a wówczas nie ma szans, by przetrwały w zębodole).

Duży ukłon należy się Twojej Mamie :) Raz, że zachowała zimną krew i natychmiast pobiegła do dentysty. Dwa, że wiedziała (a może była to intuicja?), co zrobić - że trzeba zęby natychmiast włożyć do jamy ustnej, by znajdowały się w swoim naturalnym środowisku (od tego często zależy, czy organizm ich nie odrzuci, traktując jako ciało obce).

No i na koniec - wprowadzanie zębów stałych nie jest niczym osobliwym, to w przypadku mleczaków bywa to rzadkie ;)

Jak widzisz, zaangażowałam w rozwikłanie zagadki utraty i cudownego odzyskania Twoich zębów pół gabinetu :rotfl:
Lubię, gdy wszystko jest doprecyzowane, wyjaśnione, pewne :) A i byłam ciekawa, jak sprawa wygląda z medycznego punktu widzenia...

Wygląda na to, że oboje dowiedzieliśmy się czegoś nowego :)
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-29, 19:14   

Hardy napisał/a:
Miałbym zdradzić największe tajemnice rodu męskiego?!
Mmm, gdybyś był tak miły :hyhy: :D
(a mniemam, że jesteś ;) )
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Rozmowy z mamą przy szorowaniu pleców


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo