Wysłany: 2016-04-27, 11:16 [dziennik] Kartka z pamiętnika
15 marca, czwartek
Siedzimy u Jolki i chlejemy zimne piwsko. Zawsze tak jest, bo Jolka lubi wypić i ja też za kołnierz nie wylewam. Myślę że należy się człowiekowi, po tym wszystkim co przeszedł wczoraj i w ogóle patrząc wstecz, myślę że się należy.
Kim jest Jolka? Kiedyś pochwyciła mój wzrok. Miała na sobie kieckę w kolorowe kwiatki. A ja samiec alfa, chciałem kieckę zedrzeć. Zamiast delektować się faktem że kobieta ubierze się elegancko. Miała dobry gust i wrażliwość artystyczną. Wnioskowałem po delikatnym makijażu i rumieńcach na policzku, że to skromna dziewucha. Trzeba przyznać że w tamtych czasach, kobiety potrafiły się malować. Teraz to jakaś metafizyka absurdu, ukrywanie się pod maską.
Pewnie że wiele się zmieniło. Ja sam jestem kimś zupełnie innym. Jolka zresztą też.
Nie pamiętam kiedy ostatni raz miała na sobie kieckę w kwiatki. Częściej widzę ją bez ubrań. Zaniedbała się kobieta. I ze mnie zrobił się też straszny oblech. Może dlatego siedzimy tutaj i chlejemy te pierdolone piwska. Może dlatego Jolka zatraciła wrażliwość artystyczną. Przy piciu nie rozmawia się pięknie. Mam wrażenie że w ogóle się nie rozmawia. To raczej krzyk, krzyk rozpaczy, rozżalenia (