POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Krzyż
Krzyż
Autor Wiadomość
Alek

Wiek: 61
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 32
Wysłany: 2016-04-29, 19:30   Krzyż

[-][-]Niepożądany element ludzki, zbieranina z całej Polski. Pragnie poprawy swojej doli. Mężczyźni, najmują się do pracy w pobliskich kopalniach. Wykreowany męski "macho", dominuje w rodzinnej hierarchii. Kobiety rodzą po kilkoro dzieci, i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby poświęcona opieka i uwaga, dotyczyła każdego dziecka z osobna. Głównym idolem młodocianej czeredki, staje się zbiorowa mądrość małolatów.
[-][-]Dzieci bawią się na grobach. Misterium śmierci wzbudza wyobraźnię. Zakapturzona koścista postać, obserwuje z dala, rytuał życia. Niewielka gromadka chłopców, oczekuje spełnienia ciekawości. Porcelanowy bucik, z germańskimi zdobieniami, skutecznie pochłania uwagę. Instynkt posiadania jest znacznie silniejszy, aniżeli doraźne wrażenia.
[-][-]Stały gość zacisza, wśród drzew i krzewów, zbliża się powolnym krokiem, do miejsca wiecznego spokoju. Zaciekawione dzieciaki, obserwują z góry, ukrywszy się uprzednio, w gęstwie krzewów, tragikomiczną postać. Szeptem przekazują między sobą, -"idzie, stara panna". Systematycznie dzień, po dniu, odwiedza, dawno opuszczone groby. Czarna szata, spowija postać, a dziwaczny stos czapek włożonych, jedna w drugą, nadaje surrealistecznego kolorytu osobie, która straciła ukochanego, podczas zawieruchy wojennej.
Dostojnym krokiem, niczym podczas marszu żałobnego, cały czas pod górę, zawijasami leśnej dróżki, zmierza do celu.
[-][-]Lecz jakaż idea przyświeca, codziennym wizytom w ponurym miejscu? Modlitwa, czy
ukojenie tęsknoty za miłością swojego życia? Tylko zadane bezpośrednio pytanie, osobie ciężko doświadczonej przez los, mogłoby przynieść odpowiedzi.
[-][-]Niesforni chłopcy, (jakże typowe, w tym wieku zachowanie), obrzucają szyszkami, kawałkami drewna, i czym popadnie, kobietę.
[-][-]Teraz, po wielu latach, gdy młodzieńcy stali się mężczyznami i ojcami, zlokalizowane
w czasoprzestrzeni zdarzenia, przyprawiają o uczucie wstydu i żalu. Niestety wehikuł czasu,
nadal jest w sferze fantazji. Nie można niczego zmienić, ani naprawić.
[-][-]Minęły dziesięciolecia, pozostał przewrócony krzyż, niemy świadek inicjacji. Mógłby być
symbolem końca pojmowania moralności. Jedynie śmierć, na zawsze pozostanie nieśmiertelna.
Głęboki sekret, wypłynął na światło dzienne, aktorzy spektaklu skarceni przez hipokrytów,
zmieniają z góry nakreśloną narrację. Odtąd obłuda króluje po krańce parszywego życia. Szczera niewinność trzasnęła, wraz z moralnym kręgosłupem.


Krzyż II wersja


[-][-]Niepożądany przez wielu, ludzki element, zalał bujnie ziemie „odzyskane”. Wszelkiego autoramentu masa ludzka, wypełniła opustoszałe okolice, po niedawnych autochtonach. W pragnieniu szczęścia, dla siebie i swoich rodzin, nie dostrzeżemy nic szczególnego. Żyjące istoty, pod każdą szerokością geograficzną, dążą w jednym celu: Aby było syto i ciepło. Wykreowany przez tradycję, męski „macho”, dominuje w hierarchii rodzinnej. Kobiety rodzą po kilkoro dzieci, jest idylla, bo czegóż chcieć więcej, jeśli wzrostowa populacja, znacznie przekracza średnie normy. Jednak niedopilnowana dzieciarnia, posiada swojego idola – zbiorową mądrość, która niejednokrotnie przekierowuje poprawne myślenie na manowce.
[-][-]Małolaty znalazły szczególne upodobanie, w penetrowaniu miejsc ogólnie przyjętych, jako święte, tudzież objęte tabu. Ostatnimi czasy, szlagierem staje się myszkowanie pośród grobów, starego poniemieckiego cmentarza. Gminna wieść niesie, że groby są puste. Niemcy odchodząc z tych ziem, zabrali ze sobą nieboszczyków, lub ciekawsza wersja mówi, o stworzeniu pozorów i fałszywych dołów, w których ukryte są drogocenne przedmioty, mistyfikacja ma na celu zniechęcić szabrowników do poszukiwań precjozów. Tak się składa, że w najbliższej okolicy rządy sprawował niemiecki szlachcic, tytułowany jako Graf. W obiegu krążyły plotki, o bajecznych bogactwach, zostawionych przez jego świtę w popłochu przed armią czerwoną. Niemcy żywili nadzieję, że niebawem powrócą na swoje dawniejsze ziemie. Okoliczna ludność trafnie rozszyfrowała model myślenia poprzedników, skutkiem czego nastąpiły lata plądrowań wszystkiego, oraz wszędzie.
[-][-]Misterium śmierci staje się, podrzędnym elementem świadomości, także grupka chłopców, poszukująca okazyjnych wrażeń, nie robi sobie nic z uświęconego miejsca. Coraz wymyślniejsze gry i zabawy pochłaniają uwagę, rozbrykanej młodzieży. Słońce prześwieca przez konary drzew, fontannami promieni, nadając niepowtarzalność miraży zanurzonych w światłocieniach. Kwitnące wokół dzikie krzewy, rozsiewają subtelny bukiet aromatycznych wonności. W rajskiej scenerii, poświęconego miejsca, rozgrywa się dionizyjski dramat. Chłopięca ciekawość życia, połączona ze sprośnością, oczekuje na spełnienie. Niespodziewanie ktoś znalazł porcelanowy bucik, zdobiony gotyckim pismem. Prawdopodobnie niegdyś, był flakonikiem na kwiaty. Znalezisko skutecznie odwraca uwagę od libertyńskich zachowań. Instynkt posiadania ozdobnego cudeńka, skutecznie odwraca uwagę.
[-][-]W międzyczasie nadchodzi, stały gość zacisza wśród drzew i krzewów. Dostojnym krokiem, jak w kondukcie żałobnym, z uporem godnym najwyższej sprawy zmierza do celu. Któryś z chłopaków dostrzega, osobliwą postać. Milknie wrzawa wokół, jednym susem, kto tylko żyw, znika w gęstwie. Szeptem przekazują, między sobą – idzie, stara panna – znają z opowieści zwyczaje osoby, która systematycznie nawiedza, dawno opuszczone miejsce kultu zmarłych. Najbardziej zdumiewa okrycie damy w czerni; sylwetkę odziewa szata, (bliżej trudna do rozpoznania, czy jest to sukienka, lub płaszcz). Jednakże w epicentrum uwagi, objawia się, ekscentryczne nakrycie głowy. Stos kapelusików, jakowyś misternych czapek, włożone jedna w drugą, nadają surrealistycznej pozy, tej figurze. Nikt nie wie skąd przybyła, nie zna losów, które przywiodły ją do górskiej wioski. Szerzy się wieść, że w czasie zawieruchy wojennej, straciła ukochanego. Ciągle z uporem pnie się leśną ścieżką, w górę. Młodzieńcy, w perfidny sposób wykorzystują okazję, i obrzucają szyszkami, kawałkami drewna, czym tylko popadnie, odrętwiałą ze strachu kobietę.
[-][-]Minęły dziesięciolecia, w niczym nie pomaga uczucie żalu dla popełnionych w młodości błędów. Wehikuł czasu nadal nie istnieje, niczego nie można poprawić, ani zmienić. Miejsce odosobnienia skołatanych dusz, nie istnieje. Krzewy przybrały jeszcze większy, trudny do przejścia gąszcz. Oddech i powaga kresu ludzkiej egzystencji, nie ma wartości wobec potęgi natury. Ludzkie wyobrażenia godności po odejściu, stają się groteskowe. Natomiast śmierć, nadal jest nieśmiertelna, w swojej śmiertelności. Przewrócony centralny krzyż, mógłby być świadkiem inicjacji, hipokryci nadają ton, z góry nakreślonej narracji, a szczerość i niewinność, trzasnęły wraz z moralnym kręgosłupem.
 
 
firletka. 

Dołączyła: 10 Kwi 2016
Posty: 597
Wysłany: 2016-05-01, 13:19   

Interesująco nakreśliłes historię i bohaterów.
Interpunkcja na pewno do poprawy. Na pewno przesadziłes z przecinkami :) Sama mam z tym czasem kłopot :)
 
 
Alek

Wiek: 61
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 32
Wysłany: 2016-05-01, 15:42   

Dziękuję za zwrócenie uwagi, względem interpunkcji, opisałem autentyczne zdarzenia nieco ubarwiając wypowiedź. Jestem na etapie studiowania, jak powinna wyglądać proza poetycka. Nie znalazłem w internecie, jednoznacznych opisów tego gatunku. W "vademecum" tutejszego forum, również jest niewiele informacji na ten temat, poza bodajże trzema zdaniami.
Bardzo przydatne w tym temacie, wydaje mi się dzieło Bruno Szulca "Sklepy cynamonowe". Okrzyknięte jako Proza poetycka, wraz z całym dobrostanem lektury, barwnymi opisami pojęć, jakimi operuje p. Bruno Szulc, stwierdzam, że, aby nadać miano prozy poetyckiej danemu utworowi, należy włożyć ogrom pracy, (dzieło Szulca liczy 49 stron, w wydaniu internetowym.
Wiem, że Edward Stachura, również parał się, tym gatunkiem literackim, ale opinię wyrobię sobie za jakiś czas. Jestem zwolennikiem jasnych określeń, po za tym lubię wyzwania i może uda mi się rozwiązać tą zagadkę.
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2016-05-01, 18:40   Re: Krzyż

Ciekawy kawałek prozy, szkic, który pokazuje bohaterów na przestrzeni czasów.

Czy to proza poetycka? Można o tym dyskutować, bo ten gatunek literacki traktuje się dość płynnie. Myślę jednak, że zastosowałeś tu środki prozy poetyckiej. Ja pewnie poszłabym jeszcze dalej. Lubię 'pomieszaną prozę', jak to sobie nazywam na swój użytek.

Zgadzam się z Firletką, że interpunkcja nieco szwankuje, ale można odświeżyć wiedzę na ten temat. Ja zawsze, mając wątpliwości googlam i chwała Wspaniałemu Google'owi za jego obecność.

Pomyślałabym nad zapisem, podziałem na części. Myślę, że inny podział lepiej sygnalizowałby przejścia czasowe między fragmentami.

'Dopieściłabym' również stylistykę. Choćby to zdanie:
Cytat:
Lecz jakaż idea przyświeca, codziennym wizytom w ponurym miejscu?

Według mnie zdanie trąci patosem. Może taki był Twój zamiar, ale po prostu zatrzymało mnie to zdanie, bo brzmiało inaczej niż wcześniejsza narracja.

serdecznie
e
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Alek

Wiek: 61
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 32
Wysłany: 2016-05-02, 12:02   

Dziękuję Elżbieto za wskazówki. Jestem świeżo, po lekturze "Sklepy cynamonowe".
Dostrzegam kolosalne różnice, czym raczy czytelnika Bruno Szulc. Powiem krótko, że jestem zachwycony, takimi opisami, obfitością obrazów i swadą w użyciu słowa. Taki styl jest bliski mojej duszy, a jednocześnie udziela mi odpowiedzi, jak należałoby pisać w tym gatunku. Dla porównania, przeczytam sobie jeszcze dzieła E.Stachury, w zasobach internetu, jest chwalona jego proza poetycka.
Aktualnie pracuję, nad tekstem na podstawie pierwowzoru "Krzyż", ale mam nadzieję, że już w bardziej wzbogaconej formie i przyswajalnej stylistyce.
Przez kilka dni, zapewne będę prowadził przemyślenia w tej kwestii, i jak będę gotów, wkleję pod pierwszą wersją.

p.s Pierwszy raz czytałem książkę, w wydaniu internetowym, i nie polecam. Dzisiaj czuję się jak po pół litrze mocnego trunku. (Dobrze, że mi oczy nie wypadły :P ) Odwiedzę naszą bibliotekę, i mam nadzieję odnaleźć, interesujące mnie pozycje.
 
 
Alek

Wiek: 61
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 32
Wysłany: 2016-05-02, 21:28   

Ano poszedłem za ciosem, i dzisiaj wstawiam poprawiony tekst. :oczami:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Krzyż


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo