Wysłany: 2016-08-14, 11:32 22 czerwca 2016, środa ( Nie ma, nie ma ciebie )
Już drugi albo trzeci dzień. Słońce oblizuje mi twarz z soli, czerwiec i robaczki świętojańskie. Wciąż jest duszno, nie poszłam na noc kupały, czekałam, aż wrócisz. Wypatruję burzy z utęsknieniem. To nie do przyjęcia, takie lepkie lato, pot i łzy.
Czekam, podśpiewuję pod nosem, zapadam się w przeszłości, jak w studni. A w studni chłodno. Przeczekuję upał.
_________________ wszyscy mamy doklejone oczy
wojna światów [Usunięty]
Wysłany: 2016-08-14, 22:24
Ustinja napisał/a:
Słońce oblizuje mi twarz z soli, czerwiec i robaczki świętojańskie.
Po "soli" dałabym kropkę.
Ustinja napisał/a:
noc kupały
Generalnie pisze się z dużej litery, bo to nazwa święta, ale mniemam, że to świadomy zapis...
Ustinja napisał/a:
To nie do przyjęcia, takie lepkie lato, pot i łzy.
Po "przyjęcia" dałabym dwukropek albo myślnik.
Tytuł jest odniesieniem do piosenki Kayah i Bregovica? Tak mi się automatycznie skojarzyło...
Tak, świadomy zapis, choć myślę czy nie zmienić. Generalnie - niech zostanie. Interpunkcję zostawiam, specjalnie tak jej użyłam.
Owszem, tytuł nawiązuje do Kayah i Bregovića.