W związku z wyciągnięciem przez Ciebie z lamusa PeeSu zdjęć z Gliwic, odświeżyłam pamięć o tym spotkaniu. Dobrze, że kilka osób przedstawiło wtedy na gorąco - prawie - swoje relacje po mini-zlocie, to wspomnienia wróciły, jakby to było wczoraj, noooo może przedwczoraj.
Latanie z Leszkiem to przeżycie.
Mnie 'przeleciał' dwa razy, bo skorzystałam z okazji, że ktoś się nie zjawił i zamiast tego ktosia poszybowłam ja. Za drugim razem szybowanie było bardziej świadome.
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
W związku z wyciągnięciem przez Ciebie z lamusa PeeSu zdjęć z Gliwic, odświeżyłam pamięć o tym spotkaniu. Dobrze, że kilka osób przedstawiło wtedy na gorąco - prawie - swoje relacje po mini-zlocie, to wspomnienia wróciły, jakby to było wczoraj, noooo może przedwczoraj.
Latanie z Leszkiem to przeżycie.
Mnie 'przeleciał' dwa razy, bo skorzystałam z okazji, że ktoś się nie zjawił i zamiast tego ktosia poszybowłam ja. Za drugim razem szybowanie było bardziej świadome.
A o ile pamiętam, to zarzekałaś się, że ani razu nie zostaniesz przeleciana.
o kurcze "nawet ktoś kogoś przeleciał" - i dopiero po latach się dowiaduje
co tu się wyprawiało -
Fajne wspomnieniowe fotki macie
i Freda tam dojrzałam - jeszcze taki młody
A ta Pani z Gitarą - to kto
czyżby nasza DaNutka
i Leszek z brodą
Oczywiście, że z gitarą to DaNutka przed schroniskiem na Równicy w Ustroniu, a Leszek nosi brodę od kiedy wyrosła, choć teraz w nieco okrojonej postaci.