oddaj mi łzy moje, już ci niepotrzebne
duszę w nich ukryłem, wiersze z głębi siebie
są mgliste jak spojrzenia śniących o poranku
oddaj mi łzy moje, oddaj je, marzanno
nie oddam ci łez twoich, gdyż się nimi żywię
gdy przestaniesz kochać, serce mi ostygnie
zbledną mi policzki, z sił opadnę cała
głodna i spragniona, nie przetrwam do rana
marzanno, marzanno, nie bądź ty mi wrogiem
śnieg stopniał i słońce zaświeciło drogie
nie przetrwasz do rana, lecz serce zapłonie
popłyniesz w dół rzeką w ognistej koronie
słucham i nie słyszę, wierzyć chcę - nie wierzę
że dziś już nie do mnie kierujesz pacierze
odejdę, lecz wrócę, spłonę, lecz roztopię
swoim żarem słońce, co widzisz za oknem
i gdy już zwyciężę, gdy już sił nabiorę
wrócę ja po ciebie w spalonej koronie
wtedy zamiast łez wydłubię ci oczy
będą dla mnie płakać każdej jednej nocy
noce będą długie, słońce już nie wróci
śniegiem jak całunem pookrywam ludzi
i by cię pozbawić nadziei na koniec
wilczą gwiazdę jak diament zatknę w swej koronie
marzanno, marzanno, ty zimowa panno
z mrozem skutym wzrokiem, nie tyś mi wybranką
odejdziesz i spłoniesz, jak co roku właśnie
i jeślim ja w błędzie - niech mnie pierun trzaśnie!
nie trzasnął, więc prawda, ale nie do końca
bo za rok nie będziesz silniejsza od słońca
popłyniesz znów wodą w ognistej koronie
więc proszę cię, wybacz i oddaj łzy moje
Marzanna = mój ukochany Marzec przez duże "M". Najpierwszy miesiąc wiosny; wiersz przecudny Pra- i starosłowiański na modłę wichrowych zawodzeń i plusku jeszcze zimnego deszczu. Bardzo mi bliski niczym ta dawna "Marzanna" Władysława Broniewskiego:
"Skowronkowie, ptacy poranni,
ktoże was w gnieździech przeląkł?
Czyli biele lica Marzanny
nad wiślaną biela-topielą?
O świtaniu, za siwą wodą
Świst a Poświst w chmurzywie hula.
Dwaj wichrowie Marzannę wiodą,
mgli się bielą śmiertelna koszula.
Dokądże ją, dokąd wiedziecie?
Przecz jej włosy mgławe rozwiane?
Ej, wichrowie, niechaj, wichr trzeci,
wiodę z wami białą Marzannę!
Zaśpiewajcie, ptacy niebiescy,
dziś ostatnich śpiewań mi potrza.
O, wichrowie, weźcie mnie, weźcie!
Bieli. Śmierci. Marzanno – najsłodsza."