POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi POSTscriptum Strona Główna » DZIAŁY AUTORSKIE » Utwory zebrane tych, którzy odeszli » Mariusz Żłobiński /dz_re/ » Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2009 r.
Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2009 r.
Autor Wiadomość
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2017-05-23, 23:37   Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2009 r.

chłodnik trzeciej dekady

nie sugeruję niczego
liście zwykle
dni ponownego odrodzenia
liczą o tej porze

kiedy mróz
odtleni najweselszy wątek
będzie łatwiej odejść

koncertuje we mnie swoboda
i szpadel rozgrzany ruchem ziemi

w tym miejscu

w rozpadlinie noc nie spotka zakończenia
lecz jedno krótkie
lakoniczne niedopowiedzenie


tryptyk nieziemski

nie ból zasłania drodze perspektywę
(i bez niego była podle rozwarstwiona)

sieć pajęcza
gorliwie penetrująca smutek
dodusza resztkę skrupułu

cisza płaci
wilgocią
porzuconych domów
prosto w pysk

II
w moim elemencie
jestem niejednostajny

kiedy podgarniałem wiatrowi złamane słowa
śmiały się
z ustawień właściwej chronologii

nie dostrzegłem wtedy
że krzyk
ty zamykasz na ostatni skobel

uczepiona słabej gałęzi radość
wciąż postrzega ciebie jako dawcę

w szkatułce zapomnienia
bukiet czarnego bzu

III
wywodzę się ze spalonej
od rozłąki planety
z dwiema bladymi gwiazdami
okopconym księżycu

nie potrzebują pieniędzy
lecz torfu by nie mogła zgasnąć

cieszą fragmenty pni
poddające się sile witalnej skutku

przypełźnie woda
rozniesie smak fałszywego powietrza
przebita dłoń

zakwitnie

i gwóźdź
z podestu ocalonych

28.05.09


"wcale nie tak kosmicznie"

od dawna pracuję bez zasłon
ponieważ dręczy mnie księżyc
jednostajną panoramą
bez dymu i strużki gorącej lawy

rozkojarzony brakiem kaganka
wosku
antyliryczą formą przekazu
próbuję sprzątnąć niedostatek
oksymoronu ze stołu

zbuduję most oparty
o demagogię twojego wiersza
ty wciąż
kiedy ja...

8.08.09


narkotycznie

wypieram demoniczną scenerię ciszy
upstrzoną niedopieszczonymi figurami snów

wschodzą prześcieradła po wzruszonym sznurku
z niekłamaną radością okapującej schedy

w rozsypanych kroplach koncertują arabeski
smakujące metamorfozę cnotliwą strefą zrozumienia

rzednie łańcuch jednodniowych śladów
pod łachmanem detergentowej mgiełki

mój dom przechodzi diaboliczne rażenie
fizycznym zerowaniem serc

10.08.09


wiersz bez rewelacyjnego tytułu

granica bez póz

brak mielizn powetuję
kordonem amfor

żeby nie było przejść
i dramatu zamkniętego
pełnią zdziwionych oczu
lub naprędce
ściągniętymi pończochami

będzie klasycznie

materac ze sprzężeniem zwrotnym
plus paszport z adnotacją
- "można brać"

i miękkie drapanie
w wirze szalonych ścian


***(obyło się...)

obyło się
bez pieczęci
namiętnej feerii czarnych piór

niełatwo pogodzić
zamianę roli

pomyślność poławiacza nieskazitelnych dat
kotwiczy obok rafy

tylko sepii należy wyrazić wdzięczność
za głębię przerzutni

w odłożonej karcie

ortodoksyjny profil
i strumień jesienny


ona z jedenastej kadencji

wpycha chłodny palec
spuszczone żaluzje wystygły piec

nie przychodź
w porze obiadowej
rządzi listopadowa - sprośna

nakłada na talerze stres


łut dobrego zmysłu

trzymam jedno z sześciu ech
na peryskopową

nie dotarło jeszcze skarżenie piskląt
i gniew przewiewnych gniazd

wyściółka z zetlałego horyzontu
patyk z poidełka matki
zostaną


deszczowy dobosz przepisze im
przyczółki na śpiew


przystań wieczorna

nie rozmawiaj z sentymentalnie
bezdomnymi ptakami

na neutralnym gruncie
nękane są piaskiem niewypełnionych pól diagramu

jedynie przetrąconym szczerbą wstydu
strużka tuszu umarza
pasję zgubnych zmór ołowianego nieba

a sukno legend
drażni posuchą ważnych słów
demaskując bezsens wyciągania ręki po szkło


marginesowa czułość
podkreśla nieuskrzydlonym epizody


jeszcze jeden wiersz niecodzienny

tamto niebo jest w ciąży
nosi zawias niedomkniętej bramy

gdybym umiał zbudować arkę
umieściłbym na rufie
garsteczkę niezawisłych chmur

potrafię milczeć
z szarej komórki kawki
wydziobywać szpik nostalgii

speremus pariter, pariter metuamus amantes

i ty panie
miej mnie
w swojej opiece też

*kochając, jednakowe miejmy nadzieje, jednakowe obawy


zmierzch w górowychach

ta twarz nie ma krzywizn
jest łysina sporo mgły w bruzdach
po ostatnim zaćmieniu

tylko kadr przerzucający
ramię siostry miłosierdzia
był krótszy

od alei pościnanych świec
czytają siebie nieprzeglądnięte kalendarze
na wznak

marzą o tulących się kormoranach
już bez jeziornych blizn
kajak ja i ty
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » DZIAŁY AUTORSKIE » Utwory zebrane tych, którzy odeszli » Mariusz Żłobiński /dz_re/ » Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2009 r.


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo