chciałbym widzieć zachodzące źrenice
w widnokręgu który gubi słońce
ale ty odchodzisz więc nie pochwycę
spojrzeń - tylko słowa drwiące
moje zamki z piasku chyba stoją jeszcze
ponieważ zabrakło przypływu miłości
i nadzieja zwodzona opuszcza się dreszczem
na pragnień moście więc nie zagościsz
stopy zanurzam w wydmach po samo serce
między palcami przesypuję dni
nie zawisnę na ustach czułych słów kobiercem
kiedy zadrą tak głęboko tkwisz
chciałbym zobaczyć niknące źrenice
na widnokręgu gdy gubi słońce
ale ty odchodzisz więc już nie pochwycę
spojrzeń ukrytych lecz słowa drwiące
moje zamki na piasku chyba stoją jeszcze
bo nagle zabrakło przypływów miłości
i nadzieja zwodzona opuszcza się dreszczem
więc na moście pragnień nie zdążysz zagościć
bose stopy w wydmach zanurzam po serce
między palcami przesypuję dni
nie wzlecą już usta czułych słów kobiercem
kiedy jak zadra pod skórą tkwisz
Ech a ja całkiem nieświadomie dlatego zrezygnowałam, bo uwagi jakie słyszałam nic mi nie dawały, a jedynie powodowały, że miałam ochotę zakopać się bardzo głęboko, dopiero dużo później znalazł się ktoś kto nieco przybliżył mi rymy i teraz czasem coś tam skrobnę
Fajnie że dałeś się namówić Snow
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza