Biedny facio!
- I jak z Wami rozmawiać lub cokolwiek więcej?
Kilka lat temu - cud dziewczyna, ogromnie ją lubiłem (a może i więcej). Po późnowieczornym spacerze odwiozłem do podwarszawskiego domu. Poprosiła, bym wstąpił na herbatę, bo chce jeszcze porozmawiać. Wstąpiłem. Potem wmówiła mi, że nie powinienem wracać do domu, o tak późnej porze i przygotowała mi spanko w sąsiednim pokoju, choć chciałem spać na dole (dwupoziomowy segment), przygotowała kąpiel. Nie wiem, czy po byłym mężu, albo partnerze, dała przywielką pidżamę.
Usnąłem szybko, ale po jakimś czasie obudziło mnie głośne wzdychanie, och-anie i ach-anie. Wiedziałem, że jest lekkosercowa, więc zatroskany przeszedłem do drugiego pokoju, zapytując czy nie mogę w czymś pomóc.
- Witku - powiedziała z wyrzutem w głosie - kiedyś mówiłeś, że jesteś dobrym masażystą. Dlaczego nie przyszedłeś zrobić mi masażu?
Nie chciałem tłumaczyć, że przecież nie po to tu jestem. Zakasałem rękawy i przystąpiłem do masażu. Potem uparła się na masaż erotyczny..., no i skończyło się jak skończyło. Po wycałowaniu każdego fragmentu mojego ciała, z czekoladką w ustach zostałem odesłany do spania.
Rano, gdy jeszcze spała, poirytowany pędziłem do pracy, ale przeczuwałem, że tu jest coś nie tak.
Zadzwoniłem w południe - cicho. Pod wieczór zadzwoniłem drugi raz - cicho. Machnąłem ręką.
Po dziesięciu dniach: dzyń dzyń, telefon. Odebrałem: Cześć! Wiesz, po zastanowieniu doszłam do wniosku, że to jednak był gwałt! - Zbaraniałem!
I tak to z wami jest, lalunie!
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk