Dawno temu napotkałem w parku Kingę
I spojrzenie spod jej długich rzęs niewinne;
Krok sprężysty, pełen gracji, nieco dumny;
Smukłe uda, jakby greckie dwie kolumny;
Kształtne piersi – to zapewne z tej przyczyny,
Właśnie Kingą dzisiaj szczycą się Pieniny.
Pełne usta jak dojrzałe jędrne śliwy;
A Bolesław przy jej boku był wstydliwy!
Który książę by nie pragnął takiej żony,
Co nie jedną, ale miała „Trzy Korony”!
Tylko marzyć o niej we śnie i na jawie.
Przegapiłeś swoją szansę Bolesławie.