POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » To jeszcze nie Har-Magedon. Obrazki z czeluści (dramat w jednym akcie i dziesięciu scenach)
To jeszcze nie Har-Magedon. Obrazki z czeluści (dramat w jednym akcie i dziesięciu scenach)
Autor Wiadomość
Alchemik 


Wiek: 71
Dołączył: 30 Wrz 2019
Posty: 661
Skąd: Trójmiasto i światy
Wysłany: 2019-11-11, 14:28   To jeszcze nie Har-Magedon. Obrazki z czeluści (dramat w jednym akcie i dziesięciu scenach)

Scena 1

Narrator: Jesteśmy w kwaterze głównej Pierwszego Upadłego Anioła. Oto komnata tronowa Lucyfera 666 metrów poniżej wulkanu Popocatepetl w Kordylierze.

Lucyfer siedzi na tronie wyraźnie znudzony. Bębni palcami, nucąc pod nosem fugę Bacha.

Zmiana sceny
. Aktorzy wpadają na scenę, w pozornym chaosie zmieniając dekoracje i obsadę.

Scena 2

Widoczne tablice:

Wydział do spraw kontroli żądz i ambicji
Sekcja nasłuchu
Biuro propagandy
Komórka zafałszowywania rzeczywistości



Narrator:
Przenosimy się do Sekcji nasłuchu Wydziału do spraw kontroli żądz i ambicji przy biurze propagandy piekielnej 2512 metrów poniżej wulkanu Wezuwiusz na Półwyspie Apenińskim.
Jest środa 25 maja, godzina 2351

Przy biurku z komputerem siedzi diabeł – urzędnik z uwagą obserwujący monitor.

Ponownie następuje zmiana dekoracji, tak jak poprzednio.

Scena 3

Widoczna tablica z napisem kotłownia.

W jednym z kątów, w ustawionym kotle, kłębią się potępieńcy. Nad nimi widoczny napis Arbeit macht frei. Przy stoliku, na którym spoczywa klawiatura k-boardu, siedzi demon w roboczym drelichu. Lekko przysypia, od czasu do czasu uderzając palcem w klawisz. Wydawanym dźwiękom towarzyszy apatyczny jęk potępieńców.

Narrator: A oto kotłownia piekielna. Sekcja druga centralna. 32 metry poniżej baru przekąskowegoTempona osiedlu Puchatek w zachodniej Polsce. Jest środa 25 maja godz. 2354.

Kolejna zmiana dekoracji. Aktorzy robią to w jeszcze większym pozornym chaosie.

Scena 4


Narrator:
Ponownie znajdujemy się w sekcji nasłuchu wydziału do spraw kontroli żądz i ambicji, przy komórce zafałszowywania rzeczywistości.
2512 metrów poniżej wulkanu Wezuwiusz na Półwyspie Apeninskim.
Jest czwartek 26 maja, godzina 001.

Teleportuje się łącznik terenowy Azazel.

Azazel: Melduje się demon I kategorii Azazel z sekcji łączności.

Diabeł urzędnik – Ebegenezer: Macie dla mnie jakieś informacje?

Azazel: Tak jest! W sektorze A-3-Z alfa omega omikron zanotowano wzmożone erupcje silnych, pozytywnych emocji. A w sektorze beta epsilon nasza komórka przewiduje nawet możliwość walk oPrawo i Sprawiedliwość.(wymawiając te słowa, demon krzywi się).
W sektorze depresyjnym zeta zeta alfa doszło, niestety, do niekontrolowanego wysypubłędnych. Są uzbrojeni i niebezpieczni. Wyruszyli na krucjatę przeciwko złu.

Ebegenezer: Natychmiast wysłać tam specgrupę! Najlepiej komando Parch.

Azazel: Melduję, że namierzone emocje są tak silne, że tłumienie może być nieskuteczne, a nawet wywołać rezonansowy efekt echa sumienia.

Ebegenezer: Może by tak skusić i przekabacić kilku przywódców?

Azazel:
To może okazać się nieskuteczne. Mają tam kilku potencjalnych świętych.

Ebegenezer:
Tym bardziej warto spróbować. Takie duszyczki są najmilsze naszemu Księciu Ciemności.

Azazel:
Mają ze sobą egzorcystów.

Ebegenezer: (otrząsa się z obrzydzeniem) Brr…! W takim razie najlepsza będzie operacja zamydlająca. Przy odpowiednim zamydleniu oczu i skierowaniu emocji na obiekty zastępcze, zamiast tłumić, możemy nawet podżegać.

Azazel:
Natychmiast wydam polecenie do przeprowadzenia operacji Wiatrak.

Azazel teleportuje się i znika.


Ebegenezer:
Sprawdźmy sobie, jak przebiega operacja. Ale najpierw włączę zagłuszacz sumienia.

Ponowna zmiana dekoracji przez aktorską obsadę.


Scena 5

Narrator:
Obserwujemy brzemienną w skutki szarżę błędnych na wiatraki.
Jest czwartek 26 maja, godzina 045. Gdzieś na polderach Niderlandów.

Grupa dziwaków uzbrojonych w chochle i inne narzędzia kuchenne, przybrana w hełmy z garnków, atakuje wiatraki.

Kolejna zmiana dekoracji

Scena 6

Narrator:
Ponownie znajdujemy się w sekcji nasłuchu et cetera, et cetera…
Mamy czwartek 26 maja, godzina 057.

Ebegenezer:
(Zaciera ręce i wyłącza monitor) He! He! To się nazywa odpowiednie skanalizowanie pozytywnej energii.

Znowu zaciera ręce, a potem zaczyna zacierać ramiona.

Co tu tak zimno?!

Bierze do ręki termometr.

Zaledwie 333 stopnie Celsjusza powyżej zera. Ten leser z kotłowni pewnie śpi.
Telefonuje
Kotłownia! Śpicie na służbie? Natychmiast dorzucić do ognia!

Na scenę wbiegają aktorzy w szalikach i czapkach na głowie, zabierając się za zmianę dekoracji.

Scena 7


Narrator:
Ponownie jesteśmy w kotłowni pod barem Tempo na osiedlu Puchatek, gdzieś w zachodniej Polsce. Jest czwartek 26 maja, godzina 059.

Kotłowy pochrapuje, od czasu do czasu uderzając w klawisz k-boardu. Towarzyszą temu apatyczne pojękiwania potępieńców. Terkoce telefon. Kotłowy odbiera.

Kotłowy: (do telefonu) Tak, tu demon niższej kategorii, Rokita. Tak! Tak jest!
(Potakuje głową, podrywa się) Oczywiście, natychmiast!

Odkłada słuchawkę i zaczyna wygrywać na k-boardzie melodię Panie Janie.
Potępieńcy, chóralnie pojękując, wtórują.

Na scenę wpadają aktorzy, już w podkoszulkach, aby zrobić to co zwykle, czyli zmienić dekorację.

Scena 8

Narrator: Tym razem ponownie odwiedzamy komnatę tronową Lucyfera, Księcia Ciemności.
666 metrów poniżej wulkanu Popocatepetl w Kordylierze.
Wciąż jest czwartek 26 maja, godzina 0130.

Lucyfer siedzi na tronie, poklepując się dłońmi po udach i nucąc Panie Janie.
Nagle zaczynają pulsować światła. Wyje syrena alarmowa.

Głos z megafonu: Uwaga, uwaga! Czerwony alarm. Powtarzam. Czerwony alarm! To nie ćwiczenia. W kwadrancie omega omikron zeta teta zaobserwowano obiekty niebiańskie zdążające ku Ziemi z prędkością przyświetlną. Spodziewany kontakt za 5 minut koma 3 sekundy.
Prosimy o udanie się do schronu.
Powtarzam…

Lucyfer: (zeskakując z tronu i biegnąc w kierunku schronu) Czyżby to Armageddon?! Ale przecież to ja miałem go rozpocząć! W rozdziale o Apokalipsie, jak byk stoi, że to ja. Co Oni sobie myślą?!

Na scenę wpada obsada aktorska, w jeszcze większym pośpiechu, rozglądając się w przestrachu i zmieniając dekoracje.

Scena 9

Narrator: Ponownie sekcja nasłuchu i łączności wydziału do spraw kontroli żądz i ambicji.
2512 metrów poniżej wulkanu Wezuwiusz na Półwyspie Apenińskim.
Wciąż czwartek 26 maja, godzina 0130i 15 sekund.

Głos z megafonu: Powtarzam. To nie ćwiczenia. Spodziewany kontakt nastąpi za 4 minuty koma 48 sekund.

Teleportuje się Azazel.

Azazel: Najświeższe wiadomości, sir. Ten atak z nieba to nie sprawka Aniołów. Mamy inwazję Obcych.

Ebegenezer:
A Anioły, to co?! Swoi?

Azazel:
W pewnym sensie kuzyni. A tu, atakują nas przedstawiciele agresywnej cywilizacji galaktycznej. A tak właściwie, to nie nas, tylko ludzkość. O nas nie mają zielonego pojęcia.

Ebegenezer:
To się zdziwią. Chyba nie damy sobie w kocioł dmuchać? W końcu ludzkość należy do nas i tylko my możemy jej szkodzić. Pożałują tej konfrontacji z nami, ludzkimi demonami. Każdy ma takie demony, jakie sobie wypracował i na jakie zasłużył. A ludzie?
Oj zasłużyli sobie, zasłużyli. Trzeba przyznać, że stworzyli nas jako paskudne kreatury. Nie zazdroszczę tym Obcym. Jego Podłość Wysokość, Lucyfer, Książę Ciemności żąda od nas natychmiastowego powstrzymania inwazji. Wdrażamy plan Potrzask sfer niebieskich- wariant gwiezdny 3-delta.

Azazel:
Tak jest, sir. Natychmiast rzucam do walki nasze oddziały antyniebiańskie.

Teleportuje się i znika.


Aktorzy wpadają na scenę, wiwatując i zmieniają dekoracje.

Scena 10


Narrator: Proszę państwa, ponownie jesteśmy w kotłowni piekielnej. Sekcja 2 centralna, 32 metry poniżej baru przekąskowego z wyszynkiem alkoholowym,Tempo, na osiedlu Puchatek, gdzieś w zachodniej Polsce. Jak państwo widzą, nastąpiły tu wielkie zmiany.
Jest czwartek 26 maja, godzina 0305.

Obcy jęczą w kotle. Ludzcy potępieńcy tańczą wokół, od czasu do czasu poganiając ich biczami i pilnując, żeby utrzymywali tempo, jakie nadaje kotłowy na k-boardzie. Kotłowy gra, a obcy potępieńcy wyją hymn Unii Europejskiej, czyli Odę do radości Beethovena.

Wszyscy teleportują się na scenę. Stają w szeregu i kłaniają się publiczności.

Koniec
_________________
Jerzy Edmund Alchemik
 
 
jaga 
Jadwiga


Dołączyła: 31 Mar 2011
Posty: 4670
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2019-11-28, 22:39   

w pokoju 666 Wiktoria otrzymuje moc, którą będzie władać w Piekle - tak sobie skojarzyłam z Ja Diablica - jej zadanie to targowanie się o dusze zmarłych

Nieźle - sztuka teatralna w dziesięciu odsłonach. Moc pracy włożyłeś w napisanie tego tekstu
wplotłeś nawet wątek polityczny i zagrożenie Ogromną asteroidą - masz potencjał i wyobraźnię
brawo
_________________
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.

— Wisława Szymborska
 
 
fiołkowa 
b. befana_di_campi

Dołączyła: 24 Kwi 2017
Posty: 2248
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2019-11-28, 23:05   

Jakieś to takie :lamer:
_________________
Z Ciemnogrodu, gdzie najjaśniej bywa pod latarnią :rotfl:
 
 
Alchemik 


Wiek: 71
Dołączył: 30 Wrz 2019
Posty: 661
Skąd: Trójmiasto i światy
Wysłany: 2019-11-29, 00:06   

fiołkowa napisał/a:
Jakieś to takie :lamer:


To takie coś zostało wystawione na scenie Teatru Dramatycznego w Gdyni w ramach festiwalu teatrów amatorskich.
Dosyć dawno temu.
Pracowałem wtedy jako terapeuta z młodzieżą w Ośrodku w Sopocie.
Wykorzystywałem swój talent do terapii sztuką.
W tej sztuce ważny jest ruch i chaotyczne dekoracje.
Akrobacje niby chaotycznego wbiegania na scenę.
Oprócz tekstu taniec aktorów i odpowiedni podkład muzyczny.

Nawet nie macie pojęcia jak trudno jest przedstawić teleportację diabłów ruchem. Udawanie, że właśnie się pojawili, a za chwilę znikną.
A ja byłem autorem tekstu, reżyserem, nauczycielem gry aktorskiej.
Dostaliśmy pierwsze wyróżnienie i dyplom.

Ja, z kolei, dostałem od podopiecznych dyplom najlepszego terapeuty.
Przecież też grałem we wszystkich sztukach wystawianych przez naszą grupę.

Stare czasy. Teraz to ja wymagam terapii przez nawracające epizody depresyjne.
Fakt, że posiadam wrodzony talent aktorski i dobry głos, który mogę modulować do pieśni i deklamacji, pomaga mi w interpretacji wierszy, które czytam na głos.
Z ruchem scenicznym jest dużo gorzej. Nigdy nie potrafiłem swobodnie tańczyć. Potrafiłem za to wyobrazić sobie jaki ruch powinni wykonać tancerze.
Ja mam za sztywny kręgosłup.
A teraz z jedną nogą bardziej niż drugą, potrzebuję do tańca partnerki masochistki.
Kiedy lewą przydepnę stopę partnerki, to nie ja to poczuję.

Długi John Silver
_________________
Jerzy Edmund Alchemik
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » To jeszcze nie Har-Magedon. Obrazki z czeluści (dramat w jednym akcie i dziesięciu scenach)


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo