Wysłany: 2019-12-07, 18:36 fragment (Muru Berlińskiego w Simi Valley, przy muzeum Ronalda Reagan'a)
......................... .........................fragment
......................... .........................dotknęłam marzeń przestrzelonych
.........................tych co przede wszystkim
.........................uciekali albo krecim sprytem szukali przejścia
......................... .........................na odwrocie nie było kwiatów
.........................i motyle rozpinały szare skrzydła
.........................tylko śmierć wyglądała identycznie
.........................po obu stronach życia
.........................elżbieta 7 XII 2019
Notka: postać przy Murze ma pokazać skalę...
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Piękne epitafium, Elżbieto.
Dla Ciebie to historia, dla mnie wciąż jeszcze współczesność.
Jest w Tobie ogień.
Zauważam takie rzeczy.
Nie rezygnuj z pisania, ze sztuki.
Ja jestem tylko zrzędliwym głosem, który chciał być poetą.
Ale to Twoja kolej, Elżbieto.
Ten pieprzony ouroboros.
.tylko śmierć wyglądała identycznie
po obu stronach życia
- to prawda
świetnie Elu
I zawsze tak wygląda, Jago, bez względu na stronę, na/po/w której jesteśmy.
Wtedy jesteśmy 'najrówniejsi'.
Nie dotknęłam Muru Berlińskiego na żywo. Przejeżdżałam co prawda kiedyś - dawno temu - przez wschodnią część tego miasta i widziałam na horyzoncie górne piętra wieżowców jakiegoś osiedla. Było kolorowe, ciekawe architektonicznie tak bardzo inne, niż to co stało we Wschodnim Berlinie. Wtedy, to był dla mnie prawdziwy zachód.
serdecznie
e
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Piękne epitafium, Elżbieto.
Dla Ciebie to historia, dla mnie wciąż jeszcze współczesność.
Jest w Tobie ogień.
Zauważam takie rzeczy.
Nie rezygnuj z pisania, ze sztuki.
Ja jestem tylko zrzędliwym głosem, który chciał być poetą.
Ale to Twoja kolej, Elżbieto.
Ten pieprzony ouroboros.
Dziękuję, Alchemiku.
Dla mnie to i jedno i drugie. Historycznie i metaforycznie.
Mury bywają rozmaite. Niektóre są ważne i potrzebne, inne natomiast nie powinny były w ogóle być.
Ten fragment Muru Berlińskiego wygląda bardzo surrealistycznie na tle sielankowej Simi Valley. Akurat wtedy, gdy tam byłam, pogoda dopisała - zresztą Kalifornia to wspaniała pogoda przez cały rok. Niedługo później pożary - 'brush fires' - podeszły prawie pod samo muzeum. Dowiedziałam się, że muzeum "uratowały" kozy.
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Dobre zdjęcie i świetny wierszowany podpis Elżuniu
Dziękuję, Li.
Dzięki temu muzeum dotknęłam - dosłownie - historii.
serdecznie
e
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Dziękuję za 'zainteres', Marku. Bardzo ciekawe miejsce. To było ogromne przeżycie być tam u 'Dziadka' Reagana, który przyjął nas dawno temu z otwartymi ramionami.
serdecznie
e
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E