POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » pajęczarka
pajęczarka
Autor Wiadomość
PoparzonaKawą 

Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 914
Wysłany: 2019-12-17, 08:31   pajęczarka

Nad łąką fruwał uroczy motylek. Zza listka przyglądała mu się pajęczarka. Kolorowe pawie oczka na błyszczących rosą skrzydełkach, budziły jej podziw, ale zew krwi także, a do tego jeszcze, tęsknotę, zbyt trudną, bo niepojętą dla pajęczarki.
Każdego dnia przylatywał, by pożywić się nektarem, a ona codziennie czekała, by móc go oglądać. Nie słuchała upomnień braci pajęczarzy, ani sióstr, którzy twierdzili, że czas tylko marnuje. Gdy któregoś dnia wysysała głowę pszczółki i zostały jej tylko czułki, motylek znowu przyfrunął. Kąpał się w kwiatach i wachlował uroczymi skrzydełkami. Natychmiast ukryła resztki zdobyczy, przetarła brudną od resztek posiłku mordkę, by nie robić wrażenia niechlujnej. Co prawda nadal była głodna, ale pan chrabąszcz już czekał upolowany. Błagalnie przewracał oczyma i prosił o ułaskawienie, twierdząc, że w zamian przyniesie jej najpiękniejszy listek z lasu – srebrny listek platanowca. Pajęczarkę nigdy nie ciekawiły błyskotki i drogocenne rzeczy, więc los pana chrabąszcza był już przesądzony. By go jeszcze bardziej pognębić, oznajmiła, że zachód słońca przypieczętuje jego koniec, niech odlicza, niech się przyzwyczaja.

Wielu pajęczarzy walczyło o względy naszej kreaturki, ale ona stwierdziła, że są dla niej nudni. Przecież rozumie ich plugawą naturę, sama posiada identyczną lub nawet gorszą. Jeden z zalotników obiecywał, że wspólnie będą dręczyć żuki – obrywać im nóżki, czułki, a dopiero potem wysysać. Drugi chciał, by polowali na inne pająki, zostając zbrodniczym królem i królową łąki. Trzeci zapewniał, że dokładnie i skrupulatnie obwarują pajęczynami swoje królestwo, więc nic im nie wyleci. Czwarty – zdenerwował się: nikt jej nie dogodzi. Odpłynął rozzłoszczony na łodzi z listka. A ona wciąż czekała na chwile, gdy na łące pojawiał się motylek.
Któregoś dnia wyszła z ukrycia i zawołała, gdy przelatywał. Dobry był, śliczny był, obdarzył ją uśmiechem, opowiadał, jak bardzo kocha podróże i cieszy się każdą chwilą, niczego nie marnuje, nie chowa urazy, nie potępia nikogo, nawet żuków gnojarzy (przecież są pożyteczni), ani nawet swoich przyrodnich sióstr od Macochy Nocy, chociaż on zawsze frunie tylko ku słońcu. Pajęczarka była zachwycona i nie mogła powstrzymać się, by spytać go, co sądzi o stworzeniach jej pokroju.
Odpowiedział, że gdyby miały skrzydła, żywiłyby się nektarem; są tajemnicze, pracowite i bardzo cierpliwe. Gorliwe przyznała motylowi rację i oznajmiła, że chce mu pokazać coś pięknego, niechby za nią tylko pofrunął. No więc zgodził się i ruszył za pajęczarką, ale nagle zniknęła w gęstwinie traw.
- Gdzie jesteś, moja nowa przyjaciółko? – zawołał.
- Tutaj, chodź mój przyjacielu – usłyszał i pofrunął za jej słowami. Wtem, jakby coś niewidzialnego zatrzymało motyla, powietrze stało się lepiące, zbyt gęste, by mógł uciec.
- Pajęczarko, ratuj! – krzyknął przeraźliwie.
Wychyliła się z mroku i spojrzała na niego.
- No i mam cię – szepnęła. - I przy życiu pozostawię. Będę przynosić ci muszki, albo żuczki, ćwiartowane na żywca i przyprawiane solą, wtedy lepiej smakują – dodała. - Słońcem i nektarem nie napełnisz żołądka, a na pewno nie głowy, boś strasznie naiwny. No nie szamotaj się tak. Daj buzi, mój śliczny. No nie płacz, albo właściwie płacz, jeszcze ładniejszy jesteś wtedy. Prawdziwa ze mnie romantyczka; zobacz, tamten, zanim go uśmiercę, zagra nam swój ostatni koncert – stwierdziła, spojrzawszy na przerażonego pasikonika. - Natomiast ten tu świetlik, jeszcze nie zdechł, więc zadba o nastrój podczas wieczerzy.
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2160
Wysłany: 2019-12-17, 11:19   

Ot, pajęczarki.... Są takie osobniki i w ludzkim gatunku :D

Przyjemnie czytałem, ale brakuje mi jakiegoś zakończenia, jeszcze jednego, podsumowującego zdania, od akapitu. Niby jest puenta, ale... trudno mi określić. Czegoś brakuje. Na szczęście to już problem autora, a nie czytelnika ;)

Moje sugestie:
*skrzydełkach, budziły jej podziw, ale zew krwi także, a do tego jeszcze, tęsknotę, - skrzydełkach budziły jej podziw, ale zew krwi także, a do tego jeszcze tęsknotę, (interpunkcja)
*przylatywał, by pożywić się nektarem, - przylatywał i pożywiał się nektarem (aby pozbyć się bliskiego powtórzenia "by - by")
*zostały jej tylko... czułki, - zostały tylko jej czułki (aby pozbyć się dwuznaczności: czy "jej" dotyczy pajęczarki czy pszczółki).
*resztek pszczółki mordkę, - resztek posiłku/jedzenia mordkę (znowu bliskie powtórzenie "pszczółki". Przyjęło się, że powtórzenie /jeżeli można/ powinno być rozdzielone trzema zdaniami lub stosujemy synonim),
*najpiękniejszy listek z lasu – piękny prezent z lasu (powtórzenie "listek"),
*koniec tego nieszczęśnika - jego koniec (nieszczęśliwe sformułowanie - zwróciła się przecież do niego, a nie do kogoś innego),
- wielokropki - też używam, ale w tekście nadużywany jest bez potrzeby. Np: *"dla niej... nudni" - "dla niej zbyt nudni". Zastąpiłbym nawet "nudni" ostrzejszym słowem: "wstrętni", "wredni", gdyż dalej piszesz o ich "plugawej naturze", a nie o nudzie w ich towarzystwie),
* zbrodniczym królem i królową... łąki. - zbrodniczymi królem i królową łąki. (liczba mnoga),
*zdenerwował się: nikt jej nie dogodzi. - zdenerwował się: "Nikt ci nie dogodzi". / skarżył się innym, że nikt jej nie dogodzi.
- Dobry był, śliczny był, obdarzył ją uśmiechem, opowiadał, jak bardzo kocha podróże i cieszy się każdą chwilą, niczego nie marnuje, nie chowa urazy, nie potępia nikogo, (tu akurat powtórzenia: "był - był", "nie - nie - nie" są jak najbardziej uzasadnione)
*przyjaciółko? – spytał. - przyjaciółko? – zawołał. (pytać można kogoś, kogo się widzi),
 
 
Gorgiasz 


Dołączył: 10 Lis 2016
Posty: 842
Wysłany: 2019-12-17, 12:03   

Pomysłowe i oryginalne, dobrze się czyta.
Ale wielokropków rzeczywiście za dużo.
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2019-12-17, 17:15   

Umbert Eco napisał tekst o stawianiu trzech kropek, pozwalam sobie przytoczyć - sam, swego czasu po wielokroć stosowałem - wystarczyło mi którego dnia zajrzeć do moich pierwszych tomików. Zgroza!
JAK STAWIAĆ WIELOKROPEK

W felietonie „Jak rozpoznawać film porno” wyjaśniłem, że chcąc odróżnić film pornograficzny
od filmu przedstawiającego miłość, wystarczy ustalić, czy bohaterowie jadąc
skądś dokądś w samochodzie potrzebują na to więcej czasu, niż życzyłby sobie widz i niż wymaga rozwój akcji. Podobne kryterium naukowe może posłużyć do rozróżnienia
między pisarzem zawodowym a pisarzem niedzielnym (który również może zyskać sławę). Chodzi o sposób umieszczania wielokropka w środku zdania. Pisarze używają wielokropka na końcu zdania — by wskazać, że wypowiedź mogłaby mieć ciąg dalszy („niejedno można by jeszcze powiedzieć na ten temat, ale...”), w środku zaś lub między zdaniami — by zaznaczyć, że tekst jest w tym miejscu niepełny („To odgałęzienie jeziora Como... nagle się zwęża”). Pisarze niedzielni używają wielokropka, żeby usprawiedliwić zbyt śmiałą figurę retoryczną: „Był rozwścieczony jak... byk”. Pisarz to człowiek, który postanowił rozszerzyć granice języka, dlatego bierze na siebie odpowiedzialność za zuchwałą nawet metaforę: „Takiego cudu nie oglądała przyroda: kąpać się w słońcach i osuszać rzekami”. Wszyscy zgadzamy się, że w tym dystychu Artale przesadził, jak przystało zresztą na przedstawiciela baroku, ale przynajmniej nie wyjął kamienia z rękawa ukradkiem. Natomiast nie-pisarz napisałby: „Kąpać się... w słońcach i osuszać... w rzekach”, jakby chciał powiedzieć: „Oczywiście chodzi o żart”. Pisarz pisze dla innych pisarzy, nie-pisarz pisze dla sąsiada z klatki schodowej albo dla kierownika miejscowego urzędu pocztowego i boi się (często niepotrzebnie), że jego czytelnicy nie zrozumieją lub nie wybaczą mu takiej śmiałości. Wielokropek jest dla niego przepustką; chce zrobić rewolucję, ale z pozwoleniem policyjnym w kieszeni. Do jakiego stopnia zgubne są wielokropki, widać z przytoczonych poniżej wariacji, ukazujących, co stałoby się z naszą literaturą, gdyby pisarze byli nieśmiali.„Wim, ać sia włość w istej graniej abrysie trzydźci roków beła... we włodaniu Sancti Benedicti”.„Pochwalony bądź, panie, przez... brata naszego, księżyc, i nasze siostry, gwiazdy”.„Jak w borze... ptaszę wśród zieleni”.
„Gdybym miał... ogień, świat bym podpalił”.„W życia... wędrówce, na połowie czasu”.„Najświętszy i najdroższy... i najsłodszy ojcze w Chrystusie słodki... Jezu”.„Ten na jasne warkocze, co... perły, blask... złota cały owego dnia oglądały”.„Brat Cipolla był człekiem o przysadkowej posturze, włosy miał barwy czerwonej, a oblicze zawsze wesołością tchnące. Był to... najsprytniejszy hultaj pod słońcem”.I tak dalej, i tak dalej aż do: „Rok... umierał w nastroju słodyczy” i: „Tej zimy miotały mną... abstrakcyjne szały”.Ależ miny mieliby nasi Wielcy! Proszę jednak zauważyć, że wielokropek, który wyraża lęk spowodowany śmiałością figury stylistycznej, można również wykorzystać, by wzbudzić podejrzenie, iż wyrażenie na pierwszy rzut oka dosłowne jest w istocie figurą retoryczną. Oto przykład. „Manifest komunistyczny” z 1848 roku zaczyna się, jak wiadomo, od słów: „Widmo krąży po Europie” i każdy chyba przyzna, że jest to piękny incipit.
A gdyby tylko Marks i Engels napisali: „Widmo krąży po Europie, widmo... komunizmu”,
poddaliby tym samym w wątpliwość groźny i nieuchwytny charakter komunizmu
i rewolucja rosyjska wybuchłaby o pięćdziesiąt lat wcześniej, może nawet za zgodą cara, więc wziąłby w niej udział Mazzini.A gdyby napisali: „Widmo... krąży po Europie”? Więc nie krąży? Tkwi w miejscu? Ale gdzie? A może chodzi o to, że widma, jak przystało na widma, ukazują się i znikają znienacka, w mgnieniu oka, i nie tracą czasu na żadne krążenie? To jeszcze nie koniec. Czyżby chcieli zaznaczyć, że przesadzają, że widmo chwała Bogu miota się w okolicach Trewiru, więc gdzie indziej można spać nadal spokojnie? A może chcieli napomknąć o tym, że widmo komunizmu nęka już Amerykę, a kto wie, czy nie Australię? „Być albo... nie być, to wielkie pytanie”, „Być albo nie być, to wielkie... pytanie”, „Być albo nie... być, to wielkie pytanie...” Sami widzicie, ile szekspirolodzy musieliby się natrudzić, żeby odczytać ukryte intencje barda.„Włochy są republiką opartą... na pracy (no, no!)”„Włochy są, powiedzmy... republiką opartą na pracy”.„Włochy są republiką... opartą (???) na pracy”.„Włochy (gdyby były)... byłyby republiką opartą na pracy”. Włochy są republiką opartą na wielokropku.(1991)

A czytało mi sie dobrze, jeno że jestem strachliwy to coraz to bardziej nie chciałem doczytać końca!
 
 
amandalea 
Lidia Kowalczyk


Wiek: 65
Dołączyła: 17 Paź 2007
Posty: 21336
Wysłany: 2019-12-17, 23:58   

Ot naiwność ;)
Dobrze się czytało :) , o wielokropkach już pisali poprzednicy :hyhy:
_________________
a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
 
 
PoparzonaKawą 

Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 914
Wysłany: 2019-12-18, 06:15   

Dziękuję Wam pięknie za komentarze.
Hardy: dziękuję za wskazanie błędów. Później wrzucę wersję poprawioną - albo ją wrzucę obok wersji pierwotnej, albo ją zamienię.
ps. za mało ostre zakończenie, mówisz? Oj... Czy to znaczy, że za mało ten biedny motyl wycierpiał? Moja sadystyczna natura już się cieszy, bo chyba zgotuję ciąg dalszy tego tworu, będzie jeszcze straszniej. :D
Gorgiasz: cieszę się, że przypadło do gustu, nad wielokropkami popracuję.
Amandalea: Dziękuję za wizytę.
Marek: dziękuję pięknie za tekst o wielokropkach, faktycznie nie do końca orientuję się, kiedy ich używać, poczytam sobie z chęcią.
_________________
Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.

(Meryl Streep)
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2160
Wysłany: 2019-12-18, 15:31   

PoparzonaKawą napisał/a:
ps. za mało ostre zakończenie, mówisz? Oj... Czy to znaczy, że za mało ten biedny motyl wycierpiał? Moja sadystyczna natura już się cieszy, bo chyba zgotuję ciąg dalszy tego tworu, będzie jeszcze straszniej.

Nie pisałem - ma być ostre czy holyywoodzkie... Puenta jest dobra, ale fajnie by wyszło, gdyby po tej "zapowiedzi" pajęczarki nastąpiło niespodziewane zakończenie ;)
O to mi chodziło. Ale każdy czytelnik inaczej odbiera. Pzdr.
 
 
mgielka 


Dołączyła: 06 Gru 2013
Posty: 2351
Wysłany: 2019-12-18, 16:58   

Z przyjemnością przeczytałam :)
 
 
PoparzonaKawą 

Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 914
Wysłany: 2019-12-19, 18:49   

mgielka napisał/a:
Z przyjemnością przeczytałam :)


Cieszę się. Dziękuję, mgiełko, za odwiedziny :)
 
 
jaga 
Jadwiga


Dołączyła: 31 Mar 2011
Posty: 4670
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2019-12-29, 19:46   

sadystka z tej pajęczarki, ale nie ma co się dziwić taką ma naturę
jeden zachwyca się nektarem a ona zwyczajna wampirzyca
z przyjemnością przeczytałam
_________________
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.

— Wisława Szymborska
 
 
PoparzonaKawą 

Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 914
Wysłany: 2019-12-30, 00:49   

jaga napisał/a:
sadystka z tej pajęczarki, ale nie ma co się dziwić taką ma naturę

jeden zachwyca się nektarem a ona zwyczajna wampirzyca

z przyjemnością przeczytałam


Dziękuję :serce:
_________________
Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.

(Meryl Streep)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » pajęczarka


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo