Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-03-27, 20:37
Ogromnie mi miło Marku, że czytasz moje takie tam i komentujesz.
Nie wiem, czy wiesz, że sławny Cesare Lombroso w swojej książce "Geniusz i obłąkanie", wśród geniuszy pozbieranych z całej historii ludzkiej kultury umieścił także naszego Fryderyka. Jako geniusza oczywiście. Autora mało zajmowali geniusze muzyczni. Znalazł miejsce tylko dla dwóch: Mozarta i Chopina. A był Włochem. Fajna sprawa, prawda?
Pozdrawiam Cię najserdeczniej.
Małgosia
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Mozart pisał Muzykę od razu na czysto, bez żadnych pomyłek czy zastanowień, poprawek. Więc geniusz.
Fryderyk miał przepisywacza - Julian Fontana gryzmoły Mistrza przepisywał, poprawiał i oddawał do druku.
Oczywiście nie wszystkie. Pewnie niektóre sam Chopin musiał przepisywać ale często korzystał z "poprawiaczy". Napisał w sumie około 23 godzin niepowatarzalnej, unikalnej, idiomatycznej, rozpoznawalenj od pierwszego dźwieku Muzyki. Więc geniusz! (dla porównania - J.S. Bach ponoć około 900 do 1000 godzin - nie co do wszystkich utworów jest pewność, że są Jego autorstwa).
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-03-27, 21:30
Pierwszy raz stykam się z tą informacją, że cały Chopin to tylko 23 godziny słuchania. Niesamowite!
To jeszcze coś Ci o naszym ukochanym geniuszu opowiem.
W "Smutku tropików" Clauda Levi-Straussa, na samym początku książki, autor zwierza się z takiej oto rzeczy. Właśnie wylądował w Brazylii, jeszcze nie zaczął swoich badań i nie może zrozumieć, dlaczego chodzi mu po głowie muzyka Chopina. Pisze o tym /to nie cytat/ mniej więcej tak: jak to możliwe, przecież nawet nie lubię Chopina a przed wyjazdem cały czas słuchałem Debussy'ego. Dla mnie to było kapitalne. Wiesz, co od razu pomyślałam? Gdyby nie było Chopina to nie byłoby Debussy'ego. Mózg sławnego antropologa sam sięgnął do źródeł.
Bardzo mnie ciekawi Twoja intuicja w tej sprawie.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Jeśli chodzi o Muzykę chopinopodobną to tylko paru kompozytorów się zblizyło - owszem - ledwo, ledwo:
Rachmaninow, Edward Grieg (Koncert fort. A-dur). Może Paderewski.W niektórych kompozycjach innych twórców można znaleźć jakies odniesienia ale idiomu Fryderyka nie da się powtórzyć. Owszem, można nieudolnie naśladować. Można w formie pastiszu czy transkrypcji. Innej mozliwości nie ma.Muzyka Chopina jest zapamiętywalna (podobnie zresztą Mozarta ale to inna historia- wtedy były pewne, utarte kanony komponowania). W zasadzie prawie wszystkie ważniejsze utwory Fryderyka znam na pamięć i kiedy jest grany wiem, kiedy pianistce/pianiście omsknął się palec czy popełnił jakiś błąd. Tyle, ze mam problem z ustaleniem czy to jest etiuda c-moll czy A-dur np. i którego opusu. Tutaj tylko ważniejsze utwory jestem w stanie określić dokładnie (ballady, scherza czy impromtu, koncerty, niektóre nokturny).
Co do Debus'ego. To nie to samo co Chopin. Inna epokoa, inne granie inna charakterystyka inny rodzaj nastroju. Porównaj Jego preludia z chopinowymi (op. 28), Jego Clair de lune np.z nokturnami F.Ch. i.t.d.
A Muzyka ma to do siebie, że zapamiętana gdzieś w jakims zwoju mózgu przypomina się bezwiednie i sama się nam nuci bez naszego intelektualnego udziału. Tak uważam.