"Mlecz" to nazwa pospolita: właściwa - "dmuchawiec ("mnisia główka"). Doskonale koegzystują ze stokrotkami Szczególnie teraz, w okresie zarazy, kiedy rdzewieją zabójcze dla nich kosiarki
_________________ Z Ciemnogrodu, gdzie najjaśniej bywa pod latarnią
Śliczna.
Kiedy spoglądamy pod stopy na trawniki, to zieleń doskonale koresponduje na tym etapie wiosny z żółcieniem mniszków i bielą stokrotek z żółtym oczkiem. Nie mam pojęcia, dlaczego mniszki są popularnie nazywane mleczami. Może to przez mleczny sok, które wydzielają przy przełamaniu.
Mniszek lekarski czyli Taraxacum officinale.
W rzeczy samej zioło lecznicze. Posiada doskonałe właściwości chroniące wątrobę.
Z młodych listków można robić niemniej doskonałą sałatkę.
Pięknie napisałaś o przyszłości mlecza, miniszka, która zależy od wiatru i zamieni mlecze w dmuchawce.
To już niedługo w maju.
Dmuchawce, latawce, wiatr.
Oj, widzę tu botaniczno - poetycką konkurencję z Fiołkową.
Ale ona pisze taką poezję od dawna. Rzeczywiście zna się na tym. Na metaforycznym opisie krajobrazu. Przy czym krajobraz to nasza rzeczywistość w plamach barw i zapachów.
A jednak Ty, Rito, zawarłaś w tej miniaturce bardzo wiele.
To nie opis botaniczny.
To metafora wielostopniowa, zawierająca w sobie piękno danej chwili, ale również czas, w którym wiatr odegra swoją rolę i zapozna nas z innymi porami roku.
Rita,
naprawdę śliczna i mądra w tak niewielkim zasobie słów i barw,
Fiołku, można robić miód kwiatowy według receptur naszych babć.
Zapewniam Ciebie, że żaden złośliwy wirus w nich nie siedzi.
Może powinienem zrobić pogadankę na ten temat. Znam się co nieco na wirusologii i wirusach w szczególności.
A teraz, to Ty mi Rito walnęłaś niesamowite pochlebstwo.
Może nikt nie czyta holistycznie, czyli tak całościowo, jak ja, choć nie sądzę, żeby to była prawda, bowiem wielu było i jest alchemików
Laboratorium alchemiczne miesza naukę z magią.
Może dlatego czuję się poetą, bowiem istnieje inne zrozumienie Wszechświata niż tylko naukowe, bądź magiczne.
Mam to szczęście, że doskonale, choć może trochę powierzchownie rozumiem naukę i jej implikacje, przez moje wykształcenie różnorodne.
Mam to szczęście, że zawsze byłem zafascynowany paranauką, pomimo sceptycyzmu.
Mam to szczęście, że obserwuję magię w każdym atomie czy też kwarku Wszechświata.
Jesteśmy stworzeni z dawnych gwiazd supernowych, które zrodziły ciężkie pierwiastki, z którego to gwiezdnego pyłu powstał nasz Układ Słoneczny.
Każdy atom naszego ciała, pochodzi z pyłu gwiezdnego, rodzącego się na przemian i umierającego kosmosu.
Taka świadomość dla poety powoduje inne, całościowe spojrzenie, również przy odczytywaniu poezji.
Tu mam taki programowy wierszyk napisany dobrym rymem.
Wszechświat nie daje mi się skupić, dlatego nazwałem go nie stany skupienia, które dzielą materię na ten stały, ciekły, gazowy oraz plazmatyczny, czyli ten w temperaturach gwiezdnych, chociaż ostatnio wyróżnia się i zimną plazmę. Ale na... swoistą poetycką ewolucję Wszechświata, czyli...
Stany rozproszenia
gdy jeszcze nie wzrosłem spośród słów nijakich
zbierałem żar myśli kosmicznym przetakiem
i choć te ronione zmieniały się w gwiazdy
nie czas to był przecież imieniem je nazwać
skręcały się dusze w świetliste spirale
pędziły do krańców hen dalej i dalej
wciąż dalej przez pustkę w jałowe błękity
wszak mnie tam nie było ażebym mógł spytać
a na cóż bez widzów ta śmierć narodziny
aż dreszcz supernowy przełomy uczynił
i rozsiał mgławice przez worki węglowe
łby końskie z ładunkiem ruszyły na drogę
tu zbił się i skleił pył gwiezdny na brykiet
dla Słońca wiruje orbitą odkrytą
ocean zrodzony ustąpił był lądom
księżyca przypływem brzeg w wodzie przeglądał
w kociołku mieszając prebioty na zupę
by wpełznąć na trupa liszajem nadpsutym
a potem już tylko niezmiernie się mnożył
tak ożył trawami na stepach i w borze
bo wszędzie mu było pustynnie i pusto
dniem stworzył mi oczy przez głód rozwarł usta
*
świat zgarniam pod stopy a dłońmi się bronię
korowód oddechów w zegarze czas moim
niewiasty na wiosnę otwórzcie się kwiatem
kuś latem bez raju owocem pyskatym
budujcie przed burzą by burzyć jesienią
zbyt późno bo miasta już dłużej nie schronią
stworzyłem anioły dla pustki bez pana
z gomorą sodomą na dramat czekamy
na słońca ukryte w przepastnych silosach
gdy zima we włosach już szronem porosła
kobieca więc przytul pójdziecie na piwo
na grzańca a w tańcu będziecie podziwiać
śródśnieżne pierzyny ze skrytym nasieniem
w nadziei że chmiel znów wysnuje sen z siebie
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1449 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-05-02, 01:04
Wszystkoizm w Twoim wierszu przebogaty jest w zaskakujące ale ciekawe i zabawne czasem metafory.
Tylko, czy to nie dziwne, że ja piszę Tobie komentarz pod moim tycim wierszyczeczkiem?
Serdeczne pozdrowioneczka.
Małgosia
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
No, trudno mleczy nie zauważyć, królują na łąkach.
Pamiętam, że mój świętej pamięci dziadek zawzięcie walczył z mleczami chodził i godzinami dziobał całą działkę graczką, a mlecze były mu wdzięczne, bo tym działaniem jeszcze je rozsiewał.
Pozdrawiam
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Ja jestem takim chwastożercą 😄 Liście mniszka polecam, w jajecznicy bardzo dobre, tylko trzeba pamiętać, aby je zbierać póki młode, bo później puszczają soki i cała roślina robi się gorzka 😉
Rito, bardzo słoneczna miniaturka 🙂 W kilku słowach zawarłaś pięknie całe życie kwiatu 😉
Pozdrawiam. I polecam mniszek do jedzenia 👍 (mlecz kwitnie w czerwcu).