Urodziwa Panna z Żagania
adoratorów wciąż odgania.
Czekając na księcia z bajki
odwiedziła Mikołajki,
tam nie księcia poznała lecz drania.
basiu
limeryk jest sprawny technicznie i zbudowany, zgodnie z aktualnie obowiązującymi regułami.
które najlepiej wyłuszczył rusinek posiłkując się tuwimem
Ta-ra-ra ra-ra-ra ra-ri-ra,
Ta-ri-ri ta-ra-ra ta-ti-ra,
Ta-ri-ra ri-ra ri,
Ta-ti-ra ti-ta ri,
Ta-ram ta ta-ta-ra ra-ti-ra.
ja jednak jestem zwolennikiem, XVii wiecznej irlandzkiej szkoły edwarda lear"a i limeryku, który błąkał się dzielnie po klubach wiktoriańskiej Anglii, w których z powodzeniem cieszyły się limeryki sprośne, pornograficzne czy bluźniercze.
Dam jednak przykład limeryku, który ja lubię (typ irlandzki) i znów posiłkuje się tutaj słowami michała rusinka prawdopodobnie, niepisanego sekretarza wisławy szymborskiej :
Jest rolnik na Labradorze,
co chujem sieje i orze,
nawozi i okopuje,
a wszystko wyłącznie chujem.
Szczęść Boże!
czy :
Jest matematyk w Brukseli,
Co chujem mnoży i dzieli.
Dodaje i odejmuje,
A wszystko wyłącznie chujem.
Takiegoście nie widzieli.
takie jest moje zdanie na ten temat, ale nie każdy musi się z nim zgodzić
dziękuję za obszerny komentarz, nie jestem fachowcem w pisaniu limeryków.
Ot czasami mi się zdarzy coś naskrobać.
Masz rację Rusinek pisał nieco sprośne limeryki - oto jeden z nich
Edukacja dla życia czy życie dla edukacji
Wirtuozka orkiestry w Kairze
gra prześlicznie na harfie i lirze.
A choć te instrumenty
nie należą do dętych,
świetnie dmucha. I nieźle też liże
_________________ Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.
i...nasksobałaś ten limeryk bardzo dobrze i sprawnie, wg wszelkich reguł, a przy okazji tytuł wyśmienity . kaprysiocha!!!
swoją wypowiedź odniosłem do mojego ja, czyli tego co ja lubię, nie starając się umniejszyć nic temu co ty napisałaś
po prostu uważam, że w literaturze jest miejsce , na sprosieństwa (vide fredro i nie tylko). zastanawiam sie dlaczego się przed tym bronimy, skoro często piszącemu garnie się to na kartkę. rozumiem, ze to nie powinna być sztuka dla sztuki (sprośnego/wulgarnego pisania), ale nie można się na siłę bronić przed tym, bo robi się sztucznie
ja, dla sprosieństwa znalazłem takie stałe miejsce w limeryku, bo w końcu po to on powstał.
mam kilka swoich sprosieństw, ale bałbym się tu je publikować, bo zostałbym zjedzony