Odpuść,
ścinając na kość,
nie pozwalasz kwiatom wyjść z ziemi,
słońce tłamsisz za chmurami.
Nigdy nie dość
wiecznego chłodu.
Ciągniesz za sobą
zimy
jedna za drugą,
bez wiosen i lat,
a nawet złotych jesieni.
Wszystko ustawiasz
wciąż na tę samą godzinę.
A przecież
to już nie twój czas.
I nie twoje miejsce.
To cudze marzenia.
Z uśmiechem przyglądasz się,
jak skute giną pod lodem,
losie zły.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
A przecież
to już nie twój czas.
I nie twoje miejsce.
Ego, zajmij się lepiej pisaniem prozy. Wiersze ci nie wychodzą, moja ty, nieszczęśliwa jak cholera, biedaczko.
Nie rozumiesz jednej zasadniczej rzeczy. Ludzie nie będą Cię oceniali pod względem tego, jak bardzo szczytne miałaś intencje, to nie będzie miało żadnego znaczenia.
Ludzie będą Cię oceniali pod względem tego, jak sprawiłaś, że się poczuli.
A co do wspomnianej pory roku, to bardzo ją lubię, nie wiem, czemu się tak uczepiłaś, Ego, tej biednej zimy? Trochę empatii wykaż, co ona, nieszczęśliwa, ma poradzić, że jest zimą, a nie np. wiosną lub latem, czy też złotą jesienią?
Kocham zimę, uwielbiam ją. Mogłaby dla mnie trwać wiecznie. Ten mróz wyzywająco siekający w twarz, mieniące się w słońcu płatki śniegu, ekscytująca zamieć… Mam nadzieję, że zima zostanie ze mną już na zawsze
sama sobie odpowiadasz?
masz poczucie humoru z przymrużeniem oka
Owszem, to taki mój performance artystyczny, dzięki któremu wszem i wobec oznajmiam, jak bardzo niezrozumianą i niedocenioną twórczynią się czuję. Muszę to zawsze i wszędzie podkreślić na każdym kroku, każdego z osobna przydeptać i patrzeć, jak się bezczelnie wierci pod moim butem.
A do tego, jak na prawdziwą artystkę przystało, jestem po prostu zdrowo stuknięta; a gdy odstawię leki, to w moim umyśle powstaje prawdziwy kosmos kreacjonistyczny…
Byleby mi tylko Internetu jakaś Siła Wyższa nie odcięła, bo już zupełnie nie będę miała się gdzie realizować… Ale póki co, to dobrze jest. I’m lucky in hell.
Pozdrawiam artystycznie.
jak masz takie podejście do sprawy - to ok
nikt nie lubi jak jego twórczość jest niezauważona
Fajnie, że piszesz w miarę możliwości będę do Ciebie zaglądać
_________________ Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.
Owszem, to taki mój performance artystyczny, dzięki któremu wszem i wobec oznajmiam, jak bardzo niezrozumianą i niedocenioną twórczynią się czuję. Muszę to zawsze i wszędzie podkreślić na każdym kroku, każdego z osobna przydeptać i patrzeć, jak się bezczelnie wierci pod moim butem.
A do tego, jak na prawdziwą artystkę przystało, jestem po prostu zdrowo stuknięta; a gdy odstawię leki, to w moim umyśle powstaje prawdziwy kosmos kreacjonistyczny…
Byleby mi tylko Internetu jakaś Siła Wyższa nie odcięła, bo już zupełnie nie będę miała się gdzie realizować… Ale póki co, to dobrze jest. I’m lucky in hell.
Hej, Alter-ego,
może jednak trzeba było mi odciąć net?
I am the monster you created.
And I'm not in hell. I'm your hell from begining to the end.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Ego, zajmij się lepiej pisaniem prozy. Wiersze ci nie wychodzą, moja ty, nieszczęśliwa jak cholera, biedaczko.
uczciwie chcesz wiedzieć katrin?
czytałem twoją prozę jest także słabiutka, jak wiesze.
co słabiutkie chcesz na pewno wiedzieć?! pomysły - fabuła - prościutkie (przewidywalne do bólu) jak zmielone mięso lichej jakości. poza tym jeden wielki galimatias - jakby pisała uczennica nie do końca ukończonej szkoły podstawowej, ale...nie zrażaj się pisz, bo pisanie dodaje ducha, ale musisz mieć swiadomość, że masz daleką (bardzo) drogę przed sobą
a teraz nieco na pocieszenie. o ile wiersz? robal był beznadziejny, to ten mi się podoba. nie będę go dzielił na czworo (ten wiersz), ale widzę swiatełko w tunelu i na dobrą sprawę do niczego bym się nie przyczepił.
to tyle na temat pisania i...prozę bym na twoim miejscu odpuścił i trochę wiecej ćwiczył i poprawiał zapisane strony.
czy mój komentarz zrozumiesz ? nie wiem, ale dobrze ci życzę, więc i mnie zaśpiewaj kołysankę
Ego, no już raz się uciesz. Dorównujesz mi w ciętych i okrutnych ripostach, zadowolona?
Ale czy jesteś moim piekłem? Może piekielnym niebem jesteś prędzej?
Ego, no już raz się uciesz. Dorównujesz mi w ciętych i okrutnych ripostach, zadowolona?
Ale czy jesteś moim piekłem? Może piekielnym niebem jesteś prędzej?
Na mniej bojowy powiadasz?
I'm your hell and I will prove it.
Alter-ego, bardzo urocza i wyciskająca naiwniakom łzy ballada zakochanego mężczyzny, którego opuściła ukochana i on teraz tak czeka i czeka na nią, ale wie, że ona już nigdy nie przyjdzie.
Myślę, że w stu procentach na to zasłużył, że go opuściła. Opuszczenie go na zawsze to jedyne i najlepsze, co mogła zrobić, ale to moja interpretacja tej ballady.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Odpuść.
Ścinając na kość,
nie pozwalasz kwiatom wydostać się z ziemi,
słońce tłamsisz za chmurami.
Nigdy nie dość ci
wiecznej zmarzliny.
Ciągniesz za sobą
kolejne zimy
jedna za drugą,
bez wiosen i lat
czy złotych jesieni.
Wszystko ustawiasz
wciąż na ten sam czas.
A przecież
to już nie twoje godziny.
I nie twoje miejsce.
To cudze marzenia.
Z uśmiechem się przyglądasz,
jak giną pod lodem skute,
losie zły?
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1449 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2022-04-20, 11:39
kamil rousseau napisał/a:
uczciwie chcesz wiedzieć katrin?
czytałem twoją prozę jest także słabiutka, jak wiesze.
co słabiutkie chcesz na pewno wiedzieć?! pomysły - fabuła - prościutkie (przewidywalne do bólu) jak zmielone mięso lichej jakości. poza tym jeden wielki galimatias - jakby pisała uczennica nie do końca ukończonej szkoły podstawowej, ale...nie zrażaj się pisz, bo pisanie dodaje ducha, ale musisz mieć swiadomość, że masz daleką (bardzo) drogę przed sobą
to tyle na temat pisania i...prozę bym na twoim miejscu odpuścił i trochę wiecej ćwiczył i poprawiał zapisane strony.
czy mój komentarz zrozumiesz ? nie wiem, ale dobrze ci życzę, więc i mnie zaśpiewaj kołysankę
Zlekceważ, proszę, Kasiu, opinie Kamila dotyczące Twojej prozy. Pamiętaj, ze poruszyła wiele wrażliwych osób na tym forum. Na Kamila, błaznującego, sformalizowanego, do którego autentyczne ludzkie przeżywanie nie ma dostępu, Twoje pisanie nie może oddziałać.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Wiersz jest poruszającym obrazem walki z bezwzględnym fatum, które autorka lub autor personifikuje jako siłę mroźną, statyczną i pozbawioną empatii. Przejmująca metafora „ścinania na kość” i wiecznej zimy świetnie oddaje stan emocjonalnego zamrożenia oraz lęk przed stagnacją, w której „wszystko ustawia się na tę samą godzinę”. Utwór uderza autentycznością buntu przeciwko losowi, który bezprawnie zawłaszcza cudze marzenia, a finałowa apostrofa do „złego losu” nadaje całości charakteru dramatycznego oskarżenia.