Winną pestkę zakopię, by w ziemi nagrzanej ożyła,
pocałuję pęd, rękę podstawię, by owoc w nią wpadł.
Zwołam druhów za stół, moje serce nastroję na miłość —
bo inaczej, to po co w ogóle przyszedłem na świat?
— Moi goście, zechciejcie na mój poczęstunek przyjechać!
Prosto w oczy mi mówcie, co o mnie sądzicie od lat!
Król niebieski mi ciężkie sumienie uwolni od grzechów —
bo inaczej, to po co w ogóle przyszedłem na świat?
W swojej szacie wiśniowej pieśń tęskną mi Dali zanuci,
głowę skłonię, i w sercu odnajdę otuchę i ład,
i w jej śpiew się zasłucham, i umrę z nadmiaru uczucia —
bo inaczej, to po co w ogóle przyszedłem na świat?
A gdy zmierzch się zakłębi i w kąty ściemniałe zamota,
niechaj znowu przede mną przepłyną na jawie pod wiatr
biały bawół, i orzeł w błękicie, i w rzece pstrąg złoty —
bo inaczej, to po co w ogóle przyszedłem na świat?
Виноградную косточку в теплую землю зарою,
И лозу поцелую, и спелые гроздья сорву,
И друзей созову, на любовь свое сердце настрою...
А иначе зачем на земле этой вечной живу?
Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье,
Говорите мне прямо в лицо, кем пред вами слыву,
Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья...
А иначе зачем на земле этой вечной живу?
В темно-красном своем будет петь для меня моя дали,
В черно-белом своем преклоню перед нею главу,
И заслушаюсь я, и умру от любви и печали...
А иначе зачем на земле этой вечной живу?
И когда заклубится закат, по углам залетая,
Пусть опять и опять предо мной проплывут наяву
Белый буйвол, и синий орел, и форель золотая...
А иначе зачем на земле этой вечной живу?
Twój przekład dobrze brzmi. W 2. zwrotce, w słowie "zechciejcie" uciekło "e" (zechcijcie).
Zastanowiłabym się nad wersem kończącym każdą ze zwrotek. Chyba bardziej pasowałoby
"bo inaczej, to po co w ogóle przychodzić na świat', ale Ty jesteś autorem i Ty decydujesz.
Pozdrawiam.
Ten inny, o którym piszesz, to jest przekład Andrzeja Mandaliana, świetnego tłumacza.
Nazwisko wielkie... Ale mnie ten przekład nie leży. Mam wrażenie, jakby z poezji Okudżawy zrobił makatkę. Np. usunął całowanie pędu winnego; ono mówi o trosce i szacunku dla plonu, a nie o tym, że jak się posieje, to samo wzejdzie. Z niebieskiego cara zrobił Boga -- niby to samo, ale to tak, jakby pioruny ciskane gniewną ręką władcy Olimpu przełożyć na nieregularne wyładowania elektryczne. A PL nie miał runąć do stóp Dali jak kłoda, tylko skłonić głowę zasłuchany; i nie miał czuć żalu tylko smutek -- to są całkiem inne nastroje. A na końcu pomylił się kolor orła.
Tego nie znałem, dzięki. To jest lepsze, ale prawie wszystkie rymy są gramatyczne (zasadzę-zgromadzę, uraczy-przebaczy, ...). I dlaczego Dali nagle stała się facetem? Kolory zwierzaków są zamienione: bawół zniebieszczał a orzeł zbielał. Biały to może być orzeł trwale przymocowany do polskiego herbu, ale żywy orzeł krążący nad daleką górą widziany przez delikatną mgiełkę będzie niebieskawy, uwierz Okudżawie.
Dzięki za uwagi. Przyjrzę się im staranniej z rana. Na oko wyglądają na słuszne...
Ilu tłumaczy, tyle poglądów na to, jak należy tłumaczyć, szczególnie poezję. Niektórzy uważają, że przekład może być albo piękny, albo dokładny i rzadko da się to pogodzić.
W przekładaniu poezji chyba bardziej chodzi o to, żeby oddać sens utworu oryginalnego, zachować rym i rytm oryginału, odtworzyć środki stylistyczne...
Ja się staram być jak najbliżej oryginału, ale czasem (zwłaszcza przy piosenkach) muszę dla rytmu zrezygnować z wierności. Tłumaczowi często przychodzi się mierzyć z tego typu dylematami. Cóż, taki urok tej roboty.