Wysłany: 2024-08-02, 10:09 Władimir Wysocki - O czarcie
O czarcie
Wpadłem w ciąg z powodu samotności swej,
Jakieś głosy słyszę w każdą noc…
Dzisiaj po imieniu ktoś zawołał mnie;
Patrzę – czart! To chyba cuda są!
Czart wykrzywiał gębę, jak to czart,
A ja mu po cichu rzekłem tak:
„Widzisz, ja od rana koniak lałem w dziób.
A ty pewnie denaturat chlasz…
Słuchajże, czartuniu, czartunieńku mój,
Siadaj ze mną, niech nie będę sam…
A możeś ty, brachu, tchórz i leń?!
Złaź z ramienia, bo przeżegnam się!”
Czart mi rzekł, że z Borisowem blisko jest –
To nasz wiecznie nawalony stróż.
Czart za kołnierz nie wylewał, wcale nie,
I na koniak nie wybrzydzał, zuch.
Koniak skończył się – nie problem to,
Wszak są dworce, a tam wódki dość.
Mnie sen zmorzył, na melinę poszedł czart…
Wstałem, a on znów jest – myślę więc:
Czy ja jakieś przywidzenia nowe mam,
Czy czart upodobał sobie mnie?
Czart przekleństwa miotał, później zaś
Chciał mnie pocałować, objął w pas!
Wybuchnąłem śmiechem, aż się wzdrygnął czart,
I spytałem: Jak to w piekle jest,
Czy za karę alkoholik każdy tam
W kotle pełnym bimbru smaży się?
Czart znów zaklął i powiedział tak:
„I tam nie ten towarzysz wiedzie bal!”
…Noc odeszła i powoli wstawał dzień,
Klina więc nalałem dla nas dwóch,
Ale czart gdzieś zniknął, jak dym rozwiał się…
A ja czekam, kiedy przyjdzie znów…
I rzecz nie w tym, żem pijany był –
Lecz lepiej z czartem niż samotnie pić.
Про черта
У меня запой от одиночества
По ночам я слышу голоса...
Слышу - вдруг зовут меня по отчеству
Глянул - черт, - вот это чудеса!
Черт мне корчил рожи и моргал
А я ему тихонечко сказал:
"Я, брат, коньяком напился вот уж как!
Ну, ты, наверно, пьешь денатурат...
Слушай, черт-чертяка-чертик-чертушка
Сядь со мной - я очень буду рад...
Да неужели, черт возьми, ты трус?!
Слезь с плеча, а то перекрещусь!"
Черт сказал, что он знаком с Борисовым
Это наш запойный управдом
Черт за обе щеки хлеб уписывал
Брезговать не стал и коньяком
Кончился коньяк - не пропадем
Съездим к трем вокзалам и возьмем.
Я устал, к вокзалам черт мой съездил сам...
Просыпаюсь - снова черт, - боюсь
Или он по новой мне пригрезился
Или это я ему кажусь
Черт ругнулся матом, а потом
Целоваться лез, вилял хвостом.
Насмеялся я над ним до коликов
И спросил: "Как там у вас в аду
Отношение к нашим алкоголикам
Говорят, их жарят на спирту?"
Черт опять ругнулся и сказал
"И там не тот товарищ правит бал!"
Все кончилось, светлее стало в комнате
Черта я хотел опохмелять
Но растворился черт как будто в омуте...
Я все жду - когда придет опять...
Я не то чтоб чокнутый какой
Но лучше - с чертом, чем с самим собой
Wysłany: 2024-08-02, 18:17 Re: Władimir Wysocki - O czarcie
Liana napisał/a:
O czarcie
Wpadłem w ciąg z powodu samotności swej
To jest ciekawa sprawa. W oryginale w zasadzie długości wersów w zwrotkach są 11-9-11-9-9-9. Ale W.W. często wstawia słowa więcej-sylabowe i dodaktowe sylaby jakby skleja, lub połyka. Np.:
* zwr.1 wers 6: ,,А я ему тихонечко сказал'' -- 10 sylab; śpiewane przez W.W. tak, jak gdyby to było ,,А яй му...'' czyli jakby było 9
* zwr.2 wers 2: ,,Ну, ты, наверно, пьешь денатурат'' -- 10 sylab; śpiewane przez W.W. tak, jak gdyby początkowe ,,Ну'' leżało gdzieś między wierszami
* zwr.5 wers 6: ,,И там не тот товарищ правит бал!'' -- 10 sylab; śpiewane znowu z łykniętą sylabą: jak gdyby ,,Йтам не тот...'' czyli jakby było 9
* itd.
W Twoim przekładzie rytm 11-9-11-9-9-9 jest znacznie konsekwentniejszy. Wyjątki:
* zwr.2 wers 5: ,,A możeś ty, nie daj Boże, jakiś tchórz'' -- 11 zamiast 9 (u W.W. jest 10); można usunąć ,,jakiś''
* zwr.2 wers 6: ,,Złaź z ramienia, bo przeżegnam się i już'' -- 11 zamiast 9; można usunąć ,,i już'', ale to popsuje rym
* zwr.3 wers 4: ,,I na koniak nie wybrzydzał, taki zuch'' -- 11 zamiast 9; można usunąć ,,taki''
* zwr.5 wers 6: ,,I tam nie ten towarzysz wiedzie bal'' -- 10 zamiast 9 (u W.W. też jest 10); można usunąć ,,i''; ale ja w ogóle nie bardzo kumam o kim jest mowa
* zwr.6 wers 6: ,,Lecz lepiej z czartem niż samotnie pić'' -- 10 zamiast 9 (u W.W. też jest 10)
Mam wrażenie, że język rosyjski lepiej niż polski nadaje się do oszukiwania rytmu w piosenkach. Jeśli zamiast sylaby nieakcentowanej wstawi się dwie sylaby nieakcentowane i każda trochę skuli łokcie, to słuchacze nie zauważą. Po polsku to by wyraźnie psuło rytm.
Próbowałem po swojemu napisać pierwszy czterowiersz i wyszła mi taka prowizorka (zdecydowanie niedopracowana):
Cytat:
W samotności człowiek nie śpi, tylko chla,
słyszy głosy i szumiący las.
Krzyczą: ,,Władek!'' -- ale skąd ten ktoś mnie zna?
Co, u czarta? Patrzę... kto tu wlazł?
Dlaczego tak?
Po pierwsze, starałem się o pełniejsze rymy.
Po drugie, unikałem nienaturalnych sformułowań. Wiersz powinien biec tak, jak mówimy, a rymy i rytm powinny przydarzać się w nim jak gdyby niechcący. Nikt nie powie ,,to chyba cuda są'', każdy powie ,,to są chyba cuda''; z daleka widać, że ten szyk został wymuszony wersyfikacją. Podobnie z melinami w których jest ,,wódki moc''.
Co do treści, to pierwszy czart w tekście (zwr.1 wers 4) to jeszcze nie jest pełny czart, to jest właśnie takie ,,co u czarta''; dopiero w wersie 5 on się zmienia w prawdziwego czarta. Nie zapominajmy, że to są wszystko pijackie zwidy.
A w oryginale zastanowiło mnie, że mowa jest nie o melinach tylko o dworcach. Widać, to jest główne źródło zaopatrzenia ludności w alkohol po godzinach pracy sklepów (w końcu jak ktoś ma jechać tydzień do jakiejś Nachodki czy Władywostoku, to musi zaopatrzyć się przed wyjazdem). Ale pewnie są ograniczenia w ilości sprzedaży, skoro oni planowali odwiedzić aż 3 dworce. Czy zamiana tego folkloru na nasze swojskie meliny nie jest zbytnim odejściem od zamysłu Wysockiego?
W tej piosence Wysockiego dopadł tragizm istnienia alkoholika. Zaraz załączę taką jedną, w której dopadł go uogólniony tragizm istnienia, może nawet po trochu alkoholowy, ale nie tylko.
Dzięki za tą piosenkę, bo też jej nie znałem, chociaż tak się wymądrzam...
Ten tekst przekładałam jakiś czas temu i już do niego nie wracałam. Rzeczywiście, w kilku wersach jest o jedną zgłoskę za dużo. Naprawiam przeoczenie.
- zwr. 2 wers 6: ,,Złaź z ramienia, bo przeżegnam się.'' Tu poprawiam i poprzedni wers, aby był rym - zwr. 2 wers 5: „A możeś ty, brachu, tchórz i leń''
- zwr. 3 wers 4: ,,I na koniak nie wybrzydzał, zuch.''
[quote="stefan4"]
Liana napisał/a:
O czarcie
Nikt nie powie ,,to chyba cuda są'', każdy powie ,,to są chyba cuda''; z daleka widać, że ten szyk został wymuszony wersyfikacją. Podobnie z melinami w których jest ,,wódki moc''.
Piosenki rządzą się nieco innymi prawami i takie nagięcie - to chyba cuda są - nie uważa się za wielkie nadużycie. Jeśli przyjdzie mi coś lepszego do głowy, zmienię.
Wersy z meliną mogą brzmieć tak:
Mijał czas i koniak skończył się,
lecz na dworcu/w melinie kupisz, ile chcesz.
lub
Koniak nam skończył się, jak na złość,
lecz na dworcu znajdziesz wódki dość.
lub
Koniak skończył się – nie problem to,
wszak są dworce, a tam wódki dość.
Melina bardziej mi pasowała do takiego tekstu, ale w oryginale są dworce, więc może je zachować. Na dworcach były restauracje czynne do późna i bufet miały dobrze zaopatrzony. Dworce w takim kontekście pojawiały się niejeden raz w poezji rosyjskiej.
Dziękuję za wnikliwe czytanie i czas, jaki poświęciłeś na analizę mojego przekładu. Lila