ktoś kiedyś pisał tęsknota i jeszcze psiakrew tęsknota
tak czasem duszę omota prawda jak pięknie to oddał
i mi się tęskni do chwil malowanych beztroską
w których palce dotykały z nieznajomością celu
codzienności towarzyszył zarumieniony pokłon
a kiedy indziej czeluść stanowiła drugi biegun
bez wnikania w przyczyny polemizujemy z perspektywy
otoczeni przez mętne szyby idziemy pod rękę z chyżym
co by tu jeszcze coraz częściej dochodzi do głosu
tak jakby znana nam była każda cząstka nieznanego
a przecież nie mogliśmy wszystkiego zobaczyć czy poczuć
jak nie do wyobrażenia jest świat poza cieniem drzewom
rozciągnięte wersy niby bez składu zasługują na łatkę gaduł
pisane nostalgią bez żaru i bez Alicji z krainy czarów
z przymrużonymi wychodzą z sennego przenicowania
zacierają w gęstwinie myśli to co ważne z nieważnym
bez świadomości pomimo a może zwyczajnie zamiast
oddają się interpretacji bez polemiki i dociekania prawdy
odwróconą sekstyną? Wierzę, że tak, że potrafisz. Widzę, że strofy sześciowersowe, ale układu rymów nie sprawdzałam. Bo czyta się ! I ok. Jest zgrabnie.