mieszczuch nigdy nie zrozumie ranczera
nielot ptaka
to nie kwestia czasu próżno czekać
góry powietrze nie są do rozumienia w nie się wrasta
należy pójść na piwo z otoczeniem bakcylem
to aż tyle a może tylko tyle
rozpostarte ręce na skalistej grani
dają namiastkę
potrafią coś głębszego z przekazem zmysłów scalić
otulić zrozumienia płaszczem
i to może być iskra nowy początek
który poukładane na zawsze poplącze
To,o czym piszesz w tym wierszu nazywają chyba pasją. Kiedyś musi się narodzić i zostaje na zawsze.
Pozdrawiam.
Masz rację, natomiast rozszerzyłbym Twoją wypowiedź o zrozumienie miejsc, czy wydarzeń, bez opierania się na powierzchowności. Z punktu widzenia swojej szybowcowej, a właściwie ogólniej, bo lotniczej pasji powiem, że nawet jeśli wsiądziemy jako pasażer do statku powietrznego i jeszcze np. w pięknej okolicy góry Żar, to napawając się widokami, nie do końca jesteśmy w stanie zrozumieć tych zakręconych ludzi, którzy często z daleka jadą na lotnisko, aby w pierwszych promieniach słońca wyciągać z hangaru swoje ptaki i przygotować je do lotu.
Podobnie jest z miejscami ukazywanymi w serialach Yellowston, Marshals, czy Madison, bo nawet jeśli ukazywane są przez wybitnych operatorów, to nie mamy szansy jedynie na ich podstawie wrosnąć w te rozległe pustkowia, czy w środowiska ludzi tam żyjących. Jednak mimo wszystko warto przynajmniej próbować, a u nielicznych te próby przerodzą się w pasję.