POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Prezent z Plusa
Prezent z Plusa
Autor Wiadomość
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2104
Wysłany: Wczoraj 11:40   Prezent z Plusa

Od wielu lat, a dokładniej od początku telefonii komórkowej byłem solidnym abonentem Plus GSM. Nie zdziwiło więc mnie, a nawet usatysfakcjonowało „wreszcie docenili moje przywiązanie do sieci” – otrzymanie od tej firmy sms-a z gratulacjami i zaproszeniem do konkretnego Punktu Obsługi Klienta, gdzie „czeka na Pana niespodzianka!”. „Miłe ze strony operatora. Chociaż raz, po tylu latach, coś extra mi sprezentują – uśmiechnąłem się po przeczytaniu tekstu – do tego zaznaczyli wykrzyknikiem na końcu. To nie może być byle co”.

Po pracy powrotna droga wpierw mnie zaprowadziła do tego punktu Plusa. Z czasem wizyty niezbyt dobrze trafiłem – dwa czynne stanowiska akurat były zajęte przez klientów, którzy podpisywali nowe umowy. Trwało to bardzo długo, ponad pół godziny, nim się zwolniło jedno stanowisko. Do tego początek był niezbyt miły.

– A co to jest? – zapytała pracownica, młodziutka panienka o dość słusznej posturze. – Właściwie to nie wiem. – Uniosła brwi i dodała po przeczytaniu ich sms-a w moim telefonie: – Ale ja tu pracuję od niedawna.

– Pokaż – wtrąciła się jej koleżanka z drugiego stanowiska. Przeczytała i kiwnęła głową: – A, tak, mamy upominki dla naszych długoletnich klientów. Proszę poczekać, aż skończę.

Odczekałem jeszcze kwadrans, deliberując w tym czasie w myśli „co to będzie? Jakiś fajny prezencik? Voucher na zakupy? A może darmowy abonament na pół roku? To byłoby najlepsze. Nie zawsze materialny prezent jest trafionym dla klienta, ludzie mają różne upodobania”.

Wreszcie po trzech kwadransach oczekiwania przysiadłem przed drugą pracownicą obsługi.
– Muszę tylko sprawdzić dane. Proszę podać pańskie personalia i numer telefonu.

Tym razem już kilkunastu sekundach pracy przy komputerze kiwnęła potwierdzająco głową.

– Tak, wszystko się zgadza. Niespodzianka jest do odbioru u nas. – Wyciągnęła z szuflady prezent; pięknie, firmowo opakowany w przezroczystą folię. – Proszę, to dla pana. Dziękujemy za wieloletnią wierność naszej sieci.

– Oo q… – aż się zająknąłem z zaskoczenia; ledwie powstrzymałem przed dokończeniem wypowiedzi na widok firmowego upominku. Dopiero głęboki wdech mnie uspokoił. – Czy mam gdzieś podpisać odbiór prezentu?

– Nie, nie trzeba – zaprzeczyła ruchem głowy i uśmiechnęła się. – Sama zaznaczę odbiór. Miłego dnia i jeszcze raz dziękuję w imieniu firmy.

Drugi raz mnie zaskoczyła. Nie trzeba podpisać odbioru prezentu? Tak wierzą swoim pracownikom, że wystarczy ich parafka na liście zamiast podpisu obdarowanego? To jednak duży postęp w zaufaniu do własnych ludzi. Nie to, co w PRL-u, gdzie panie w fabrykach musiały podpisać odbiór rajstop czy ręczników otrzymywanych w Dniu Kobiet. Nawet wręczone goździki musiały chyba potwierdzać podpisem. Żadnego wtedy zaufania do ludzi pracy!

Zapakowałem prezent do teczki-dyplomatki i pojechałem do domu. W nim, na spokojnie przeczytałem widoczne nadruki, nie rozrywając przezroczystego, cennego opakowania.

Prezent był miły, ale, jak się wcześniej obawiałem, firma Plus GSM nie trafiła w moje gusta. „Dobrze, że nie rozerwałem opakowania – stwierdziłem w myśli z ulgą – będę mógł komuś wręczyć ten upominek, zasługując na wdzięczność bez ponoszenia finansowych kosztów. No cóż, nie pierwszy i nie ostatni z rodzaju prezentów przechodnich. A może obdaruję kogoś anonimowo? Przy dobrym uczynku nie musi być spersonalizowany darczyńca. To więcej znaczy, nie wymaga od obdarowanego składania wyrazów wdzięczności, czasem wymuszonych”.

Na wszelki wypadek jeszcze raz przeczytałem to, co było widać przez folię. Może jednak jest coś w moim guście? Szkoda tak od razu rezygnować z prezentu… Tytuły biły po oczach: „Podróże małe i duże – przewodnik”, „Nowość – telewizja bez anteny satelitarnej”, 'Menu piknikowe”. Dwa nagłówki: „Poradnik komunijny” oraz „13 stron mody i urody – trendy na wiosnę-lato” – przypominały, że już jest maj, a zaraz po nim nadejdą upalne miesiące. To ostatnie bardzo mnie ucieszyło. Wreszcie będę mógł pływać w jeziorze po tylu miesiącach oczekiwania!

Było też zdjęcie jakiejś panienki ogłaszającej: „Nie powiedziałam ostatniego słowa”. Trochę się zdziwiłem, czemu to do mnie mówi. Jej twarz była mi nieznaną, więc nie mogłem słyszeć jej pierwszego słowa ani następnych. Jednak wstępnie przyjąłem, że jako „stary wapniak” nie nadążam za współczesnymi trendami w komunikacji interpersonalnej.

Po zejściu na parter klatki schodowej, gdzie były zawieszone skrzynki pocztowe mieszkańców wieżowca, napotkałem wchodzącą sąsiadkę. To był moment, jak mi zaiskrzyło…

– Dzień dobry. Nie chce pani tego? – pokazałem upominek. – Otrzymałem, ale jednak to nie dla mnie.

Wzięła, popatrzyła na „słowa w polskim języku napisane” i lekko pokiwała głową. „Na tak, czy na nie? – nie mogłem odgadnąć. Jednak kiwnęła potakująco.

– Dobrze, wezmę, zobaczę. Dziękuję.

Nie tylko poczułem ulgę, ale i zadowolenie z dobrego uczynku. Czasem trzeba się natrudzić, aby komuś dogodzić, ale za to na końcu jaka satysfakcja!

…W ten sposób upominek z Plusa „dla wieloletniego abonenta” trafił w ręce kogoś, komu się bardziej przydał. Chyba. Kolorowa okładka, zdjęcie uśmiechniętej młodej kobiety i tytuł „Brawo Ty” przyciągał wzrok i dodawał splendoru czasopismu „NR 1 (3)/2019” – jak było dopisane w nagłówku. Dopiero trzeci numer, a więc w przyszłości może być cenny jako jeden z pierwszych wydań. Do tego słyszałem o „Bravo Girl” i „Bravo”, a o „Brawo Ty!” nic a nic. Znaczy – rzadkie, niemasowe, a więc już z tego faktu wartościowe…

Podbudowany tą myślą, a nawet dumny z przekazanego dalej tak oryginalnego prezentu, wróciłem do mieszkania. „Dobrze, że w tym punkcie Plusa nie wrzuciłem niespodzianki od razu do kosza – sam sobie pogratulowałem wstrzemięźliwości sprzed półgodziny. – Niech się cieszą, że nie skomentowałem grubymi słowy. A już miałem je na końcu języka… Bo cóż te pracownice winne? Chyba że wyjęłyby z kosza i dalej puściły w obieg. To już byłoby nie fair, a nawet nieprofesjonalne. Ot i zrobiłem dwa dobre uczynki za jednym zamachem – sąsiadka ma ode mnie prezent a jednocześnie uchroniłem te dwie pracownice przed możliwością nieuczciwego postępku, a więc grzechu”.
-------------------
*fragment wspomnień z czegoś nowego, prawie ukończonego
 
 
Rita 
Małgosia

Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 1495
Skąd: Sheffield
Wysłany: Dzisiaj 0:13   

Wydałeś kilka książek. Żadnej nie znam w całości ale od dawna publikujesz tutaj ich fragmenty, które czasem czytywałam. "Prezent z Plusa" znajdzie się, jak zaznaczyłeś na końcu, w Twojej kolejnej wspomnieniowej książce. Zastanawiam się, bo przecież spotykasz się ze swoimi czytelnikami, czy Ty piszesz świadomie pod swojego odbiorcę, czy też utożsamiłeś się już na zawsze z osobowością jaką nauczyłeś się prezentować junakom z Ochotniczych Hufców Pracy, z którymi spędziłeś sporo czasu w peerelu. Lotni to oni nie byli. Trafiała tam młodzież, która nie potrafiła się uczyć nawet w trzyletnich zawodówkach, o technikach czy liceach nie wspominając.
Długi wstęp ale zaraz dowiesz się, dlaczego go napisałam. W Twoim tekście są zapisane naiwne, głupie i absurdalne rzeczy sugerujące braki w dojrzałym przecież myśleniu autora o świecie, jaki nas tu i teraz otacza.
Przejdę do uzasadnienia mojej pejoratywnej opinii. Kiedy już zostałeś obdarowany egzemplarzem reklamowego wydawnictwa Plusa to nie zdawałeś sobie naprawdę sprawy z tego co masz w ręku? A może próbujesz być dowcipny na swój szczególny sposób, który prezentujesz w różnych wytworach zaliczanych do poezji? Choćby taki fragment: "Było też zdjęcie jakiejś panienki ogłaszającej: "Nie powiedziałam ostatniego słowa". Trochę się zdziwiłem, czemu to do mnie mówi. Jej twarz była mi nieznaną, więc nie mogłem słyszeć jej pierwszego słowa ani następnych. Jednak wstępnie przyjąłem, że jako "stary wapniak" nie nadążam za współczesnymi trendami w komunikacji interpersonalnej." Traktując dosłownie slogan reklamowy uważasz, że to co napisałeś jest śmieszne? Może dla Twoich czytelników a może Ciebie samego to bawi. Jeżeli to ma być humor to jest on bardzo niskiego lotu, wybacz.
Nastepny kwiatek. Jak napisałeś, na kolorowej okładce wydawnictwa umieszczono tytuł: "Brawo Ty". Powszechnie używany slogan reklamowy mający w każdym potencjalnym czytelniku wzbudzić pozywne uczucia i dumę z powodu tego, że wybrał firmę Plus GSM i jej wspaniałe oferty. Ty komentujesz tytuł tak oto: "słyszałem o "Bravo Girl" i "Bravo", a o "Brawo Ty" nic a nic. Znaczy - rzadkie, niemasowe, a więc już z tego faktu wartościowe..." Ten żałośnie głupi komentarz ma być zabawny? I jeszcze końcowy fragment, w którym twierdzisz, że gdyby pracownice sklepu Plusa wyjęły z kosza na śmieci wyrzucone tam przez Ciebie wydawnictwo /gbybyś to zrobił a co, jak wiemy, nie zdarzyło się/ to zachowałyby się nie fair i nieprofesjonalnie. Wybacz ale, gdybyś Ty to zrobił, zachowałbyś się w sposób pozbawiony elementarnej kultury. O tym nie wspomniałeś. Kończysz pisząc: "uchroniłem te dwie pracownice przed możliwością nieuczciwego postępku, a więc grzechu." Piramidalna bzdura. Ciekawe czy w odpowiedzi na moje uwagi napiszesz, że wszystko zależy od punktu widzenia. Jeśli nawet tak bywa, to Twój punkt widzenia poraża naiwnością i prymitywizmem a nie humorem.
Jeszcze wiele innych rzeczy w tym tekście nadaje się do skrytykowania ale poprzestanę na tym, co powyżej.
_________________
If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2104
Wysłany: Dzisiaj 11:03   

Tak, Rita - to twój komentarz. Napisałaś, jak potrafiłaś.
Ja uważam inaczej. Mamy rozbieżne osądy.
I dobrze :)
PS. O czymś zapomniałaś, ale nie będę przypominał. Nie wszyscy dotrzymują własnego słowa.
Miłego dnia :)
  
 
 
Rita 
Małgosia

Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 1495
Skąd: Sheffield
Wysłany: Dzisiaj 11:13   

Hardy napisał/a:
Tak - to twój komentarz. Napisałaś, jak uważasz.
Ja uważam inaczej. Mamy rozbieżne osądy.
I dobrze :)
PS. O czymś zapomniałaś, ale nie będę przypominał. Nie wszyscy dotrzymują własnego słowa.
Miłego dnia :)


Szkoda, że nie odniosłeś się do treści mojego komentarza. Liczyłam na uczciwą dyskusję.

PS
Nie zapomniałam. Dotrzymuję słowa. Nie atakuję Ciebie. Nie obiecałam, że nie będę krytykować Twojego pisania.
_________________
If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2104
Wysłany: Dzisiaj 11:25   

Całą odpowiedź już zawarłem. Krótko i zwięźle.

Ale ok, dodam - będę musiał, z przykrością, ogłosić czytelnikom moich książek, że mają poziom "według pani Rity" - osobowości junaka z OHP, znaczy są mało lotni. Wśród nich mam profesora z Uniwersytetu J., znanego śpiewaka operowego z Opery Sz., malarza z Ł., malarza z Niemiec... kilku innych ludzi w nawet w Australii, USA i Kanadzie; o Europie nie wspomnę.
No cóż, będę musiał ich sprowadzić do parteru, aby się tak nie wywyższali. "Poziom junaka OHP"... no, no :P

PS. Nigdy o tym nie pisałem, ale raz mogę, gdyż nie jestem masochistą. Wystarczy. Bez doprecyzowania.

Jako pisałem - miłego dnia, Rita :)
 
 
Rita 
Małgosia

Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 1495
Skąd: Sheffield
Wysłany: Dzisiaj 12:03   

Twoje pisanie jest pisaniem naiwnym. Inteligentni czytelnicy mogą się nabrać sądząc, że wykreowałeś swego narratora ze wszystkimi jego ułomnościami i zarozumialstwem. Nie podejrzewają, że to Ty, cały Ty.

Pozdrawiam. :)
_________________
If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2104
Wysłany: Dzisiaj 12:48   

Ach, ta dzisiejsza inteligencja! Niby takie kształcone, profesory i inne... a dają się nabierać na naiwną pisaninę jakiegoś Hardego, który miał pewnie tylko do czynienia z junakami z OHP. Myślą, że on tak specjalnie pisze, tak się kreuje, a to najprawdziwsza prawda o nim!

No popatrz, taki z niego prostak, a wielce kształconych nabiera! Żeby to jednego... innych też!

Ta dzisiejsza yntelygencyja to nawet funta kłaków jest niewarta... Na szczęście krytyk Rita panuje nad sytuacją i oczy im otwiera na naiwną pisaninę Hardego .

Jak to pisał Jan Sztaudynger? :) Jakoś tak leciało:
"Krytyk i eunuch z jednej są parafii,
obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi".

Dobrego dnia :)
 
 
Rita 
Małgosia

Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 1495
Skąd: Sheffield
  Wysłany: Dzisiaj 13:16   

Hardy napisał/a:
Ach, ta dzisiejsza inteligencja! Niby takie kształcone, profesory i inne... a dają się nabierać na naiwną pisaninę jakiegoś Hardego, który miał pewnie tylko do czynienia z junakami z OHP. Myślą, że on tak specjalnie pisze, tak się kreuje, a to najprawdziwsza prawda o nim!

No popatrz, taki z niego prostak, a wielce kształconych nabiera! Żeby to jednego... innych też!

Ta dzisiejsza yntelygencyja to nawet funta kłaków jest niewarta... Na szczęście krytyk Rita panuje nad sytuacją i oczy im otwiera na naiwną pisaninę Hardego .

Jak to pisał Jan Sztaudynger? :) Jakoś tak leciało:
"Krytyk i eunuch z jednej są parafii,
obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi".

Dobrego dnia :)
_________________
If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Prezent z Plusa


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo