Bliscy odchodzili kiedy słońce przesypuje smak owoców,
w kielichy kwiatów przelewają się kobiety,
a Pan Bóg po staremu wiązał powrósłami
jedyny koniec z końcem, nasze cienie
wyłuskiwane z ławek przed domem,
zostawiając zgoniny pamięci.
Od wielu lat mam odpowiednią do odejścia cerę
w kolorze skrystalizowanego lipowego miodu,
każdej wiosny, kiedy z zimowego snu rozkopują się stokrotki,
syn hreczkosieja podbiera życie z czasu podoranego na trzy palce.