średniej postury i wieku
możliwości też średnich
na co dzień prezenter
przerzedzonych zębów przednich
sieczony egzystencji batem
stanął przed dylematem
jakie jest clou jego padołu
wódka czy rozwódka
czy pospołu
niewyraźne jutra
wieszczyły znój oklepaną prawdą
to znowu fałszem
e tam po co ci psałterz
bo jako lubiący luz
i tak pobłądzisz w gąszczu póz
no i zaduczał z głośnika capstrzyk
lokalny funeral trust
nad typowym lokum
rylcem wyeksponował jego gust
tu leży wędrowiec średniej postury
żywot jego na przemian był wesół
to znowuż ponury
w podsumowaniu
wyłania się konstatacja taka
Czytając miałem przed oczami najlepsze czasy satyry rymowanej. Gładko i z uśmiechem doszedłem do ostatniej zwrotki i... tu mi zabrakło jedego wersu spinającego, pointującego całość, nawiązując do wcześniejszego tercetu.
Tak na szybko to dopisało mi się: