Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1578 Skąd: Sheffield
Wysłany: Wczoraj 21:36 Wyprawa do Hamburga
Zawodowy sprzęt fotograficzny zwykle kupowałam w Berlinie i potem przemycałam do Polski.
Jeden raz musiałam jechać po generator do studyjnych lamp błyskowych i po lampy aż do Hamburga. Dojechałam na miejsce wcześnie rano busem kursujacym regularnie z Gdańska przez Słupsk. Zadzwoniłam do przyjaciół, którzy od jakiegoś czasu mieszkali tam na stałe. Ucieszyli się ale powiedzieli, że będą w domu dopiero po pracy około czwartej po południu. Firma, w której kupowałam sprzęt mieściła się w małej miejscowości pod Hamburgiem, gdzie bez trudu dojechałam pociągiem. Miły starszy pan po załatwieniu formalności związanych z zakupem zapytał jak zamierzam zawieźć do Polski te pakunki ważące około piętnastu kilogramów. Nie zdziwił się, kiedy usłyszał, że jestem umówiona nastepnego dnia wieczorem w porcie w Hamburgu z kolegą, który przyjedzie tam ciężarówką po mandarynki. Na razie muszę dojechać do domu przyjaciół w Hamburgu. Załatwił mi samochód z kierowcą. Miałam szczęście bo kierowca miał za sobą pracę marynarza i mówił po angielsku. Dojechaliśmy na miejsce. Godzina była jeszcze przedpołudniowa. Poprosiłam kierowcę aby zapukał do mieszkania obok i poprosił o przechowanie sprzętu do czasu powrotu z pracy moich przyjaciół. Miałam zamiar, pomimo zmęczenia, przejść się po mieście, w którym byłam po raz pierwszy. Drzwi otworzyła młoda kobieta. Stałam w pobliżu i odniosłam wrażenie, że im się trochę trudno porozumieć. Nagle z mieszkania wybiegł na klatkę schodową chłopczyk może trzyletni. Kobieta śpiewnie po rosyjsku krzyknęła: "Witia a ty kuda?" W tym momencie podziękowałam serdecznie kierowcy i zaczęłam opowiadać o moim problemie po rosyjsku. Zaprosiła mnie do środka. W mieszkaniu poznałam jej matkę. To byli tak zwani Niemcy Nadwołżańscy, którzy postanowili zamieszkać w Niemczech. Spotkało mnie z ich strony mnóstwo serdeczności i rodzinnego ciepła. Było dla nich oczywiste, że po nocnej podróży z Polski jestem zmęczona. O nic nie prosiłam. Kobiety mnie nakarmiły i zaproponowały odpoczynek w cichości na kanapie. Przespałam pewnie ze dwie godziny a niedługo potem zgrzyt klucza w drzwiach do mieszkania obok zakończył wizytę u niezapomnianych niemieckich Rosjanek czy może rosyjskich Niemek.
Agata powiedziała zwyczajnym, zmęczonym głosem: "O, już jesteś. Wejdź."
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/