Panie mój! Panie jedyny i wszechmogący
oświeć mnie choć krzynę, proszę.
Jako nie do końca rozgarnięte dziecię
błagam o jeden jedyny promyk.
Co ja mówię - drobny ułomek lub
strzęp promyka którym obdzielasz
nieskończoność - bym pojął
umiał zmierzyć zrozumieć
i przemienić w zwyczajność
podobną drobinie powszedniego chleba
ten cały świat zła i zbrodni
pośród którego staję co dnia -
z każdym porankiem
i apelem nocnym.
Gdy będąc procesem sterylizacji
produktu zero bez opakowania
pojmę zmierzę i zrozumiem,
być może zostanę oswojonym
osiołkiem albo jeszcze lepiej
rzeczą (bo rzeczy nie myślą, tak mniemam).
Zawisnę na nitce starej pajęczyny
i niczym wahadełko
bujał będę tam i z powrotem
do końca lub nie ran z ram.
I cieszył się będę jak tylko
rzeczy potrafią najlepiej.
ZK Rawicz.
09.07.1980
wiersz z archiwum, do tej pory nigdzie nie publikowany
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Dobry, poruszający wiersz : )
Psalm błagalny o zrozumienie i wewnętrzny spokój. Też jakby lamentacja we fragmentach.
Skromna prośba o dar umiejętności zrozumienia koszmaru świata, żeby przestał być absorbującym duszę potworem. O dar oswojenie grozy, żeby przemienić ją w zwyczajność, po to, by móc przetrwać w dalszym życiu. O to, by „świat zła i zbrodni” stał się przyswajalny i naturalny jak „drobina powszedniego chleba”.
Po co świat zła i zbrodni miałby się stać naturalny jak chleb powszedni? Po to, żeby nie być chorym z przerażenia i zachować zdrowie psychiczne, a też instynkt przetrwania.