.AnimusLumen.
Wiek: 45 Dołączył: 15 Mar 2016 Posty: 1012
Wysłany: 2026-07-22, 23:07 miłość na dachu (wiersz napisany 10 lat temu xD)
prolog
czas toczył m jak miłość
kiedy igła rysowała linię życia
przemijały cyfry
a oni łapali dni kalendarza
gromadził fotografie ale zatracał barwy
zapełniał album ale zagubił strony
podzielił ramkę
która budziła wschód
tęsknota
wenie było smutno
kiedy usiadł wśród pajęczyn naprzeciw pudełka
zapłonął znicz
a on malował motyle piaskiem na szkle
ulewała łzy
nie umiał ułożyć liter w teatr cieni
otarła oczy
nie zdołał napisać listu tysiącem słów
pogniotła kartkę
którą rzucił ku origami
nadzieja
wena trąciła kopertę
kiedy podszedł do widokówki ze spektrum nocy
majaczył księżyc
a on podróżował lunetą wskroś bezkresu
zataczała kręgi
nie mógł uchwycić komet o kształtach łzy
dostrzegła meteor
nie zdążył ująć kwadry z okamgnienia
wkłuła bezdech
który musnął go po plecach
ukojenie
wenę przeszyło echo
kiedy ujrzał ukochaną na strychu
zawirowały nuty
a oni kołysali tętno melodią pozytywki
wyraziła uśmiech
nie skleił zdania z łez szczęścia
splotła ramiona
nie oderwał wzroku od tęczówek
ocknęła się ze snu
który umilkł w pocałunku łabędzi
impresja
wena zaprzątała głowę
kiedy uniósł serce ze zmiętej poezji
wypadły metafory
a on błądził za kropką nad i
kreśliła iksy
nie zamierzał uronić pointy we łzie
wygięła wykrzyknik
nie chciał zawiesić pytajnika na źrenicy
zastygła jak kamień
który leżał u progu poddasza
harmonia
wenie robiło się mroczno
kiedy gasł meteoryt z krainy pyłu
mrugały iskry
a on oczekiwał róży koloru krwi
zakręciła łzę
nie zaprzestał zgłębiać dna dołka
domknęła powieki
nie potrafił zacisnąć pięści po omacku
odleciała na złotej strzale
którą uciął drzemkę
epilog
czas poruszył ogród
kiedy pióro wyryło wiersz w nagrobku
utkwiły dłonie
a jej struny rozmazały błękit skorupy
uwolnił ból ale wyciął znamię
zagoił ranę ale pozostawił bliznę
zatrzymał datę
która uwieczniła zachód
_________________ „Malarstwo jest milczącą poezją, a poezja - mówiącym malarstwem“ - Simonides
Tak mi się zdaje, że to zbiór dość luźnych notatek… Narrator relacjonuje, nadając im charakter wspomnienia składającego się z luźnych, niejednorodnych scen. Coś je łączy?
Może podtytuły do poszczególnych cząstek? Ale też nieoczywista linia narracji sugerująca ledwie, że to miłość, dzielenie ramki (jak działki) i wschody po (ach, te wkłucia igieł), no i złoty strzał, który funduje zachód a potem tęsknota i znicz.
Kiedy czytam twoje teksty wyczuwam pewien rodzaj rytmu. I jest to ok. Masz go! Może tylko brakuje nieco melodii (nie chodzi o muzykę).
Rytm w prozie, czy w poezji wpływa na tempo narracji i na sposób, w jaki czytelnik odbiera tekst. Melodia to przyjemność dla ucha, ale też sposób na przekazanie emocji, nastroju czy zmysłowości.
Niektórzy piszą bezrytmowo. Nie jest to dobre w czytaniu. A odbiór utworów to kluczowa ocena.
Kiedyś zapytałam, czy każdego można nauczyć śpiewać. I usłyszałam od nauczycielki śpiewu:
- Tak, każdego. Pod warunkiem, że ma poczucie rytmu.
I tak jest z pisaniem literatury. : )
A co mi się podoba w tym utworze?
Np.
„czas toczył m jak miłość”
„łapali dni kalendarza
gromadził fotografie ale zatracał barwy”