Lekarze zdiagnozowali dożywocie.
Została ze mną za potwierdzeniem płaczu.
Przerwanego niczym bilet wstępu.
Zawsze bałem się i wciąż jest ze mną lęk o bliskich,
wychodzących z bólu, po nawroty żalu.
Lepiej, że odwija się, jakby z mojej strony nie było podłości,
większej niż na trzy godziny milczenia hrabiny z przeciągu.
Dopóki nie rozdzieli wcześniej albo później.