Piękne serduszko Nino, Ale nie zgodzę się że Miłość jest jak bańka mydlana, nawet kiedyś o tm wierszydło napisałem...
Bańka mydlana
Nie prawda, że miłość ,to bańka mydlana
Ona jest szczęściem , i życiu sens nadaje
I powinna być ,wszystkim nam ,dana
Dzięki niej każdy z nas ,lepszy się staje
_________________ Kobieta, to największy błąd Pana Boga,
a jednocześnie najlepsze Jego dzieło
Jeśli Ci sie uda - a wiem, że tak...poproszę
(akurat ja nie mam możliwości z tamtego okresu
nawet edytować)
Najpierw byłam usunięta później znowu "przyjęta"
Takie tam...dawne (ale ciekawe dzieje)
Bardzo stare czasy... pierwsza część Niny, druga moja pod wpływem pierwszej treści Robione było pod inne tło, więc tutaj inaczej się prezentuje, a oryginał jest tutaj: http://www.chacitsubame.n...opic.php?t=3553
To
dziwnie
czuć się znów czemuś
dzisiaj winnym bądź wybranym
ot sobie tak spośród wielu ktoś wszakże
tego dokonał czym się mógł kierować pytam
co go do tego skłoniło odebrać to jako karę wyrocznię
końca wszystkiego bądź wynagrodzenie istnieć
lub zniknąć tak nagle nie znając przyczyny
więc o konkrety proszę domagam się
wyjaśnienia kto rozwieje moje
wątpliwościczekającej w
dalekiej głuszy
samo
tno
ściTo dziwnie czuć sie znów czemuś dzisiaj winnym bądź wybranym ot sobie tak spośród wielu ktoś wszakże tego dokonał czym się mogł kierować pytam co go do tego skłoniło odebraćto jako karę wyrocznię końca wszystkiego bądź wynagrodzenie istnieć lub zniknąc tak nagle nie znając przyczyny więc o konkrety proszę domagam się wyjaśnieniakto rozwieje moje wątpliwościczekającej w dalekiej głuszysamotności
to dziwne czuć się znów agresorem i jednocześnie walczyć o wolność być zależnym od samopoczucia bić głową w powietrze i patrzyć na ociekającą krew ociekające odbicie wyrocznię śmierć ociekający konieczaczepiony w nierealnym punkcie biec w miejscu po korytarzach które uparcie wpadają do sprzedajnej kostnicy połatanych myśli jak wygodnie być prostym naiwnym i infantylnym ubijać piach wklepsydrze tak ażeby do świadomości nieprzesypało się ani jedno ziarno prawdy otychktórzy modląc się trzymają mnie w swoich oczach wczarnych worach spraw zamknię tych
przecież
pragnienia stały
się archaiczne to dziwne
znów się nie czuć być marionetką
w rękach spojrzeń odrzucać teorię dnia
który przestaje być rozkwitem nocy a staje się
odległą głuszą samotności patrzę im w twarz ślinią się
i kręcą małymi ślepiami patrzę im w twarz w końcu
rozpadną się na pył i pierdolę fakt że to nie
na miejscu mam w sobie własne
światło własną ciemność
świat własne
życie i
sny
Dzięki Marcin...Buźka!
Wiesz powiem Ci szczerze, że całkiem niedawno dopiero
"wczytałam się w Twoje słowa"- z tego kaligramu.
Serio!
nic nie wspominałam ale ... udało Ci się to super.
Przy pierwszej części pomagał Chaci - muszę tu też wspomnieć!
Wtedy jeszcze nie znałam się na ustawianiu kolorów i Darek wyciągnął pomocną dłoń!