Wysłany: 2007-11-08, 21:13 Koziczyn - znajdą ze stawu odrzucony.
staw w Koziczynie wyżej od tych drożyn
co w dół w trzy strony, w czwartą na dno stawu,
gdzie ciemność, z mroku czasem na świat boży
przychodzi chmurom zerknąć, lecz wbrew prawu
sięga tu jeszcze coś, co na kształt bajdy,
mełła w bezmiary wsłuchane w nią znajdy
i tak od brzegu po tafli i głębiej,
gdzie muł, a w mule skała, w skale dziura,
podobnież otwór jest po jakimś dębie,
co do powieści pasowałby ulał,
lecz w Koziczynie nie słyszano do dziś
by dąb wrósł w wodę, takoż bajda wodzi,
a gdy na wietrze fala zawiruje
i pluskiem zacznie gadać pod sitowiem
żaby wyskoczą z wszystkich stawu ujęć
i któraś wodzie, co myśli, odpowie,
lecz kto żab słucha, lepiej mu się wynieść
niż wytykanym bywać w Koziczynie
i póki woda, w niej muł, w mule skała
wyżej od drożyn, które do dna stawu
mają się tyle ile ryb bez mała
mógłbyś wyłowić i zaciągnąć na wóz,
gdybyś wóz miał i chęci, siłą żadną,
dziury nie ruszysz, bo to żadne jadło.
Witaj Witku i mi od dawna przypadło do gistu to Messalinowe bajanie. Popatrz piszemy jakże róznym stylem, używając innej poetyki, Ty, Lidka, Marcin Marek, Nina i inni, ale jest w nas coś co łączy: tolerancja dla inności, ale skupionej wokół specyficznego lirycznego klimatu.
Witaj Witku - bardzo się cieszę, że znowu czytam Twoje wiersze
- niekoniecznie ten darowany!
Każdy z nich jest cząstką jakieś zbiorowości - opisujesz
(dziś chyba mało kto tak potrafi) prawdę wymieszaną z wierzeniami, legendami.
To, co lubię - sąsiedzie
Ja słyszałem, a możem niechcący przeczytał
w oczach starca, co szeptem sekrety mi zdradzał,
gdy na grobli, przy śluzie muł wyjmował z sita,
iż Borta nad włazem tajemnym miał władzę,
kiedy Konrad chwalebny karpie w Koziczynie
gotował, by cię godnie przyjąć, Messalinie.