„...Ich trag ein Kind, und nit von Dir,
ich geh in Sünde neben Dir...“
to, tak mi się wydaje, dwa najbardziej dramatyczne wersy poematu Richarda Dehmela
/1863-1920/ pt. „Verklärte Nacht” - co jedni tłumaczą jako „Rozjaśniona noc“ – inni zaś – w tym pani Cecylia Mądry / „moja” Pani od tłumaczeń z niemieckiego/ - „Noc przemienienia”. Po przeczytaniu poematu uważam, że wersja pani Cecylii jest bardzie adekwatna…
„… Ich trag …
„…Noszę w sobie dziecko, ale ono nie jest od ciebie, /albo krócej – ale nie od ciebie/
w grzechu idę obok ciebie …”
to oczywiście tłumaczenie niepoetyckie ale jakże oddające tamtą, sprzed lat sytuację.
Tamtą ? Teraz, dzisiaj ileż podobnych, takich samych …
A tych dwoje? Z poematu?
Przechadzają się nocą, oświetlonym światłem księżyca lasem. Ona opowiada mu o tym jak bardzo chciała sobie ułożyć życie, mieć dziecko, mężczyznę. Poddała mu się – „… i pozwoliłam, pełna drżenia objąć się obcemu mężczyźnie…” A teraz ? – „…Spotkałem ciebie i tylko ciebie…”
Noc sprzyja rozmowie – księżyc, las, cisza, samotność we dwoje – „…wszystko wokół błyszczy…” – jest tak niezwykle i … niezwykła jest odpowiedź mężczyzny /a co najmniej rzadko spotykana/:
„… migotanie ciepła
od ciebie jest we mnie, a ode mnie w tobie.
I ono przemieni to obce dziecko,
Urodzisz je jako moje;
Tyś do mojego wnętrza wniosła wiele światła,
I uczyniłaś mnie znów dzieckiem.
Objął jej jędrne biodra.
Ich oddechy całują się w przestworzach.
Dwoje ludzi idzie przez wysoką, jasną noc.”
10 października 2007 na godzinę przed dziewiętnastą /o! ja niecierpliwiec/stoję już przed nowoczesnym budynkiem „Aula Nova” w Poznaniu. „Aula Nova” to m.in. sala koncertowa Akademii Muzycznej. I to w niej ma się odbyć koncert inaugurujący nowy rok akademicki 2007/2008 – ale także honorujący panią prof. Jadwigę Kaliszewską, która do południa dyplom Doctora Honoris Causa tejże uczelni otrzymała.
I teraz mogę wytłumaczyć się z tego przydługiego wstępu o poemacie Richarda Dehmela!
Bo oto na początek koncertu Arnolda Schönberga /1874-1951/ – Veklärte Nacht op. 4 -
poemat symfoniczny – tutaj zgrany przez trio fortepianowe – a muzyka właśnie pod wpływem tekstu wiersza Richarda Dehmela napisana została! I znowu sprawdza się prawda o oddziaływaniu poezji na muzykę. Sztuka rodzi sztukę!
Zapewne Arnold Schönberg wiele razy czytał wiersz zanim napisał muzykę /1899/ - najpierw na sześć instrumentów – dwoje skrzypiec, dwie altówki i dwie wiolonczele. Później, bo w latach 1917/1943 utwór został aranżowany na orkiestrę. My w Auli Nova słuchaliśmy
Tej kompozycji jako tria w opracowaniu Edwarda Steuermanna. Na fortepianie – Joanna Marcinkowska, na skrzypcach Bartosz Bryła, na wiolonczeli – Stanisław Firlej.
Partia fortepianu „bardzo gęsta” – przecież za cztery instrumenty /mężczyzna?, las, chmury, księżyc, wiatr/, skrzypiec – nie wiem – zapewne głos kobiety /?/ - wiolonczeli ? – koloryt nocy.
Jak opisać harmonię , dialog instrumentów, porozumienie pomiędzy grającymi, jakość przekazu nade wszystko jednak klimat i treść rozmowy … Jak ? Może powinienem napisać wiersz ? Też poemat ? O rozmowie fortepianu, skrzypiec i wiolonczeli. O Tych, którzy dotykali strun ?
Proszę wybaczyć – a może to normalne? – przyglądałem się twarzom, oczom, mimice
wykonawców. Zwłaszcza pianistce i skrzypkowi – i chyba nie przesadzę jeśli napiszę – bardzo bym chciał żeby chociaż raz w życiu udało mi się „tak” rozmawiać. Żeby czekano na każde moje słowo – jak grająca na fortepianie na kolejne pociągniecie smyczka, jak skrzypek na odpowiedzi spod palców pianistyki. Później, po koncercie mówiłem do Pianistki – „Boże, jak Ty na niego patrzyłaś! Jakby to co zagra /powie/ było czymś najważniejszym na świecie!”
…
Bo było.
W każdym bądź razie – tak sądzę!
I może tylko jedno zdanie – bo przecież, że wykonanie znakomite, na najwyższym poziomie /…/ - takiego muślinowego piana jakie zagrała Joanna Marcinkowska nie słyszałem nigdy.
„Muślinowe” – a przecież ze słyszalną każdą nutą!
No a po Arnoldzie Schönbergu jeszcze Franz Schubert w „Kwintecie fortepianowym” A-dur
„Pstrąg” op.114 i Felix Mendelssohn-Bartholdy w „Oktecie smyczkowym” Es-dur op.20. Większość wykonawców to wykładowcy poznańskiej Akademii Muzycznej. Byli też znakomici goście – pośród nich Bartłomiej Nizioł – skrzypek o ugruntowanej międzynarodowej sławie.
Po Oktecie – brawa publiczności na stojąco i na bis posłuchaliśmy jeszcze raz czwartej
części dzieła Mendelssohna – jakże ciężko było wstać, wyjść i … odjechać …
PS I
9 listopada w Filharmonii Poznańskiej koncert inaugurujący sezon artystyczny 2007/2008
- zaproszenie mam już na biurku! I jak grał Rafał Blechacz spróbuję napisać!
PS II
Jeszcze zdanie o Richardzie Dehmelu – to powiedzenie-sentencja: „Odrobina dobra okazana drugiemu człowiekowi, lepsza jest niż cała miłość do ludzkości!” – jest jego autorstwa.
Tą relacją przypomniałeś mi wrażenia sprzed chyba z dziesięciu lat gdy dane mi było wsłuchiwać się w artyzm uczestników konkursu Wieniawskiego w Poznaniu.
Pięknie opowiadasz Marku.