Świat zaczął się jak gorące prześcieradła,
światła wczesnego popołudnia, gdy przyszłam
krzykiem zapraszając uwagę.
wszystko było jasne,
twarze zaczynały się wychylać z plam,
ubierały się w głosy, aromaty, sufity.
rumianek do włosów, mięta pod poduszkę,
niebo, niebo, takie duże nieba.
droga w używanym wózku z budką,
prosta wzdłuż płotów, parkanów i szarych tynków,
składających się z równie szarych lat,
kałuże poddające się spragnionym słońcom.
nieznajomość znaków zapytania broniła
przed każdym złem, ale prowadziła też nigdzie.
gdy nauczyłam się je stawiać w dobrą stronę,
jak pierwszą literę mojego imienia,
zrozumiałam, że odpowiedzi dają niewiele.
niepewne wskazówki ze źródłem
w czarnej dziurze, w środku omni,
ich przedłużenia prowadzą na skróty
- najczęściej w nieskończoność.
daj mi proszę jeszcze jeden dzień.
mam receptę z przedawnionym zapachem walerianowej apteki,
potem pozwól mi odejść, koniecznie nocą,
nitką snu, po floresach czarnego kolibra,
bez żalu, że gaśnie wokoło i zmieniam się w kołatkę serca,
- nic więcej.
w moją podróż chcę iść sama.
zostaw mnie tutaj, nie ucieknę.
stanę, jak kiedyś w fartuszku z białym kołnierzykiem,
w kolejce po dawkę rycyny,
otwierając odważnie usta poznam niesmak
- to tylko jedna łyżka.
już wiem wszystko, brałam przecież lekcje pytania.
nie idź dalej, pójdę sama, bez drogowskazów,
jeśli będzie ciemno, to i tak ich nie zauważę.
mylę się? to nowa lekcja, nie przerabiałam.
jedno wiem, ziemia mnie dalej nie poprowadzi.
odbita w kroplach, błękitna piłka
w rękach rozbawionego wszechświata,
on, uniwersalny żart, gra na nosie, szydzi
- teraz? co zrobisz teraz?
albo poczekaj, pamiętaj to nie ja,
tu jestem ja - a tu mój strach, prosi,
o chwilę jedną, o wieczność
na krótkie nic, pstryk palców,
na iskrę.
daj mi jeszcze świt do zapamiętania na drogę,
trzepot ptaka, co trzykrotnie wypadał z gniazda,
a popłynę wysoko, głęboko, w światło światłem.
świadcząc, że to prawda, jednak
- prawda
tonę w ciszy, jak krzyk, oddech
plama rozlanego blasku.
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E