Wysłany: 2008-10-08, 17:37 Termin upływa z dniem 25 października...
Termin upływa z dniem 25 października...
- Stało się! po prostu nie mamy funduszy. Stać nas tylko na jedną porę. Próbowaliśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy. Zrozumiałe przywiązanie do rytmu z jakim wietrzymy nasze szafy było ważnym punktem dyskusji. Jednak to nie było najważniejsze...- Komisja robiła dobrą minę do złej komedii.
Nauczycielka z niejakiego Zagaiku Średniego i to nad Szarą prosiła w imieniu kółka plastycznego:
- Członkowie i członkinie naszego kółka Równowagi Realistycznej są niepocieszeni. Nikt z nich nie rozumie, że już niedługo nie będą mogli malować czterech pór. Ograniczenie swobody artystycznej w związku z eliminacją pór będzie widoczne przy okazji następnej wystawy naszych twórców. Jesteśmy kółkiem realistycznym, nie malujemy niczego z wyobraźni. Odtwarzamy rzeczywistość jaką jest i w tym widzimy piękno, czyste, nieskalane wymysłem. I ja się pytam teraz: czy myśmy na to zasłużyli? Co zrobimy z zaczętymi projektami, rysunkami, które czekały na zimę, wiosnę, lato, nie wspominając o jesieni, żeby być ukończone wiernie, dokładnie, w najdrobniejszych szczegółach, bez owijania w jedwab?
Komisja spojrzała po sobie. Niepewnym wzrokiem i spuściła oczy. Nikt nie kwapił się z odpowiedzią na takie pytanie, nieśmiały wyrzut z ust nauczycielki prowadzącej kółko plastyczne w Zagaiku Średnim i to nad Szarą, niejakiej Filemony Krąg. Ona, jako osoba światła i niewątpliwie prowadząca, potrafiła zrozumieć, że są sytuacje, kiedy człowiek a szczególnie Komisja musi decydować o dobrze ludzkości. Całej ludzkości, bo nie mówi się tu o dobrze jednej grupy, jakiejś małej gromadki miłośników zimowych wieczorów, czy zachodów wczesnojesiennego słońca, w grę wchodziła cała ludzkość, wszyscy za jednego. Trzeba było wybrać porę. Słońce stawało się coraz droższe, to było łatwe do prześledzenia w notatniku w rubryczce: oświetlenie. Coraz więcej wydawano również na śnieg, ponieważ cena zawiei i zawieruch szła nieustannie w górę. Komisja łapała się za głowę, patrząc na cenę liści jesiennych, tych opadłych i również bynajmniej tych czekających na swoją kolej spadania.
- Nie możemy nic więcej zrobić. Ludzkość wierna nasza musi zrozumieć, że nie da się dłużej odwlec decyzji – mówiła z ciężkim sercem i na temblaku Komisja.
- Muszę i ja dodać – odezwał się jakiś mężczyzna spod okna, otwartego notabene na oścież – w imieniu Klubu Gumiaków Późnojesiennych, że my bardzo prosimy o zostawienie naszej pory w spokoju, czyli na kalendarzu i w harmonogramach. Mamy wiele dowodów na to, że nasz KGP jest dużo liczniejszy niż wyrażone statystyki, albowiem wiemy o szeregach krypto-Gumiaków, którzy nie ujawniali się wcześniej, ale sami często wysyłali nam eSeMeSy o tym, jak chlupocze woda pod gumiakiem, o tym jak miło rozbryzgiwać błoto, o tym jak dobrze klapnąć tyłkiem w kałużę i utytłać się. Rozumiem apel pani nauczycielki Filemony Krąg o pozostawienie pór, ale jeśli musimy wybierać, wybierzmy więc aczkolwiek jesień późną. Skończyłem, ale jak mi się coś przypomni to wstanę i dodam.
Komisja zamarzyła się. Ileż to razy chlupotało pod jej gumiakami błoto, ileż niezliczonych razy rozpryskiwały one kałuże, ileż razy łatała dziury w cholewkach skrawkami opony acetonem, który i tak nie pomagał. Teraz późna-jesień miała odejść z kalendarza na zawsze.
- Nie! Precz z Klubem Gumiaków Późnojesiennych! – odezwał się głos z pierwszego rzędu. – Zostałam upoważniona przez Zgromadzenie Miłośników Pustych Plaży by walczyć o lato. Właściwie jest nam obojętne, czy będzie wczesne, środkowe, czy późne, może być przedwczesne albo spóźnione, byle by było. Skończyłam, ale również nie obiecuję, że będę siedzieć cicho, jeśli ktoś będzie głupio gadał. Niech żyje lato, wieczne i słoneczne – przeczytała zapisany slogan z karteczki.
Komisja spojrzała na słoneczne okulary leżące przed nią i pomyślała, że jeszcze chwila a nie będą potrzebne, no i po co to tyle przymierzać było i nie gubić i czyścić szmatką, albo chusteczką, czy nawet rąbkiem koszuli z dyskretnym logo YSL?
- Czy mamy jeszcze jakieś głosy w dyskusji? – rzuciła, niby to od niechcenia Komisja, mimo że głos jej drżał i oczy zaszły niebezpieczną mgłą, która mogła świadczyć o wahaniu.
- Mamy – odezwał się młody, przystojny mężczyzna w jasnym, nieskazitelnie skrojonym garniturze z nonszalancko wysuwającą się gałązką bzu w odcieniu lila z butonierki– Przybyłem tu w obronie wiosny. Ona sama nie mogła przyjść, ponieważ to nie jej pora, ale prosiła, żeby się wstawić za nią. Zebrała niezliczoną, powtarzam: wprost niewiarygodnie niezliczoną ilość podpisów świadczących za. Nie trzeba mówić pewnie, co to za świadczenia, wszyscy kochają wiosnę i nie ma mowy, by inna pora wygrała. Przewaga wiosny, choćby w głosach jest ogromna, sami poeci i poetki, to bardzo istotna grupa głosujących, nie wspominając pracowników spóźniających się z powodu przesilenia wiosennego. Wiosna nie ma nic więcej do dodania. Komu jednak przebiśniegi, krokusy, sasanki, tulipany, żonkile, irysy, frezje, nie to później, ale te konwalie i tulipany, o już były, ale hiacynty, hiacyntów nie było, więc komu hiacynty miłe, głosujmy na wiosnę razem pospołu z poetkami i poetami a i prozaicy się dołączą z pewnością. Okrążmy planetę wołaniem: wiosna, wiosna, radosna, wiosna, hejże ha! Splećmy dłonie i dalejże!
Komisja nie mogła powstrzymać się przed niezaklaskaniem. Poklask był jednak krótki i zmrożony spojrzeniem trio w rogu sali, które ostentacyjnie poprawiało futrzane czapki na głowach.
- A nas to nikt nie zapyta? A my to w ogóle już się nie liczymy? – chłodno i z wyrachowaniem obliczonym na pewny efekt odezwało się jedno z trio.
- Rozumiemy naturalnie, że koszt produkcji śniegu dla jednych, a dla innych sumy wydawane na odśnieżanie, idą wciąż w górę, ale nas to specjalnie nie ziębi. W imieniu Zgromadzenia Bractwa Kulkowego będziemy bronić zimy. Piosenka jest z nami: hu hu ha hu hu ha nasza zima zła. Wszyscy wiemy, że nie jest zła, że to tylko taka przenośnia. Nasza zima nie jest zła. Będziemy walczyć o nią do ostatniej kulki. Poniekąd też.
Komisja przypomniała sobie o sankach w piwnicy i o choinkowych prezentach i teraz naprawdę była w kropce, albo w kulce.
- No cóż, zastanowimy się, proszę ludzkości. Zastanowimy się. Podejmiemy decyzję w najbliższym, albo niewiarygodnie krótszym terminie. Nie możemy jednak nic obiecać. Jak mówi porzekadło: obiecanki cacanki a komisja i tak zrobi co chce. I prosimy do nas nie wydzwaniać, przyjmujemy wnioski jedynie na piśmie w terminie do 25 października 2008 roku. Nie dłużej. Prosimy zawiązać sobie supełek i zapamiętać: do 25 października 2008 roku. Kto wygra, ten będzie się śmiał ostatni.
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Żadna komisja nie odbierze nam pór roku, jeśli jej na to nie pozwolimy ...każda z nich piękna w inny sposób
Pani Lidziu, więc prosimy się wstawić za porami serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
I ja to popieram absolutnie na maxa co Ama powiedziała ...
No więc do dzieła droga NN broń pór
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
No proszę, jaki sugestywny tekst. Porusza, skłania do protestów.
Przypuszczałem, że spotkam gdzieś kiedyś twoją prozę, jednak rodzaj opowiadania mocno mnie zaskoczył.
I to jest piękne w literaturze, co jakiś czas komuś udaje się zaskoczyć nas czymś oryginalnym, jakąś inną formą twórczości.
Tyle na wstępie, bo zamierzam tu jeszcze wrócić.
Władysław
_________________ Autorów setki, a czytelników niewielu, gadających tysiące i miliony, a słuchać nie chce prawie nikt.
No proszę, jaki sugestywny tekst. Porusza, skłania do protestów.
Przypuszczałem, że spotkam gdzieś kiedyś twoją prozę, jednak rodzaj opowiadania mocno mnie zaskoczył.
I to jest piękne w literaturze, co jakiś czas komuś udaje się zaskoczyć nas czymś oryginalnym, jakąś inną formą twórczości.
Tyle na wstępie, bo zamierzam tu jeszcze wrócić.
Władysław
Dziękuję Władysławie za wizytę i wracaj, wracaj
To opowiadanie, to raczej absurdeska, żart z podtekstem. Chociaż, jeśli naprawdę przyszłoby nam wybrać jedną porę, ciekawe, co by się stało? Znam co najmniej jednego człowieka, dla którego lato mogłoby nie istnieć. Znam też kilka osób, które chciałyby, żeby wiosna trwała wiecznie.
Inne moje opowiadania są ... inne
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E