jest las bo są krzesła
jest dąb bo są nogi stołowe
jest sosna bo pachną deski
są buki-olszyny-jawory
bo są szafy których nie da się zamknąć
światło się z nich snuje pokątnie
aromaty dni leśnych śniadań
poziomkowych w trawie
bo są drzwi skrzypiące i na zawsze
spaczone fatum siedzącym z nogami na krzyż
licho bez fletu a z pełnym wydźwiękiem
jest cień bo są korony
W zamku Warwick jest kredens przeogromny
z jednego drzewa dawnourzeźbiony
co przyszło do mnie którejś nocy
jeszcze w Leicester (stamtąd było bliżej)
musisz uwierzyć w ten kredens
bo fotografować nie wolno
na zdjęciu widać by było krzyk
pił i dłuta i uśmiech pani na Warwick
gdy dłonią w rękawiczce łaskawiła zwierzęta
i liście jeszcze świeże od politury i blasku księżyca
a ściąć je mogli tylko nocą tak wielką
jak wszechświat z korzeniami
souvenir od pani na Warwick
kaprys spaceru na pamiątkę
kilkaset lat wygłaskane w przegródkach
z obrusami kielichami bez nóżek
środek zamku jak polana na klucz
tylko nocą szeleszczą tam liście
jest czas - bo jest kredens
i czas płynie
choć już bez korzeni
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Tak, Marku pisałeś.
Po prostu zbieram moje drobiazgi z różnych Działów i staram się je tu wklejać, żeby mieć "całokształt".
jeszcze... jesiennie niezmiennie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E