POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » fragment mojej powieści, która jeszcze nie ma tytułu...
fragment mojej powieści, która jeszcze nie ma tytułu...
Autor Wiadomość
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2008-05-25, 23:05   fragment mojej powieści, która jeszcze nie ma tytułu...

Prolog

Uniosła głowę, mając nadzieję, że nie będzie go przy niej. Pomyliła się. Stał naprzeciwko i patrzył na nią tak zimno, iż poczuła mrowienie w plecach. Chciała wstać i uciec, ale nie mogła się poruszyć. Zupełnie jakby ją sparaliżowało. Skupiła uwagę na drzwiach, znajdujących się po jego lewej stronie. Zastanawiała się, jak go ominąć, aby uciec z tego miejsca, gdziekolwiek i dokądkolwiek. Pragnienie ucieczki stało się tak silne, że odważyła się wstać z klęczek, uderzyć go pięścią w twarz i sypnąć mu w oczy ziemią. Zasłonił twarz dłońmi, więc szybko dobiegła do drzwi i próbowała je otworzyć. Szarpała klamkę z całych sił, ale okazały się zamknięte od środka. Próbowała je wyważyć, ale nie była zbyt silna i osłabła za kolejną, czwartą próbą. Zauważyła, jak mężczyzna doszedł do siebie i strzepnął ziemię z rękawów długiego płaszcza. Zadrżała…, gdy odwrócił się w jej stronę i zaciskając prawą dłoń w pięść, rzekł:
- Ciesz się tą chwilą, bo niewiadomo jaka będzie następna.

I

Był piękny, słoneczny, listopadowy wtorek. Nic nie zapowiadało wydarzeń, jakie miały nadejść tego dnia. Wszystko toczyło się zupełnie normalnym torem. Świat wydawał się być całkiem zwyczajny, choć pchający do przodu wielkie, gigantyczne i ciężkie koło fortuny. W miasteczku panował spokój. Jedynie czasami wiatr próbował poruszyć wielkimi koronami stuletnich drzew.
- Natalio zrobisz nam kawy? Gdzie podziewasz się kobieto!!! Mój Boże, co za dziewucha!!!- warknął mężczyzna, siedzący przy dużym szesnastowiecznym biurku i palącego cygaro- Niech mi pan wierzy…Nie chciałby pan takiej córki, jaką ja mam!!! Uroiło jej się w głowie, że ma wizje!!! Wariatka jedna!!! Pewnie teraz ma jedną z nich!!! Komisarzu, jak to dobrze, że pan ma normalne dzieci!!!
- Mówi pan, że pana córka ma wizje?- komisarz wstał od stołu. Podszedł do okna.
- Chyba nie wierzy pan w te bzdury?
- Hm… Raczej wierzę… Wiele razy dzięki wizjonerom udało się złapać przestępców i znaleźć niedoszłe ofiary morderców. Czasem….znajdowaliśmy też trupy, ale to inna bajka. Ile pana córka ma lat?
- 26. Czy ma to jakieś znaczenie?- właściciel domu, utkwił w komisarzu ironiczne spojrzenie.
- Nie. Nie ma. Ale chciałbym bardzo poznać pana córkę…
- Jak tylko ta smarkula zjawi się w gabinecie, to ją pan pozna….Natalio!!! Gdzież ta…
Do gabinetu weszła niepozorna dziewczyna. Miała na sobie dżinsy i wełniany, błękitny sweterek. Długie, brązowe włosy upięła w koka z kilkoma wypuszczonymi na wolność pejsami. Z jej piwnych oczu, komisarz wyczytał skupienie i zaciekawienie światem, ludźmi, choć z drugiej strony…Było w nich coś niesamowitego i przerażającego zarazem.
Niosła na tacy dwie filiżanki kawy i cukiernicę. Postawiła na stole i miała wyjść, gdy zaczepił ją komisarz, kładąc dłoń na jej lewym ramieniu. Zadrżała.
- Słyszałem od pani ojca, że ma pani wizje. Czy to prawda?
Skinęła głową na znak zgody.
- To może pomoże nam pani? Potrzebujemy kogoś takiego, jak pani. Wiem, wyda się to pani dziwne, ale my wierzymy w takie rzeczy…
- W czym miałabym pomóc?- zapytała tak cicho, że ledwie ją dosłyszał.
- Pani powinna wiedzieć o tym sama. Czy miała pani ostatnio….wizje?
- Nie wiem, czy mogę o tym z panem rozmawiać. I nie wiem czy chcę…
- Może nam pani pomóc….Proszę się zastanowić. Może pani uratować życie niejednej osobie…
- Czy pan wie, że wizje nie przychodzą tak znienacka?
- Wiem i zdaję sobie z tego sprawę. Tu ma pani do mnie telefon. Gdyby…działo się coś dziwnego….Proszę dzwonić…
Odwróciła się w jego stronę, a on podał jej wizytówkę i uśmiechnął się przyjaźnie. Nie odwzajemniła uśmiechu, ale kartkę z numerem telefonu i adresem posterunku wzięła i schowała do kieszeni. Milcząc wyszła z pomieszczenia.
- Sam pan widzi, jaka ona jest dziwna.- odezwał się ojciec dziewczyny, pijąc kawę.- Proszę…Kawa stygnie…Swoją drogą miałem wrażenie, że ostatnio nie jest sobą…Odmieniec…
- Czemu pan tak ją traktuje? Zupełnie jakby nie była dla pana kimś ważnym…
- Nie jest. Cenię bardziej swojego syna niż ją…
- I mówi to pan tak otwarcie?- zdziwił się komisarz.
- Przynajmniej nie kłamię.
- No tak, tak…
- Mam nadzieję, że ta sprawa będzie załatwiona już jutro, komisarzu Majerski?
- Tak. Na pewno. Porozmawiam z prezydentem miasta. – mężczyzna dopił kawę i wstał z fotela.
- Już pan idzie?
- Oczywiście, służba nie….
- Rozumiem. Proszę mi dać znać, jak pan to wszystko załatwi dobrze?
- Dobrze. Do zobaczenia. Myślę, że będziemy się teraz częściej widywać. – rzekł komisarz Majerski i wyciągnął dłoń na pożegnanie.
- Może…
Kiedy komisarz Majerski wyszedł, właściciel domu, ojciec Natalii i Piotra, mąż nieżyjącej Sabiny wstał z krzesła i ruszył na poszukiwania córki. Znalazł ją w ogrodzie przy fontannie. Opierała się o nią i stała wpatrzona w wodę. Przypominała mu zmarłą żonę…
- Natalio oddaj wizytówkę i to już!!! Nie chcę by mówili, że jestem ojcem wariatki!!!
- Tato…
- Dawaj tę wizytówkę!!! I to już…
- Ja…- ojciec uderzył ją w twarz. Spojrzała na niego ze łzami w oczach.- Przykro mi, że tak o mnie myślisz, tato…
 
 
Jorg 


Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 105
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-11-27, 22:20   

Zapowiada się ciekawie. Jasnowidze często są wynajmowani przez policję i to podaje mi jakiś logiczny trop. Co będzie dalej? Jaka jest intryga i co mnie zaskoczy?
Poprzyczepiał bym się do pewnych warsztatowych niedoróbek, ale nie wiem czy tego oczekujesz.
Czy będą dalsze części? Moze zapodaj cos dłuższego, bo takie ścinki źle się czyta - mnie sie źle czyta. ;)
_________________
- Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2008-11-27, 22:23   

Dario... Zapis Ci kuleje i to mocno. Tekst do ostrej korekty.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-27, 22:26   

właśnie chciałam korekty:) dzięki ludziska:) mówcie co mam zmienić:) sama miałam to dać do poprawki:)
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2008-11-27, 22:30   

Weź to:

Kod:
Mój Boże, co za dziewucha!!!- warknął mężczyzna, siedzący przy dużym szesnastowiecznym biurku i palącego cygaro-


Ja tu sensu nie widzę z tym imiesłowem. To tylko przykład.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-27, 22:34   

wkrótce przepiszę resztę:)
 
 
Jorg 


Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 105
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-11-27, 22:48   

To może narracja.
Piszesz jakbyś sie obawiała, ze czegoś nie dopowiesz, ze nie będziesz zrozumiana. To wbrew zasadzie - czym mniej, tym lepiej. Przykłady:
Daria napisał/a:
Uniosła głowę, mając nadzieję, że nie będzie go przy niej

ja bym dał - że będzie sama
Daria napisał/a:
aby uciec z tego miejsca, gdziekolwiek i dokądkolwiek

wystarczy - jak najdalej
Daria napisał/a:
Zasłonił twarz dłońmi, więc szybko dobiegła do drzwi i próbowała je otworzyć. Szarpała klamkę z całych sił, ale okazały się zamknięte od środka.

Daria napisał/a:
uderzyć go pięścią w twarz i sypnąć [b]mu w oczy ziemią.

zaznaczone zbędne
Daria napisał/a:
- Ciesz się tą chwilą, bo niewiadomo jaka będzie następna.

patos!
to wybrane fragmenty.
Dialogi:
Żle zapisujesz dialogi. To sie nazywa dialog przysłówkowy. Zobacz sama
Daria napisał/a:
- Natalio zrobisz nam kawy? Gdzie podziewasz się kobieto!!! Mój Boże, co za dziewucha!!!- warknął mężczyzna, siedzący przy dużym szesnastowiecznym biurku i palącego cygaro

podajesz w wyjaśnieniu do dialogu trzy informacje, a warknął nie jest dobrym słowem
może tak:
Daria napisał/a:
- Natalio zrobisz nam kawy? Gdzie się podziewasz, kobieto. Mój Boże, co za dziewucha! - zawołał mężczyzna.
śiedzał przy dużym, szesnastowiecznym biurku i palił cygaro
- Niech mi pan wierzy…Nie chciałby pan takiej córki. Uroiło jej się w głowie, że ma wizje. Wariatka jedna. Pewnie teraz ma jedną z nich. Komisarzu, jak to dobrze, że pan ma normalne dzieci.
- Mówi pan, że córka ma wizje?
komisarz wstał od stołu. Podszedł do okna.
- Chyba nie wierzy pan w te bzdury? - odparł gospodarz
_________________
- Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
 
 
Jorg 


Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 105
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-11-27, 22:50   

w wyjaśnieniach dawaj powiedział / powiedziała, a okoliczności po akapicie. Tak jest lepiej i czytelniej
_________________
- Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2008-11-27, 22:52   

Dodam... Mnożysz wykrzykniki. Po co? Jeden wystarczy, aby zaznaczyć charakter wypowiedzi.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-27, 22:54   

oki:) dzięki za pomoc:) właśnie tego oczekiwałam, jak dawałam fragment tej powieści...chciałam żeby najpierw ktoś przeczytał:)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » fragment mojej powieści, która jeszcze nie ma tytułu...


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo