Wysłany: 2008-12-01, 04:43 ... i jeszcze hotelowe poranki
... i jeszcze hotelowe poranki
chciałabym by nasze życie miało powolny smak śniadania
porannej edycji dziennika z kolejnego miejsca
instant aromat kawy podany do łóżka z różą konwalią
niezapominajką na tacy i śnieżną serwetką
pod którą mapa niespodzianek dnia
do wyboru droga przez góry w pierwszym oknie
pod las w drugim a za balkonowym leniwa plaża
wsypująca się zodiakiem piasku
odkrywanie chwil o zapachu nieznanych cukierni
na każdym rogu sprzedawcy smaków muszelek papug
granatowych jak strzępki nocnego nieba
przyprawy i kolory wymieszane zamaszystym pędzlem
przymierzane długo w lustrze twojego spojrzenia
po powrocie odkładane do wieczora
zaproszenie twojej dłoni na moim biodrze
podróż bez mapy z której wracamy otwierając oczy
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E