trochę, może więcej niż trochę przypomina mi ten obraz moje żeglarstwo - a raczej widoki np. z Zalewu Szczecińskiego - znaki wodne - niektóre są malowane na czerwono; oczywiście nie takie wysokie i z nie takimi emblematami
"cisza" - to dobry tytuł - chociaż ta nieco pomarszczona woda "mówi" o lekkim wietrzyku
tak 1 do 2 w skali Bouforta
ale przecież nie o tę "ciszę" tutaj się "rozchodzi"!
namierzasz się na taką np. czerwona stawę i płyniesz
wokół żadnej łodzi (bo już późna jesień)
tylko ty,wiatr i kolega w kabinie - czyta
szum wody za rufą i sobie płyniecie - właśnie - w takiej specyficznej ciszy ...
a stawa zbliża się , zbliża ...
słyszysz jakieś pluski, stuki , chrobotanie ... i ...czujesz jakieś dziwne "milczenie", przepływasz obok, bardzo blisko - może metr i ... za chwile jest za rufą; coś co było ci bliskie - płynąłeś do "niej", teraz jest już za tobą, oddala się ...a wszystko w jakiejś takiej niesamowitej ciszy ... bez słowa .... żadnego "cześć", "witaj", obustronne milczenie i jakieś takie przedziwne wzajemne się podglądanie ... przypatrywanie
tak jest też z Twoją rzeźbą pośrodku wody - przybliżamy się - przypatrujemy "jej osobliwości" - (powiększamy w komputerku) - wiemy jak wygląda - nie wiemy komu i dlaczego jest przeznaczona jej strategia "stania" w wodzie -
cisza i samotność
samotność jest jej przekazem - tak sądzę