Do was się zwracam ludzcy szczęściarze
do was dziś krzyczę i macie słuchać
wam się spełniają najskrytsze z marzeń
gdy innym przyszło tkwić w zawieruchach
dla was są drugie połówki jabłek
gorzałka z mlekiem wypływa z kranu
podczas gdy inni pną się niezdarnie
wy się trzymacie ściśle swych planów
kobiety dzieci genialne rodzą
kościół wam sprzyja nie mrożą zimy
gdy drudzy łażą noga za nogą
nawet kataklizm bywa szczęśliwy
sprzedajcie tanio dwa łuty szczęścia
albo za darmo oddajcie zwyżkę
my niezdarzeni ściskając pięści
strujemy szczęście zawistnym pyskiem
Wiesz Ewo, obserwując życie i tych "szczęściarzy" coraz częściej odnoszę wrażenie, że są bardzo nieszczęśliwi, że to co na zewnątrz nie koniecznie świadczy o tym co się dzieje wewnątrz...
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
sprzedajcie tanio dwa łuty szczęścia - dla każdego szczęście jest czymś innym - dla jednego kasą, dla innego wyjazdem na Majorkę, a dla jeszcze innego bycie z drugą osobą. Ale czym by nie było, człowiek czuje się, albo nie - szczęśliwym. Podobnie jak PL jestem za - żeby wszyscy byli szczęśliwi.
nieudacznicy ściskając pięści / zatrują szczęście zawistnym pyskiem - to chyba nie jest najlepsze wyjście, z zawiści szczęścia raczej nie będzie
Wiersz mocny, taki "rozkazujący" - do was dziś krzyczę i macie słuchać, za czym osobiście nie przepadam, ale to tylko mój punk widzenia