Że pod księżycem bladym
niebem wysokim
w białej pościeli
że gwiazdy słowik
że szumiały trawy
jak zostawiali na sobie strumyki śliny …
A on o dwudziestej trzeciej wyłącza komputer
wymyty i wypachniony
leży na zwykłym małżeńskim tapczanie
czeka
kiedy dokończy wreszcie rozdział
w tym swoim cholernym harleguinie
i zapluszcze woda w łazience
a mogłoby być jak u pani Li ...
a tutaj?- ... nie ma tu "finału" - na pewno zasnął nim zapluskało ...
wiem coś na ten temat ...
Jakże często Marku jest jak w Twoim wierszu ...albo ona czeka aż on skończy oglądać coś bardzo ważnego, a może czytać gazetę...i odsuwają się od siebie gubiąc te drobiny czułości, która zbliża, pozwala zapomnieć o ciężkim dniu, o szefie nie w humorze, o nieuprzejmej urzędniczce i tysiącach innych drobnych spraw, które z czasem potrafią wielkością przysłonić himalaje, a oni coraz dalej i dalej, coraz bardziej samotni, zgorzkniali, zagubieni...
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
Jakże często Marku jest jak w Twoim wierszu ...albo ona czeka aż on skończy oglądać coś bardzo ważnego, a może czytać gazetę...i odsuwają się od siebie gubiąc te drobiny czułości, która zbliża, pozwala zapomnieć o ciężkim dniu, o szefie nie w humorze, o nieuprzejmej urzędniczce i tysiącach innych drobnych spraw, które z czasem potrafią wielkością przysłonić himalaje, a oni coraz dalej i dalej, coraz bardziej samotni, zgorzkniali, zagubieni...
Taką piękną harmonię ukazałaś Lidziu, a tu kubłem wody nas rozpalonych oblałaś.
Jakże często Marku jest jak w Twoim wierszu ...albo ona czeka aż on skończy oglądać coś bardzo ważnego, a może czytać gazetę...i odsuwają się od siebie gubiąc te drobiny czułości, która zbliża, pozwala zapomnieć o ciężkim dniu, o szefie nie w humorze, o nieuprzejmej urzędniczce i tysiącach innych drobnych spraw, które z czasem potrafią wielkością przysłonić himalaje, a oni coraz dalej i dalej, coraz bardziej samotni, zgorzkniali, zagubieni...
Taką piękną harmonię ukazałaś Lidziu, a tu kubłem wody nas rozpalonych oblałaś.
Leszku, to tylko wiersz Marka sprowadził mnie na ziemię i nieopatrznie napisałam co widzę wokół, co czuję.