Wysłany: 2009-01-02, 13:23 Tak zaczynałam- Nadzieja
Tak jak ten płomień
Lampy naftowej
Nadzieja słabym
Otula mnie ciepłem
Oświeca ciemności mojego pokoju
By mogła zaznać trochę spokoju
Dusza moja...
W wierze trwająca
Jak piękny ogromny
Ogień gorąca
Cały czas świat ten
Mocno kochająca
I chociaż tak mała
Odejść ode mnie
Wcale nie chciała
Mały płomyczek mojego serca
W świata złych, okrutnych rękach...
Lecz teraz śpij...
Zaśnij...
Delikatnym światłem ukołysana
Zaśnij duszo ludzka długo nie wyspana
A Twoja nadzieja
W głębi ukryta
Po ciężkiej nocy
Nowy dzień przywita...
całkiem, całkiem ... i można z tego tesktu "zrobić" całkiem przyzwoity przekaz pozbywając się niektórych przymiotników, potórzeń, kolokwializmów - spróbujesz ?
Joanna Rita Sz. napisał/a:
Tak jak ten płomień
Lampy naftowej
Nadzieja słabym
Otula mnie ciepłem
bardzo ładne
Jak płomyk lampy naftowej
nadzieja nikłym otula mnie ciepłem
Dokładnie właściwie zaczynałam w wieku 9-10 lat ale tamte wiersze nie przetrwały teraz mniej więcej rok temu przyszła mi ochota na pisanie a to jeden z pierwszych wierszy
Jeden z pierwszych? Przyzwoicie.
Chociaż wiem, że nie pierwszy, bo wpadłaś w biel, znając już pewne zasady. Duże literki na początku każdego wersu. Tylko jak już bielisz, to nie używaj wielokropków. Trza płynąc
_________________ "Każda Twoja myśl jest czymś realnym - jest siłą" - Prentice Mulford
Dokładnie właściwie zaczynałam w wieku 9-10 lat ale tamte wiersze nie przetrwały teraz mniej więcej rok temu przyszła mi ochota na pisanie a to jeden z pierwszych wierszy