zapomniałem już jak ten minister kultury czy wice się nazywał, ale z gór on był i o górach książki pisze - piękne zresztą ... takoż wątki erotyczne w nich ale wysublimowane i tak to sobie przypomniałem bo używał słów - "malachitowa", "jej malachitowa" - i piękne to nazwanie było ...
no cóż, jedyny tutaj pod "dziewczyńskimi " wpisami ...
Czyżbyś Marku myślał o Michale z królewskim nazwiskiem, ministrze, poecie i ratowniku górskim? Otóż nie tak dawno miałam przyjemność rozmawiać z nim i Poemat z zagrody "Sosna i pies" poczytać.
Nie wiem co mają w sobie malachity ale w samej nazwie jest już jakaś magia