Kiedy w listopadową, wczesną noc, wyszła na świat, nie mieli pojęcia, ile jej będzie zawdzięczał. Niekończące się frustracje najbliższych, dezercję ojca... to mało?
Pierwsze trzy Wigilie, ubierał choinkę, potem postanowił zawieszać bombki i serce, gdzie indziej.
- tato! zamruczała pierwszym nieudolnym zasłyszanym od innych, słowem
- ej! głośniej dziecko, nie słyszę, może powtórzysz
-tato! powtórzyła bardziej zdecydowanie, po trzech latach
-znowu nic nie słyszę.. za cicho mówisz, córeczko
po piętnastu, mówiła już Zbyszku, Janku,Tomku, Filipie...
ale nigdy - tato.
A świat? Świat, zawdzięczał dalej.
Choinka, co roku mniej zielona. Matka , mniej kolorowa- jeśli nie liczyć czerwieni rumieńców wstydu za córkę.
A potrafiła córeczka... oj tyle, że zazwyczaj cierpliwa nauczycielka od wszystkiego,kipiała jak twaróg.
Podrosła, choinki także. A tato? Tato jakby zmalał. Skurczył się.
Nie mogła tego widzieć, ponieważ ubierał te drzewka, które stały poza zasięgiem jej wzroku.
Ale skurczył się na pewno i chyba dlatego, dorosła kobieta w która się
przeistoczyła, mówiła często "ojciec, to skurczybyk"
Znowu listopad. Nie, żeby jakiś decydujący, nie. Może wyróżniał się tylko tym, że był którymśtam z rzędu. W grudniu, kupiła gałązkę z jodły,zawiesiła na igłach,pomarańczową kokardę, korale matki i suchą różyczkę, od ostatniego kochanka.
Niedobre dziecko, nic dziwnego, że tato nie kochał. Przecież nie mogło być inaczej.
Przewidział nawet, te suche róże. Ojcowie, kochają tylko dobre, grzeczne córki.
Żeby mnie chociaż wytrzaskał po pysku,za cokolwiek- marzyła, a tu NIC, nil, zero, obojętność... tak, ta jest najgorsza.
Ech do d... ten świat, wzdychała przy myciu zębów
Bzdura! zaszemrała Wszystkowiedząca. Świat jest prześliczny, tylko ludzie są ojcami.
Przyszedł Nowy Rok, kolejny, ale jakiś inny.
Może dlatego, że sumował się w równą dziesiątkę?
Przestała się czemukolwiek dziwić i podzieliła wysuszone serce, na pół. Jedną połowę, zatrzymała sobie -na gorsze dni- drugą, oddała bez targowania się o cenę.
Dobrze zrobiłaś - zaszumiała ponownie Wszystkowiedząca.
Mówiłam, że świat, nie składa się z samych ojców, jest ich tylko nieco za dużo
O kurczę! Ty nie starasz się pisać, Ty po prostu piszesz .
Witaj Evo .
Życiowe, gorzkie, ale jak podane . Polot, lekka ręka, własne spojrzenie, bez prób "ujajeczniania" na siłę - wszystko demaskuje drzemiące w Tobie wspaniałe poczucie humoru, które użyte właściwie, daje efekt jak wyżej. Mnóstwo perełek. Pierwsza z brzegu:
eva_14 napisał/a:
Żeby mnie chociaż wytrzaskał po pysku,za cokolwiek- marzyła, a tu NIC, nil, zero, obojętność... tak, ta jest najgorsza.
Trochę jakby zabrakło rozpędu na ciut wyrazistszą puentę, ale nie wybrzydzajmy. Skala ocen i tak ledwo zipie .
Pozdrawiam serdecznie
_________________
GODZIEN
dawno tak nie wyglądałem
jak ta szyba po ulewie
podchodzę do okna
godzien aby pozostać
Można się przyczepić do technicznych drobiazgów, ale to kosmetyka.
Najważniejszy jest przekaz a ten tak prawdziwy, że...
serdeczności z Janella
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E