POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Oaza - część szósta
Oaza - część szósta
Autor Wiadomość
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2009-01-21, 19:27   Oaza - część szósta

- Dziękuję Daisuke, jeszcze raz. Za kilka dni dostaniesz list, wszystko wyjaśnię.
- Dobrze, dobrze, lecę, nie mam czasu. Miło mi było rozmawiać z panem, powodzenia Kazuki-san – zażartował Daisuke i odłożył słuchawkę.

↑ ostatni fragment części piątej


Część szósta


Drugi dzień na el Aeropuerto de Ciudad de México zaczął się takim samym słońcem na ciemnobłękitnym niebie, tak jak wczoraj, przedwczoraj, miesiąc temu. Złocista kulista lampa wspinała się nad lotnisko, z każdą chwilą intensywniej oświetlając ruchomy krajobraz.


Kazuki, obudził się ze zdrętwiałymi ramionami, prawie wrośniętymi w uchwyt wózka. W nocy jego sen kilkakrotnie przerywali strażnicy, sprawdzając dokumenty, bilet, zadając jakieś pytania. Wszystko było w porządku, paszport, bilet, pytania jednak pozostawały bez odpowiedzi, ponieważ Kazuki nie znał hiszpańskiego. Nie znał również na tyle dobrze angielskiego, w którym w drugiej kolejności padały pytania. Zażenowany uśmiechał się tylko, czy raczej robił grymas, który przypominał uśmiech i miał za każdym razem nadzieję, że na tym się skończy. I tak było, po nieudanych próbach konwersacji, strażnicy mówili: Gracias albo: Thank you i kierowali się w stronę kolejnego pasażera a Kazuki ponownie zapadał w czujną drzemkę.

Nocą w hali terminalu było pustawo. Kręcili się tu tylko zaspani pasażerowie, często poubierani tak, jakby znaleźli się w tropikach przez przypadek, bo mimo że na zewnątrz panowała upalna noc, oni mieli na sobie swetry, czasem płaszcze. To prawda, że w środku terminalu było chłodno, w niektórych miejscach nawet zimno, gdy usiadło się za blisko dmuchawy klimatyzacji, ale na zewnątrz było gorąco.

W korytarzach od czasu do czasu pojawiali się sprzątacze z ich wózkami. Myli posadzkę, opróżniali kosze, wycierali fotele ze sztucznej skóry, zbierali porozrzucane gazety z nieaktualnymi już doniesieniami z całego świata.

Kazuki przyglądał się sprzątającym z zawodową ciekawością. Porównywał to, co robili z tym, czego sam nauczył się przez lata pracy w biurze. Przypatrywał się wózkom, miotełkom, szczotkom, maszynie do mycia posadzki, uniformom. Porównywał, ale nie oceniał, czy lepiej sprząta się tam w Tokio, czy tu w Meksyku. Zastanawiał się tylko, jak może wyglądać życie sprzątacza z lotniska w Mexico City.

- Szkoda, że nie mogę z nimi porozmawiać, na pewno mielibyśmy wiele wspólnych tematów – myślał i zamiast zaczynać rozmowę uśmiechał się do sprzątających, jeżeli tylko udało mu się napotkać ich wzrok. Co prawda nie znał zwyczajów tego kraju, nie wiedział, jak zrozumieją jego uśmiech, ale nie obchodziło go to. Był obcym, gościem, kimś kto przyleciał, podróżnikiem, który będzie się uczył, poznawał, będzie tu, nieważne na jak długo, więc może, ma prawo nie wiedzieć, broni go ignorancja, niewiedza, nieświadomość, a uśmiech jest uniwersalny, jest bronią, łamaczem lodu, ochroną, mówi dużo, bez słów. I Kazuki uśmiechał się do sprzątaczy, do siebie, i do swoich myśli o uśmiechu. Ktoś, kto by go teraz obserwował, być może powiedziałby: no i spójrz, ten Japończyk, czemu się uśmiecha, do siebie, głupio się uśmiecha, co takiego go rozbawiło?

Przyglądając się nocnym współtowarzyszom z lotniska, Kazuki próbował zgadnąć, dokąd się wybierają, skąd przylecieli, czy to przewidziany przystanek, krótka przesiadka, dlaczego nie śpią w którymś z lotniskowych hoteli, czy ktoś po nich przyjedzie, czy ktoś już na nich czeka, czy są samotni, szczęśliwi, smutni, czy musieli być tu tak wcześnie, bo ich samolot odlatuje o jakiejś nieludzkiej godzinie.

Obserwował galerię postaci przechodzących przez jego pole widzenia i w pewnym sensie był dumny, że żadna z nich nie mogłaby zgadnąć, dlaczego on, niejaki Kazuki Daichi, do przedwczoraj sprzątacz pewnego dużego, tokijskiego biura obudził się o tej wczesnej porze na lotnisku w Mexico City.

Rozcierając zdrętwiałe ramiona, z rozbawieniem obserwował grupę turystów w letnich ubraniach, wśród której kręcili się przewodnicy z biura podróży Blue Parrot. Poubierani w koszule z krótkimi rękawami, drukowane w jaskrawe hibiskusy i papugi, agenci witali zaspanych podróżnych, wręczali formularze, broszurki, śmieszne tekturowe wywieszki do bagażu w kształcie niebieskiej papugi.

W grupie turystów najwięcej było par w średnim wieku. Korpulentne kobiety o zmęczonych, po źle przespanej nocy, oczach i mężczyźni z balastem brzuchów w różnej wielkości. W tym zaspanym tłumie były też młode osoby, ładne szczupłe kobiety w kolorowych koszulkach, wymyślnych szortach i sandałach na smukłych stopach, młodzi mężczyźni w trykotowych koszulkach, pokazujący muskuły jak z reklamówek maszyn do ćwiczeń.

Kolejka niebieskich papug ustawiała się w cierpliwy łańcuszek przed stanowiskiem prowadzącym do bramki, nad którą na monitorze pojawił się napis: Cancun 6:45.


Kazuki postanowił zjeść śniadanie.



© Elżbieta
dwudziestego pierwszego dnia stycznia 2009 roku

link do części siódmej
http://postscriptum.net.p...747abca99#52566
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2009-01-21, 20:07   

czy będzie ciąg dalszy? ja chcę, ja chcę:):):) :padam:
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2009-01-21, 20:14   

się czytało :padam: i się czeka :padam: na cd
 
 
Lucy 
Lucyna Mamczur


Dołączyła: 07 Lut 2008
Posty: 2997
Skąd: strawberry fields
Wysłany: 2009-01-22, 16:55   

Uzależniłam się. Też już czekam na siódmą. :)
_________________
Każdy ma swój kawałek nieba
 
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2009-01-23, 19:10   

Czekajcież więc, aż się doczekacie :P
serdeczności z Janella
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Oaza - część szósta


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo