czekała sobie mała rosiczka
aż się ogrzeje słońcem doniczka
wtedy wypełznie na żółte słonko
i zaprzyjaźni z jakąś biedronką
Fajny beztroski obrazek.
eva_14 napisał/a:
tymczasem zima skuła doniczkę
a w tej doniczce naszą rosiczkę
z szansa zerową na nowe twarze
płakała w ziemi wśród własnych marzeń
Masz jakąś przedziwną zdolność brutalnego rozwalania wcześniej namalowanych na poły infantylnych nastrojów.
Taka Marysia Mała, ktora
ostry nożyczek do rączki wzięła
i swe krczątko prędko zarżnęła.
Gratuluję poczucia humoru
Masz jakąś przedziwną zdolność brutalnego rozwalania wcześniej namalowanych na poły infantylnych nastrojów.
Taka Marysia Mała, ktora
ostry nożyczek do rączki wzięła
i swe krczątko prędko zarżnęła.
Gratuluję poczucia humoru
dlaczego, kurczątko?
Marcin Dydyna napisał/a:
uwolnić rosiczkę!!!
przesadzić, przestawić...
wreszcie jakiś ludzki człowiek i zaraz pomyślał technicznie
amandalea napisał/a:
Baśnie braci Grimm w oryginale przypominał mi twój wiersz Evo, coś utrzymane w podobnej tonacji
Biedna rosiczka
eee za wysoka tonacja Lidziu, ale dzięki
_________________
Zbyt smutku by to powiedzieć.
Drzewa oszukują
Tymczasem w blasku tylko idą wody.
Tylko ziemia jest twarda.
Taki akurat przykład przyszedł mi na myśl.
Zamarznięta ziemia w doniczce może oznaczać dla delikatnej roślinki nic innego jak tylko śmierć "fizyczną" - stąd takie brutalne skojarzenie.
Ziemia w doniczce zmarznięta na kamień to to samo, co ostry nożyczek na gardełku kurczątka, chociaż przykład z zupełnie innej parafii. Tu botanika, tu zoologia.
Ale i tu i tu chodzi o życie.